Wybierz region

Wybierz miasto

    Część pomorskich szpitali bez kontraktów z kasą

    Autor: Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

    2001-02-07, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    Sześć największych szpitali w Pomorskiem oraz kilka mniejszych odmówiło podpisania kontraktów z Pomorską Regionalną Kasą Chorych na bieżący rok. W odpowiedzi na konkurs ogłoszony przez PRKCh Samodzielny Publiczny ...

    Sześć największych szpitali w Pomorskiem oraz kilka mniejszych odmówiło podpisania kontraktów z Pomorską Regionalną Kasą Chorych na bieżący rok.

    W odpowiedzi na konkurs ogłoszony przez PRKCh Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 2 (czyli Instytut Położnictwa i Chorób Kobiecych przy ul. Hallera w Gdańsku) jak wszystkie szpitale w Pomorskiem, złożył swoją ofertę.

    - Wyliczyliśmy stawki hospitalizacji w oparciu o faktyczne koszty, które ponieśliśmy w pierwszym półroczu 2000 r. , uwzględniając inflację oraz podwyżki, których pracownicy nie otrzymali od półtora roku - mówi Barbara Nikowska, dyrektor szpitala.

    Kasa obcięła tę propozycję o 50 proc. Zaproponowany przez kasę kontrakt byłby - zdaniem dyrekcji placówki - o 30 proc. niższy niż w roku 2000.

    - W roku ubiegłym mieliśmy kontrakt dużo gorszy od tego z roku 1999 - dodaje Magdalena Kolubińska, specjalista ds. organizacyjno-prawnych.
    Szpital musiał go podpisać, bo kasa go szantażowała. Groziła, że nie przekaże zaliczki niezbędnej na wypłaty dla pracowników.


    W 1999 r. szpital na Klinicznej nie miał długów, pod koniec roku 2000 straty sięgnęły 4 mln zł.
    - Do leczenia każdej pacjentki z nowotworem musieliśmy dopłacać 1000 zł - tłumaczy dr Andrzej Płoszyński, zastępca dyr. ds. lecznictwa. Inne szpitale tej specjalności w kraju dokładają do drogich, onkologicznych pacjentek ze stawek, które ich kasy płacą za porody fizjologiczne. U nas było to niemożliwe, gdyż kasa zezwoliła, by w Instytucie Położnictwa odbyło się nie jak dotąd 3000 porodów, a tylko 1300. Tym sposobem, jeden z lepszych gdańskich szpitali zaczął się staczać w dół.

    Pod koniec ostatnich negocjacji, które dawały nadzieję, że ten rok nie będzie jeszcze gorszy, nagle okazało się, że kasa nie da żadnych dodatkowych pieniędzy na wypłatę podwyżek w ramach tzw. ustawy 203.

    - Zaprotestowaliśmy, zgoda na to oznaczałaby likwidację szpitala, który jest dla wielu kobiet jedyną nadzieją na ratunek - mówi dyrektor Nikowska.


    W podobnej sytuacji jak szpital położniczo-ginekologiczny w Gdańsku, są inne największe i najbardziej specjalistyczne szpitale w Pomorskiem, z których większość zlokalizowana jest w Trójmieście.

    - Podpisaliśmy tylko wstępne porozumienie, gdyż kasa proponowała nam stawki na poziomie roku ubiegłego - wyjaśnia Irena Erecińska-Siwy, dyr. Szpitala Morskiego im. PCK w Gdyni Redłowie. Nie możemy się na to zgodzić.
    Małe, terenowe szpitale są w jeszcze gorszej sytuacji. Podpisują kontrakty, gdyż stoją pod ścianą. Brak kontraktu to dla nich groźba likwidacji.

    P.S. Niektóre z pomorskich szpitali podpisały na razie umowy wstępne. Kontrakty dopiero podpiszą. Na infografice zaznaczyliśmy stan faktyczny.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.