Wybierz region

Wybierz miasto

    Uratujmy życie dwuletniej Kasi

    Autor: Dorota Abramowicz

    2000-12-22, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    Kiedy okazało się że rodzice nie mogą pomóc dziewczynce, dziewięciu żołnierzy z Ustki wyruszyło do Gdańska, by zaoferować dziecku swój szpik. Kasia będzie żyła, jeżeli przeszczepimy jej szpik kostny - mówi dr Nina ...

    Kiedy okazało się że rodzice nie mogą pomóc dziewczynce,
    dziewięciu żołnierzy z Ustki wyruszyło do Gdańska,
    by zaoferować dziecku swój szpik.
    Kasia będzie żyła, jeżeli przeszczepimy jej szpik kostny - mówi dr Nina Irga z Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Endokrynologii AMG. - Niestety, nie udało się nam znaleźć odpowiedniego dawcy.

    Maleńka mieszkanka Ustki miała zaledwie 11 miesięcy, gdy w styczniu tego roku
    trafiła do gdańskiej Akademii Medycznej z rozpoznaniem ostrej białaczki limfoblastycznej. Dziecku natychmiast rozpoczęto podawać cytostatyki - środki niszczące komórki nowotworowe.

    - Ostrą białaczkę limfoblastyczną u małych dzieci leczymy początkowo chemioterapią - tłumaczyła dr Irga. - Jeśli następuje nawrót, włączamy radioterapię. I część dzieci zostaje wyleczona. U tych, które mają gorsze rokowania, trzeba poważnie brać pod uwagę przeszczep szpiku kostnego.

    Po pierwszym etapie leczenia
    Kasia wróciła do domu. Wystąpiła reemisja szpiku, czyli zniknęły z niego komórki rakowe.

    - Mieliśmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze - ojciec dziewczynki, Waldemar Szala, kapitan z Centrum Szkolenia Marynarki Wojennejw Ustce, jest silnym mężczyzną, ale głos mu drży. - Po wielomiesięcznym pobycie w szpitalu znów byliśmy razem.

    Mama Kasi, pani Beata, jest pielęgniarką. Nie odstępowała córki przez czas leczenia. Na siostrzyczkę czekała z utęsknieniem o rok starsza Monika. -
    Raz w tygodniu jeździliśmy z Kasią do Gdańska - mówi ojciec. - Dostawała środki na podtrzymanie reemisji.
    Lekarze badali krew dziecka. Sprawdzali, czy nie było nawrotu choroby. W listopadzie nie zgodzili się na powrót Kasi do domu. Nowotwór znów
    zaatakował...

    - Od tej chwili żyjemy w ogromnym stresie
    - mówi kapitan Szala. - Już wcześniej wiedzieliśmy, że żadne z nas nie nadaje się na dawcę. Doktor Irga zaczęła szukać szpiku dla Kasi w Polsce, wysłała też oferty za granicę. Nie było odzewu.
    A tu liczy się każdy dzień!

    - Bez przeszczepu Kasia zginie - twierdzi dr Irga. - Bardzo dużym ryzykiem obciążony jest przeszczep od osoby, u której nie występuje pełna zgodność tkankowa. Jeśli nikogo innego nie znajdziemy, dawcą będzie matka.
    Trwają przygotowania do wyjazdu Kasi do kliniki we Wrocławiu, gdzie przeprowadzane są transplantacje szpiku u dzieci.

    - Zaczęliśmy zbierać pieniądze na wspomaganie leczenia - słyszymy od Waldemara Szali. - Sam zabieg jest bezpłatny, ale leki, które zapobiegają
    odrzuceniu przeszczepu, kosztują bardzo dużo.

    Założyli konto. Jako pierwsi wpłat dokonali marynarze z Ustki. Koledzy z jednostki najpierw zaangażowali się w zbiórkę datków. A potem zgłosili się
    do kapitana Szali
    z niecodzienną propozycją
    - Widzieliśmy, jak cierpią rodzice Kasi - mówi Piotr Świnder. - Po rozmowie z kolegami doszedłem do wniosku, że powinniśmy zwiększyć szanse
    dziecka. Zaoferowaliśmy Kasi nasz szpik.

    Było ich ośmiu:
    Wiktor Bujnowski, Krzysztof Mikołajczyk, Piotr Świnder, Dariusz Stankowski, Marek Nowacki, Mirosław Ryczek, Marek
    Kusiak i Dominik Tomczak.
    Bladym świtem wyruszyli z Ustki. Za kierownicą usiadł Tomasz Darlak, żołnierz służby zasadniczej. Z Ustki do Gdańska jest kawałek drogi. Przez
    dwie godziny pasażerowie mówili o chorobie Kasi. Tomek słuchał, nic nie mówił. Jednak wczoraj rano już dziewięciu mężczyzn ustawiło się w kolejce
    przed Wojewódzką Stacją Krwiodawstwa w Gdańsku, by poddać się badaniom antygenu HLA i podpisać deklarację.

    - To nie boli - przekonują marynarze. - A przecież niesie nadzieję.
    Wyniki badań będą znane za kilka dni. Niestety, prawdopodobieństwo znalezienia dawcy nie spokrewnionego wynosi jak jeden do... 25 tysięcy!

    To jak znalezienie brylantu na ulicy
    - mówi dr Irga. - Jednak trzeba próbować. Kolejne osoby, znajdujące się w banku danych, zwiększają szanse na przeżycie chorych dzieci.

    - Nie ma większego daru niż ten, który ofiarowano mojej córce... - mówi tata Kasi.


    <b>Konto i gen dla Kasi</b>
    <br>Na wspomaganie leczenia Kasi po przeszczepie pieniądze można wpłacać na konto w <b> BIG BG SA IIIO/Gdańsk 11601058-72454000-918</b> z dopiskiem:
    <b>Dla Kasi Szali.</b>

    Oto gen HLA Kasi, którego szuka się u dawców na całym świecie: <b>HLA DRB1*07/DRB4* DRB1*08/#,
    A25 B56 Bw6 Cw1 /a/
    A2 B13 Bw4 Cw6 /c/</b>


    <i><b>Zostań dawcą</b>
    <br>Dawcą szpiku może być każdy, kto nie cierpi na przewlekłe choroby, nie jest nosicielem wirusów i nie ukończył 50 roku życia. Badania szpiku są
    bardzo drogie i stacje krwiodawstwa nie mają na nie pieniędzy. Jednak można to obejść - wystarczy zgłosić chęć honorowego oddania krwi i przy
    okazji zadeklarować zgodę na pozostanie dawcą szpiku. W ten sposób nasze dane trafią do banku dawców i możemy być kiedyś poproszeni o pomoc
    przy ratowaniu życia. Zabieg pobierania szpiku wykonywany jest w znieczuleniu ogólnym. Nie stwarza zagrożenia dla zdrowia ofiarodawcy. Po
    krótkim czasie poziom szpiku wraca do poprzedniego stanu. </i>

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.