Niedziela, 21 Marca 2010 Imieniny: Lubomir, Benedykt, Mikołaj Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Malbork >> Wydarzenia >> Komputery unijne trafiły do lombardu w Malborku

Komputery unijne trafiły do lombardu w Malborku

Naszemiasto.pl Jacek Skrobisz

2010-02-08 17:15:33

Dwóch mieszkańców Malborka zastawiło w lombardzie komputery, które otrzymali w ramach uczestnictwa w projekcie unijnym. Teraz usłyszą zarzut przywłaszczenia powierzonego mienia na szkodę Unii Europejskiej. Grozi im za to do 3 lat więzienia.
Do lombardu trafiły komputery, które Urząd Miasta Malborka i Urząd Gminy Miłoradz przekazały 100 najbiedniejszym rodzinom w ramach projektu "Cyfrowo połączeni - e-Inclusion". Celem projektu jest edukacja rodzin znajdujących się w złej sytuacji finansowej. Komputery z dostępem do internetu mają sprawić, że staną się bardziej aktywni na rynku pracy i nabędą nowe umiejętności.

Okazało się, że członkowie dwóch rodzin objętych programem postanowili komputery, o wartości ok. 3,5 tys. zł, sprzedać. Na taką możliwość przygotowały się samorządy. Nieuczciwi malborczycy wpadli, bo wcześniej lombardy zostały powiadomione o numerach seryjnych unijnych komputerów.

- Uczestnicy projektu powinni wiedzieć, że Malbork nie jest dużym miastem, a projekt, który umożliwił doposażenie ich gospodarstw domowych w sprzęt komputerowy, jest szczególnie kontrolowany zarówno przez urzędników, pracowników socjalnych, jak i policję - mówi Monika Sasin z Urzędu Miasta Malborka.

Rodziny, które chciały się wzbogacić na komputerach, zostały skreślone z listy uczestników projektu. Zastąpią je dwie inne rodziny wytypowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.
strona: 1 z 1
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij »

regulamin

Komputery w lombardzie cd. Antoni Jazgarz Butrykowski (gość)
2010-02-12 21:37

Prawdziwym miernikiem, gdzieś za pół roku, rok, będzie ilość tych którzy zdobyli dzięki przeglądaniu ofert, czy wysyłaniu cv, pracę. Oraz, co bardziej prawdopodobne, ilość dzieciaków, które podciągnęły się w nauce, nabyły nowe umiejętności, nabrały pewności siebie, podwyższyły swoją samoocenę. Ja nadal twierdzę, że to próba odreagowania przez Tinky\'ego swoich, związanych z takim pochodzeniem kompleksów i frustracji, stąd te emocje. Współczuję, ale to nie powód aby swoją traumę wyładowywać na być może Bogu ducha winnych ludziach. Jeżeli za jakiś czas przeczytam, że z tych stu rodzin, 50 \"spuściło\" te swoje pecety na bazarze, to uroczyście odszczekam przed naszym Teletubisiem z gdańskiej metropolii wszystko co tu napisałem! Słowo harcerza! A może by ktoś z tej setki, korzystając z nowego środka komunikacji coś na ten temat napisał? Nie wątpię że macie na ten temat swoje zdanie? I to Wasz głos byłby najbardziej znaczący! Nie dajcie satysfakcji tym Panom, niech nie tryumfują Waszym i moim kosztem! Bo to nie człowieka powinniśmy oceniać, ale sytuację w której się znalazł. Ja wiedzy o rzeczywistości wsi popegeerowskiej z filmu \"Arizona\" się nie uczyłem, ale z praktyki, Panie Tinky, ale mnie to \"zionięcia miłością bliźniego\" nie nauczyło. Jest taka nieuleczalna wada serca, empatia się nazywa, życzę zachorowania!

Komputery w lombardzie Antoni Jazgarz Butrykowski (gość)
2010-02-12 21:35

No i mnie Tinky nie zawiódł. Zgromił mnie jak Jowisz z wysokości tego swego podgdańskiego Olimpu! Poparł go "dowcipniś", jakiś erudyta, bo to i vel Antek Butrykowski, i (warunek to to samo co conditio, ale jak się korzysta z tłumacza, to podają całość w brzmieniu łacińskim) dobił mądralę prawniczą sentencją. Skąd by taki mógł znać paremię :"Chcącemu nie dzieje się krzywda?" Nawet prosty ławnik to zna, kolego. Ale ad rem, (cholera, znów ta łacina), wracajmy do naszych baranów. Gdzie Wy się Panowie Intelektualiści doszukaliście w moim poście tak brzydkich intencji? Mnie tylko śmieszy to tromtadrackie zadęcie, te mitomańskie oczekiwanie, że sto komputerów z dostępem do sieci dla najbiedniejszych zaowocuje powstaniem stu nowych firm rodzinnych, na wygłodniałym malborskim rynku usług turystycznych. No i te gromkie wyrazy oburzenia, bo 2 (słownie dwie) na 100 spośród objętych akcją rodzin zawiodła zaufanie fundatorów. Zaiste, skandal! I powód do opluwania pozostałych, imputowania im nieróbstwa, pijaństwa, tkwienia w wyuczonej bezradności i tym podobnych, przynależnych popegeerowskim, przyzwyczajonym do swawolno- hulaszczo-rozbójniczego życia osobnikom, sponsorowanym przez elity prywatnych przedsiębiorców a'la Sobiesiak czy Tinky Winky. Myślę że gdyby w takiej np. Szwajcarii osiągnęli taki wynik, to uznaliby go za sukces!

Smutne ale prawdziwe spzoo (gość)
2010-02-12 09:27

Myśliciele co chodzą na krótkiej smyczy ;) uzależnieni od urzędu jak domowy pies od michy. Nie daj się zwieść krytykom z marienburg.pl Oni się przydają do tego by robić za tzw. złe tło na którym wszelkie działania władz nabierają większego blasku. Fajnie jest mieć skrytych agentów - zdalnie sterowanych oponentów, których można przy nadarzających się okazjach porzedstawić jako tych złych, wrogów nowego i lepszego porządku. A tak po prawdzie, wielu projektów związanych z aktywizacja zawodową np. realizowanych przez PUP w Malborku kończy się odtrąbieniem sukcesu w postaci...podania ilości przeszkolonych zamiast ilości nowo zatrudnionych w wyniku zrealizowania projektu. Niestety w wielu przypadkach jedynym beneficjentem projektów okazuje się instytucja projekt wdrażająca zamiast podmiotów objetych projektem. Smutne...

col qwerty (gość)
2010-02-11 23:28

"że komputer jest a do gara nie ma co włożyć, a może by było co włożyć do gara, jak by nie było komputera?." RACJA!!!!! takie nasze społeczeństwo jak zadowolisz jedną osobę to 3 inne będą z tego faktu kręcić nosem... po co dlaczego a można było co innego... itp Jak by rozdać im lodówki to byście mówili czemu nie komputery, jeszcze brakuje mi tu paru myślicieli z marienburg.pl

:) dowcipniś (gość)
2010-02-11 14:43

O przepraszam jedna literka została zjedzona-już widzę te gromy krytyki więc się od razu poprawiam "Volenti non fit iniuria"

ZOBACZ KONIECZNIE