RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Malbork » Wydarzenia » Główny świadek oskarżenia odwołał zeznania dotyczące Małgorzaty Ostrowskiej

Główny świadek oskarżenia odwołał zeznania dotyczące Małgorzaty Ostrowskiej

2009-11-02, Aktualizacja: 2009-11-03 09:20

Polska Dziennik Bałtycki Ryszarda Wojciechowska

Z Małgorzatą Ostrowską, byłą posłanką SLD, rozmawia Ryszarda Wojciechowska
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
Może spytam naiwnie, ale czym dla Pani były słowa policjanta, który na sali sądowej stwierdził, że kłamał, oskarżając Panią o przyjęcie łapówki?

Dla mnie jego zeznanie jest wreszcie powiedzeniem prawdy. Bolesne tylko było to, że tak długo z tym zwlekał. Z wyjaśnień, których udzielił w sądzie, można było wywnioskować, że oskarżył mnie, aby wyjść z aresztu tymczasowego. I że wyjątkowo dobrze wczuł się w oczekiwania prokuratora, bo kiedy mu wymienił tylko moje nazwisko, został z aresztu zwolniony.

W związku z tym widzi Pani jakieś światełko w tunelu dla siebie?

Jeszcze daleko, chociaż światełko rzeczywiście widzę. Sąd będzie musiał sprawdzić, która wersja tego policjanta jest prawdziwa. Bo raz składał zeznania tak, raz inaczej.

Może jeszcze raz je zmienić. Nie obawia się Pani?


Nie obawiam się.
∨ Czytaj dalej
Nie mam powodu mu ufać, bo się zachował w stosunku do mnie haniebnie.

Sam nawet określił, że się ześwinił.

Ale mam nadzieję, że przemyślał sprawę. I przed sądem nie ma już żadnych powodów, żeby coś ukrywać i przeinaczać. Bo to jego ostatnia szansa, żeby z tej całej sprawy wyjść obronną ręką. Pod warunkiem, że sędzia da wiarę zeznaniom, które teraz składa.

Przeczytałam, że Pani się na sali rozpłakała. Ale jakoś tak trudno uwierzyć łzom posłów...

No, pani redaktor, nie jestem aktorką. Coś we mnie pękło. Dwa lata życia na obrzeżu. Każdy patrząc na mnie przez ten czas, mógł sobie różnie myśleć. Życie pod pręgierzem oskarżeń nie jest łatwe. Zwłaszcza kiedy się było osobą publiczną. I nawet przy całej życzliwości wielu osób zawsze pozostaje ten znak zapytania. To nie jest przyjemne. Pani mówi, że nie wierzy łzom. A to była zwyczajna, ludzka reakcja.

Pani sprawiała wrażenie twardej osoby.

Czasami i tej twardej puszczają emocje. Tak długo czekałam na te słowa, że aż się potoczyły łezki.

Jak wygląda Pani życie na obrzeżu?

Jestem poza polityką. A to było moje zajęcie przez wiele lat. I traktowałam je poważnie. Skończyło się. Musiałam zrezygnować z różnych funkcji. Owszem, jestem nadal członkiem partii. Moi koledzy i koleżanki zachowali się wobec mnie w porządku. Ale pewnie tak samo sobie zadawali pytania - jak to było? Ja ich rozumiem, to naturalne.

Pani jest spokojna o siebie w tej sprawie?

Wie pani, czekam z niecierpliwością na jej dalszy ciąg. Ufam, że sąd bezstronnie odniesie się do wszystkiego. Te pierwsze zeznania potwierdzają to, o czym ja od początku wiedziałam i mówiłam. Ale pani prokurator nie chciała słuchać moich wyjaśnień. Dała wiarę innym osobom.

Brakuje Pani polityki?

Bardzo.

Nawet dziś, kiedy jak Pani mówi, przez politykę ma te kłopoty?

To cena, którą się płaci. Ale do czasu pana ministra Ziobry nigdy tego tak nie odczuwałam.

Chce Pani wrócić kiedyś do polityki?

Zobaczę. Nie jestem młódką, ale jeszcze w polityce mogłabym coś zrobić. Raptem mam 51 lat. Natomiast nie wiem, czy po tych doświadczeniach moja rodzina się zgodzi. I czy ja rzeczywiście będę chciała. Bo za dużo nas to kosztowało. Nie tylko w sensie psychicznym, ale też pracy zawodowej. Mając postawione zarzuty, nie mogę startować w żadnym konkursie, ani nie mogę wejść do jakiegokolwiek zarządu czy rady nadzorczej. Mimo że mam odpowiednie kwalifikacje i spore przygotowanie. Tu nie chodzi tylko o towarzyski ostracyzm, który przeżyłam. Ale o spore utrudnienie w zawodowym utrzymaniu się.

Koledzy wyciągnęli rękę do Pani. Nie jest Pani bezrobotna.


Nie koledzy. Ja sama pracuję na siebie. I jeśli zarobię pieniądze, to je mam. Natomiast współpracuję z partyjnymi kolegami. Ale nikt mi nie dał pracy z etatem, ZUS-em. Wie pani, to lekcja okrutna. Ale poznało się ludzi. Tych złych w moim otoczeniu, jak się okazało, było jednak niewielu. Zdecydowanie więcej osób było mi przychylnych. A te, które powątpiewały, były na tyle kulturalne, że tego nie okazywały.

No to jeszcze musi Pani czekać na rozwiązanie tej sprawy.

To jeszcze potrwa. Na listopad są wyznaczone terminy. A ja zgodnie z logiką aktu oskarżenia będę jako ostatnia oskarżona składała wyjaśnienia.

I co Pani wtedy sądowi powie?

To samo, co do tej pory mówiłam. Bo to są jedyne fakty, jakie znam. To, że, owszem, znałam pana komendanta. Że przyprowadził do mnie swojego kolegę, który chciał inwestować na terenie upadłego zakładu i chciał się dowiedzieć, jakie będą dalsze losy tego miejsca. Dowiedziałam się. Byłam nawet zadowolona, że ktoś się tym interesuje. Bo byłyby nowe miejsca pracy. I tyle. Absolutnie nie przykładałam żadnej ręki do tego.

Nie żałuje Pani jednak, że spotkała się z Piotrem K., zwanym baronem paliwowym, z człowiekiem, jak twierdzą śledczy, o podejrzanych interesach?

Ja go wcześniej nie znałam. Przyjęłam go na prośbę komendanta powiatowego, który twierdził, że to jego dobry szkolny kolega. Jakby ręczył za niego.

I nic Pani o K. wcześniej nie słyszała?

Nie, w tamtych czasach on był niemal noszony na rękach. Jako ten, który rozwija biznes, coś robi. Ta legenda o nim była dosyć pozytywna. Ale dla mnie ważną osobą był komendant, którego znałam od wielu lat. I jeżeli on twierdził, że to dobry kolega, to dlaczego nie miałam go przyjąć? Po to jest biuro poselskie. Ja się nie spotykałam z nim nigdzie na zewnątrz, tylko w biurze. Normalnie, oficjalnie. Tak, żeby nie było z tego powodu problemów. Ale i tak wyniknęły, jak widać.

I wtedy nie plotkowało się o tym, że K. opłaca skorumpowanych policjantów?

Nie, dopiero później wszystko zaczęło wychodzić na jaw. Nawet nie pomyślałam, że to może być postać jak z najczarniejszego snu. Sprawiał wrażenie inteligentnego, obrotnego, znającego się na biznesie, więc żadnych złych podejrzeń nie miałam.

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze (4)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

gniewny (gość) 2009-11-02 20:41

Bardzo dobrze, że nie wszyscy gliniarze są tacy jak były komendant Sztumu. Nie potrafię zrozumieć jednego, jak człowiek, który ma strzec prawa potrafił tak prymitywnie zszargać swoje stanowisko i organ w którym pracował. Nawet gdyby swoje zeznanie wobec byłej posłanki utrzymał nie wyobrażam sobie jak można żyć z najbliższą rodziną z takim kłamstwem. To jest poprostu ohydne. Jeśli odwołał swoje fałszywe pomówienie to znaczy, że jeszcze coś pozytywnego w nim pozostało. O prokuratorze nic już nie wspomnę.

0 / 0 odpowiedz

Mirek (gość) 2009-11-02 16:48

ot i wsio

0 / 0 odpowiedz

pracownik (gość) 2009-11-02 15:17

tak tylko u KRÓLA pracowało wieleosob i dobrze i uczciwie zarabiały pieniadze, a dzis stoja w urzedzie pracy po zasiłek

0 / 0 odpowiedz

Robol (gość) 2009-11-02 14:25

- no kto ? Kazdy - to chyba zaszczyt - no nie ?

0 / 0 odpowiedz

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców

  • Mechanik pojazdów samochodowych Gdynia
    Sacja obsługi samochodów AUTO-TOP zatrudni samodzielnego mechanika ze znajomością wulkanizacji oraz podstaw elektryki. Oferujemy umowę o pracę i dogodne...
  • Pośrednik w obrocie nieruchomościami Gdańsk
    Pośrednik nieruchomości - mile widziane doświadczenie, licencja nie jest wymagana; praca na terenie Trójmiasta i okolic; CV prosimy kierować na 1rekruta...
  • Ekspedient w punkcie usługowym Gdańsk
    Zatrudnimy ekspedientkę i pracownika biurowego w hurtowni do sprzedazy elektronicznych papierosów. Tylko osoby palące. CV prosimy przesylac na kadry@ast...