(© fot. mat. prasowe)

Musical „La La Land“ dzierży czternaście nominacji do Oscara. Wyrównał rekord „Titanica“. Lecz czy zachowujemy proporcje?

No bo jak tu medytować nad upodobaniami do musicalu, kiedy w polskich kinach nie było takich filmów, jak - dla przykładu - „Kiss me, Kate!, „Marry Poppins”, „My Fair Lady”, „Słodka Lili”, „Viva Las Vegas” (tudzież ogromu innych).



Musical filmowy to przyszywany braciszek Broadwayu. Muzyczne hollywoodzkie ekranizacje z reguły przenoszono z nowojorskiego afisza. Oto musical „Chorus Line” utrzymywał się na Broadwayu przez 15 lat. Przerobiono go na film, który po paru sezonach zwyczajnie zakończył żywot. Tymczasem „Chorus Line” na Broadwayu grano spokojnie dalej.

Musical to domena rozrywki. Acz czasem trwale promuje cudowne przeboje estrady. Zważmy zaś, że rewelacyjne popisy taneczne Ginger Rogers i Freda Astaire’a uznano nawet za wybitny fenomen artystyczny. Tu ciekawostka. Podobno jeszcze lepszą partnerką Astaire’a w tańcu była Rita Hayworth (w „Tancerzu na manewrach”).

Weźmy Elvisa Presleya. Wystąpił w 30 filmach. A jakoś żadnego z jego najbardziej popularnych musicali w polskich kinach nie pamiętam. W „Przygodzie w Acapulco” wykonał słynną piosenkę „Bossa Nova”, a w swoim najważniejszym musicalu „Viva Las Vegas” zaśpiewał własną wersję „What’d I Say” R. Charlesa. Więcej szczęścia miały u nas musicale Gene Kelly’ego. W jednej z nowel „Zaproszenia do tańca” Kelly połączył żywych tancerzy z postaciami animowanymi. Partnerem Barbry Streisand w „Hello, Dolly!” był Louis Armstrong. Z kolei „Skrzypek na dachu” dotarł do nas 30 lat po premierze. Natomiast „Kabaret” uwiecznił wykonany przez Lizę Minnelli i Joela Greya utwór „Money, Money”. Wspomnę jeszcze „West Side Story” oraz „Hair”. Cudowną epokę zamknął finezyjną parafrazą musicalu Federico Fellini w nostalgicznej komedii „Ginger i Fred” (1985).


Czytaj także

    Komentarze (2)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Johannes (gość)

    Jak mozna w 21 wieku filmy z lektorem jeszcze pokazywac. Dlaczego w Polsce zagraniczne filmy nie sa synchronizowane. Zawsze jak jestem w Polsce czuje sie jak w latach 60-tych i Jan Suzin czyta mi film. Dlatego nigdy nie ogladam zadnych filmow i nie rozumiem tych ludzi co za to jeszcze pieniadze placa.