Co w Malborku widzi zakochana w nim turystka z Bystrzycy Kłodzkiej? Miasto okiem gościa, który przyjeżdża regularnie

Anna Szade
Anna Szade
Pamiętacie hasło „Jeden dzień to za mało” z kampanii promującej Malbork? Turystka Anna Rokosz z Bystrzycy Kłodzkiej chyba wzięła je sobie bardzo do serca. Pierwszy raz przyjechała tu sześć lat temu. I tak zaczęła się jej wielka miłość do naszego miasta i regularne wizyty.

W wakacje Annę Rokosz najłatwiej spotkać nie w rodzinnej Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie mieszka na co dzień, ale w Malborku. Już sobie nie wyobraża lata bez wizyty w mieście, choć ma do pokonania 670 km.
- Moja przygoda z Malborkiem rozpoczęła się sześć lat temu. Kocham historię i zawsze chciałam zobaczyć zamek – przyznaje Anna Rokosz, z którą rozmawialiśmy podczas jej wizyty w Malborku.

Nie była tu z wycieczką szkolną, choć kiedyś był to jeden z obowiązkowych kierunków. Z Kotliny Kłodzkiej to zbyt daleko. Ale marzenia się spełniają, i to czasem w najmniej spodziewanych okolicznościach.

Okazało się Malborku mieszkał mój znajomy, z którym znamy się od czasów szkoły, bo pochodzi z Bystrzycy Kłodzkiej. I któregoś dnia podczas rozmowy powiedział mi o inscenizacji oblężenia Malborka. Że to jest coś pięknego, że powinnam przyjechać. Trochę się wahałam, bo mam psa, trzeba było znaleźć mu opiekę, no i daleko, więc wydawało mi się, że nie dam rady. Ale poprosiłam siostrę o pomoc, pojechałam do Kłodzka po bilet, bo w Bystrzycy nie ma nawet kas biletowych – opowiada Anna Rokosz.

Oblężenie, zamek i skradzione serce pani Ani

Autorzy malborskich folderów turystycznych zapewniali, że gości czeka „murowane oczarowanie”. Mieli rację. Turystka jechała wówczas z Bystrzycy 12 godzin i nie żałuje ani minuty tamtej podróży pociągiem.
- Obejrzałam zamkowe komnaty. Jestem zakochana w historii i oto mogłam zobaczyć na własne oczy to, co wcześniej oglądałam w książkach, w gazetach, w internecie. I te imprezy pod zamkiem, rycerze na koniach, panie w średniowiecznych strojach. Statkiem przepłynęłam po Nogacie, widziałam, jak budowali drugą nitkę mostu. Byłam zachwycona. Od razu planowałam, że jak następnym razem przyjadę, to uszyję sobie średniowieczną sukienkę, będę paradowała, bo bardzo mi się to podobało. Całe rodziny w tych strojach, cud malina – przyznaje turystka.

Spacerowała również malborskimi ulicami. Na każdej napotykała kolejne atrakcje.

Jakie to miasto jest czyste, jak jest ładnie! Byłam zachwycona budownictwem, tyle zadbanych budynków, koszary wojskowe mają takie piękne cegiełki. No i każde osiedle ma plac zabaw dla dzieci. Od razu postanowiłam, że muszę tu częściej przyjeżdżać – wspomina pani Anna.

Ale nawet przez myśl jej wówczas nie przeszło, że tamta pierwsza wizyta tak bardzo odmieni jej życie.
- Sześć lat temu przyjechałam na 4 dni. Z czasem znajomość szkolna i koleżeńska sprzed 40 lat zmieniła się w związek. Może być Malbork na mnie zły, ale dawnego kolegę zabrałam do Bystrzycy. Ale tutaj regularnie bywamy – zapewnia Anna Rokosz.

"Burmistrz to najlepsza wizytówka miasta"

Bystrzyczanka uważa, że Malbork można odwiedzać przez cały rok.
- Raz przyjechałam nawet na sylwestra, tańczyłam koło pomnika Jagiellończyka pod chmurką. Podczas imprezy było czyściutko, ochrona, nie było żadnych rozrób – przyznaje Anna Rokosz.

To właśnie w centrum miasta pierwszy raz spotkała na żywo burmistrza Marka Charzewskiego.

Znamy się z Facebooka. Podczas zabawy sylwestrowej podeszłam i przedstawiłam się, że to ja jestem, Ziemia Kłodzka. Okazało się, że pan burmistrz mnie poznał – śmieje się Anna Rokosz.

Wtedy została jeszcze kilka dni. Akurat był finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
- Byłam zachwycona. Całe rodziny spacerowały po ulicach z puszkami WOŚP, wszystko jest doskonale rozreklamowane. Byłam w szkole podczas imprez artystycznych. Serce się radowało. I, jak zawsze, burmistrz też kwestował – podkreśla pani Ania.

Z dalekich stron rolę włodarza widać inaczej.

Zazdroszczę pana burmistrza. Oglądam relacje z wydarzeń i w sylwestra jest, z morsami się kąpie, na Dzień Dziecka i mikołajki idzie do szpitala z prezentami dla dzieci, jak są imprezy charytatywne też się angażuje – wylicza turystka.

Podpowiadamy, że czasem niektórzy wypominają Markowi Charzewskiemu, że właśnie za dużo bywa, a za mało pracuje.
- W każdym mieście znajdzie się grupa osób niezadowolonych. Nawet ostatnio czytałam, że komuś przeszkadza, że łąki kwietne są, bo ma alergię. A jak od razu ja przyjechałam, sfotografowałam, jak jest pięknie. W Bystrzycy ludzie są zachwyceni, bo udostępniłam zdjęcia – komentuje Anna Rokosz.

Nic dziwnego, że jeśli chodzi o pamiątkę z pobytu w mieście, bystrzyczanka nie ma wątpliwości.

Jeśli bym zabrała coś z Malborka, to pana burmistrza. Ja go zawsze chwalę. Wspaniały, aktywny człowiek, godnie reprezentuje to miasto. Obiektywnie to mówię, bo tu nie mieszkam, nie mam z tego żadnych profitów. Przyjeżdżam, zwiedzam i pieniążki wydaję, bo rok zbieram na ten pobyt – podkreśla Anna Rokosz.

Wirtualne wizyty składa w Malborku codziennie

Być może niektórym malborczykom nazwisko turystki nie jest obce. A to dlatego, że jest aktywna w mediach społecznościowych. Udziela się w grupach dotyczących Malborka, jest także czytelniczką naszej strony, Malbork NaszeMiasto.pl.

Ja się interesuję miastem, chcę wiedzieć jak najwięcej. Tu się dzieje tyle pozytywnych rzeczy – tłumaczy nam Anna Rokosz.

Choć uczestniczy w życiu miasta głównie wirtualnie, można więc powiedzieć, że jedną nogą jest mieszkanką Malborka.
- Ja tutaj się bardzo dobrze czuję, także zdrowotnie, klimat mi służy. Jak mi zdrowie pozwoli, będę przyjeżdżała jak najczęściej – deklaruje nasza rozmówczyni.

Pytamy, czy jako regularny gość dostrzega jakieś wady miasta i jego mieszkańców.

Jest jeden minus. Przyjeżdżam szósty rok, o różnych porach roku. Nie spotkałam się jeszcze z nikim, kto by, wyprowadzając pieska, posprzątał po nim. Idę rano do sklepu, cztery osoby z pieskami przechodziły, ale żeby ktoś się schylił i posprzątał, to nie. A takie piękne kosze stoją. Mogą mnie mieszkańcy skrytykować, ale tak to widzę. Trzeba mieć nawyk, jak nie ma to, nawet kosze nie pomogą – tłumaczy Anna Rokosz.

Przyznała również, że zdarzało jej się doświadczyć przykrości ze strony internautów.
- Nie wszystko jest takie piękne, jak się wydaje, bo mnie też hejtują, choć ja zawsze grzecznie piszę. Gdzie mogę, głos zabiorę, ale jak się na czymś nie znam, to nie zabieram – mówi.

Turystka z gór jest podwójną ambasadorką

Rodzinne strony Anny Rokosz to piękne tereny Kotliny Kłodzkiej. „Jej” Bystrzyca była kiedyś miastem powiatowym. Dzisiaj ma nieco ponad 10 tys. mieszkańców. Na zdjęciach wygląda bajkowo.
- W swoim mieszkaniu odsłaniam roletę i mam za oknem Śnieżnik, Czarną Górę, wieś Spaloną i wieżę widokową, góry, lasy i łąki. To naprawdę przepiękne tereny. Zapraszam do Kotliny Kłodzkiej, mamy tam dużo zabytków zachowanych. To tereny poniemieckie, ale nie przechodził front, więc nie było zniszczeń – opisuje swoje blisko sąsiedztwo nasza rozmówczyni. - Jest się gdzie zatrzymać, bo jest baza noclegowa. Tylko trzeba własnym środkiem lokomocji dojechać, bo nie ma komunikacji międzymiastowej.

Ale turystka z gór, które reklamuje, jest także uznawana za ambasadorkę Malborka.
- Pani Ania to najlepsza reklama naszego miasta – napisała jedna z członkiń facebookowej grupy Malbork wczoraj i dziś pod jednym z ostatnich postów Anny Rokosz.

Było mi bardzo miło, gdy to przeczytałam. Co tu dużo mówić, zakochałam się w Malborku, stał się moim drugim domem – przyznaje Anna Rokosz.

We wrześniu z Bystrzycy Kłodzkiej ma przyjechać wycieczka autokarowa do Malborka. Być może kolejni turyści zakochają się w nim od pierwszego wejrzenia.

W galerii zdjęć są te dokumentujące pierwszą wizytę Anny Rokosz w Malborku oraz jej aktualny pobyt.

Rakowiec to jeden z trzech stopni wodnych zlokalizowanych na Nogacie, dzięki któremu możliwa jest żegluga po rzece. Wybudowany w latach 1914 - 1916, bez większych zmian pracuje do dziś. Składa się z zapory, śluzy, jazu, a także uroczo położonej elektrowni wodnej z 1934 r.  Na teren stopnia Rakowiec można wejść.

TOP 10 atrakcji i ciekawych miejsc w Malborku i okolicy. Te ...

Od października zmiany przy wjeździe do Wielkiej Brytanii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie