Malbork. Darmowa komunikacja w mieście to już nie pobożne życzenie. Radni zgodzili się, by bilety zniknęły z autobusów MZK od 1 lipca

Anna Maria Szade
Anna Maria Szade
Radosław Konczyński
Udostępnij:
Malbork jest 57 miastem średniej wielkości w Polsce, które rezygnuje z biletów w komunikacji zbiorowej. Rada Miasta w piątek (20 maja 2022 r.) przychyliła się do propozycji burmistrza. Zmiana najwcześniej wejdzie w życie od 1 lipca. Nie wszyscy radni uznali to jednak za dobre rozwiązanie, przede wszystkim z powodu konieczności finansowania przejazdów w całości pieniędzmi z miejskiej kasy. A te przy galopującej inflacji szybko topnieją.

W piątek (20 maja) podczas dyskusji nad projektem uchwały w sprawie wprowadzenia bezpłatnych usług przewozowych w publicznym transporcie zbiorowym w Malborku radni wcale nie mówili jednym głosem.

Bezpłatne nie równa się darmowe. My nic mieszkańcom nie dajemy, my decydujemy, jak wydać ich pieniądze – mówił radny Dariusz Rowiński.

Darmowa komunikacja w Malborku. Czyżby to przedwyborczy prezent?

Jak przyznał Dariusz Rowiński, zastanawiał się nad terminem wprowadzenia tego rozwiązania pod obrady Rady Miasta. Właściwie nie wiadomo, dlaczego akurat teraz burmistrz zaproponował, że z autobusów MZK znikną bilety.
- Chyba dlatego, że wkrótce są wybory samorządowe – radny sugerował, że obecny burmistrz zyska powszechny aplauz dzięki tej decyzji.

Włodarz jednak zaprzeczył.

Gdyby miało się to wiązać z wyborami, to nie byłoby to wprowadzone na 1,5 roku przed wyborami, ale tuż przed nimi – odpowiedział burmistrz Marek Charzewski.

Zdaniem Dariusza Rowińskiego, szereg okoliczności przemawia za tym, by o pomyśle darmowej komunikacji jak najszybciej zapomnieć.
- Jakbyśmy byli oderwani od rzeczywistości, bo mamy Polski Ład i mniejsze wpływy z udziału w podatku dochodowym, mamy inflację, a my sobie wymyśliliśmy, że co tam zadłużenie, co tam deficyt w budżecie, zafundujmy "bal" na kredyt – komentował Dariusz Rowiński.

Uczulał także pozostałych radnych, że wprowadzając bezpłatną komunikację, trzeba będzie co roku znaleźć takie pieniądze, by ją dalej finansować, nawet jeśli miałoby to rocznie pochłaniać 10 czy 20 mln zł.

To będzie odbywać się kosztem czegoś, coś trzeba będzie przyciąć, na czymś zaoszczędzić – zwracał uwagę Dariusz Rowiński na stronę finansową tego przedsięwzięcia.

Odpowiedział mu radny Tomasz Klonowski, który nie ukrywał, że jest entuzjastą wprowadzenia bezpłatnego transportu.
- Jeśli mamy decydować o wydawaniu pieniędzy mieszkańców, niech to będzie coś, z czego wszyscy będą korzystać, jak właśnie darmowa komunikacja. Możemy zrobić coś pożytecznego. Nie róbmy mieszkańcom na złość tylko dlatego, że boimy się, że ktoś na tym zyska – przekonywał Tomasz Klonowski.

O likwidacji biletów w autobusach powinni zdecydować mieszkańcy w referendum?

Swoje zdanie zaprezentował także radny Adam Ilarz, który zauważył, że potrzebne są nie tylko pieniądze, ale też zmiana funkcjonowania Miejskiego Zakładu Komunikacji w Malborku sp. z o.o. A tego przy okazji podejmowania tej decyzji mu zabrakło.
Radny Zbigniew Kowalski stwierdził, że to bardzo ważny temat dla całej społeczności ze względu na jej konsekwencje.

Dlatego proponuję, żeby to mieszkańcy zdecydowali w referendum, czy komunikacja będzie w 100 procentach finansowana z budżetu miasta. By nie generować kosztów, można je przeprowadzić przy okazji kolejnych wyborów – zgłosił wniosek radny Kowalski.

Włodarz nie krył zdziwienia takim postawieniem sprawy.

Po to co pięć lat mieszkańcy wybierają swoich przedstawicieli, którzy decydują w ich imieniu o ważnych sprawach. Wybierając referendum, radni zdecydują, że przez najbliższe 1,5 roku nie będzie darmowej komunikacji – mówił burmistrz Charzewski.

Przyznał także, że nie jest to decyzja na zawsze, bo jeśli to rozwiązanie się nie sprawdzi i na przykład nie będzie zainteresowania albo koszty tak wzrosną, że budżet miasta tego nie udźwignie, będzie można wycofać się z bezpłatnej komunikacji.
- Nic tak nie weryfikuje teorii jak praktyka – przekonywał radnych.

"Nas nie stać na darmową komunikację". Budżet to wytrzyma?

I to właśnie chwalił radny Kazimierz Pietkiewicz, który przyznał, że najbardziej przekonały go dwa argumenty. Właśnie taki, że będzie można zrezygnować z finansowania komunikacji w całości z kasy miasta. Ale także, że to możliwość, z której będą mogli korzystać wszyscy mieszkańcy, bo tworzy się jednakowy dostęp do zbiorowego transportu.
Większość radnych odrzuciła wniosek radnego Kowalskiego o referendum. Ale obawy o finanse zostały. Tym bardziej, że o finansowej stronie komunikacji bez biletów mówiła Małgorzata Pilarska-Downar, skarbnik miasta. Przyznała, że to kolejna pozycja po stronie wydatków, co przy kurczących się wpływach nie jest dobre dla budżetu miasta.

Trzeba będzie albo podnieść podatki, albo drastycznie zmniejszyć wydatki bieżące – mówiła skarbnik.

Warto też pamiętać, że inflacja i rosnące stopy procentowe dotykają także miasto, nie tylko prywatnych kredytobiorców. W uchwale budżetowej na odsetki w 2022 r. zabezpieczone jest 1,5 mln zł, a według dzisiejszych szacunków, trzeba będzie dołożyć nawet 2 mln zł, bo tak szybko drożeje obsługa zadłużenia.
- Nas nie stać na bezpłatną komunikację – podsumował radny Adam Ilarz.
Ale i tak większość, bo 12 radnych głosowało „za” tym rozwiązaniem, 4 było przeciw, 4 wstrzymało się od głosu.

Znikną bilety i co dalej? MZK zapowiada zmiany w siatce połączeń

Uchwała ma zostać opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa Pomorskiego. Wejdzie w życie 1 lipca.

Była to trudna uchwała dla radnych, bo finansowanie w całości komunikacji miejskiej z budżetu miasta będzie sporym obciążeniem. Ale patrząc na naszych mieszkańców, to wspaniała wiadomość. Każdy będzie mógł jeździć za darmo, korzystać z naszych autobusów elektrycznych, które są supr, a nie są wykorzystywane w 100 procentach – powiedziała nam tuż po sesji Małgorzata Zemlik, prezes MZK w Malborku sp. z o.o.

W przyszłości, jak zapewniają i przewoźnik, i władze miasta, siatka połączeń zostanie dopasowana do ruchu pasażerów. To czas pokaże, i z których kursów, i z których linii mieszkańcy korzystają najchętniej.
- Już myślimy, co można zmienić, ale będziemy to wprowadzać ewolucyjnie. Na pewno będziemy zmiany omawiać z radnymi, może potrzebne będą też konsultacje społeczne – słyszymy od prezes Zemlik.

Ale jak przyznała szefowa MZK, wielkiego pola manewru na tę chwilę nie ma. Firma wykonuje rocznie 600 tys. km, takie są ustalenia z miastem. Ale z tego 400 tys. km musi przypaść na dwie linie: nr 1 i nr 6. A to dlatego, że taki limit został wpisany w projekt, dzięki któremu udało się pozyskać unijne dofinansowanie na zakup 6 autobusów elektrycznych. Dlatego przez najbliższe 5 lat jakakolwiek ingerencja w kursowaniu na tych trasach będzie wymagała zgody Centrum Unijnych Projektów Transportowych, rządowej instytucji zarządzającej funduszami pochodzącymi z Unii Europejskiej.

Nie ma zbyt dużego pola manewru, jeśli mamy się zamknąć w planowanym poziomie finansowania. Przed nami ogromne wyzwania, by dopasować mieszkańcom nasze autobusy, choć wiemy, że wszystkim się naraz nie dogodzi – przyznała Małgorzata Zemlik.

Do końca roku miasto zagwarantowało, że po wejściu w życie uchwały o bezpłatnej komunikacji do spółki trafi dodatkowo 800 tys. zł. Nie licząc 2,4 mln zł, które z budżetu jest przekazywane z tytułu utraty wpływów ze sprzedaży biletów, jakich nie kasują pasażerowie korzystający z ulg i zwolnień. W kolejnych latach, według obecnych szacunków, miałoby to być dodatkowo 1,7 mln zł. Czyli razem roczne utrzymanie komunikacji miejskiej ma kosztować, minimum, przeszło 4 mln zł.

Ale choć koszty z uwagi na inflację aktualnie nie są do końca znane, to prezes zapewnia, że spółka nie będzie wyciągać ręki po publiczne pieniądze w nieskończoność i bez uzasadnienia.

Analiza finansowych skutków wprowadzenia w Malborku bezpłatnej komunikacji została sporządzona na 5 lat. Wiemy, jakie są koszty, co nas czeka, będziemy te kwoty waloryzować o poziom wzrostu płac, energii i paliwa. Ale musimy się w tych nowych realiach odnaleźć – przyznała Małgorzata Zemlik.

Przy tej okazji pojawiły się obawy ze strony załogi MZK. Taka historyczna zmiana może nie być bez wpływu choćby na poziom zatrudnienia. Aktualnie w firmie jest 53 pracowników, których średnie wynagrodzenie wynosi 4,5 tys. zł brutto.
- Pracownicy, którzy sprzedawali czy sprawdzali bilety, na pewno nie stracą pracy, zostaną oddelegowani na inne stanowiska. Załoga patrzy, co się będzie działo. Wszyscy jesteśmy w oczekiwaniu – podsumowuje prezes Zemlik.

Malbork. Komunikacja miejska będzie dla pasażerów za darmo? ...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska coraz bardziej rowerowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie