Malbork. Kanał Juranda w okolicach zamku znów nie najlepiej zapachniał. Którędy przedostają się tam ścieki, które drażnią nosy przechodniów?

Anna Szade
Anna Szade
Radosław Konczyński
A jednak Kanał Juranda w pobliżu zamku w Malborku nie pachnie fiołkami. Dostaliśmy „cynk” od jednego z mieszkańców, że znów czuć, iż jakimś cudem dostają się tam ścieki. To dlatego przechodnie, w tym tłumy turystów, wstrzymują oddech, gdy idą mostem na ul. Piastowskiej. Przyczyna problemu może być nawet kilometr dalej.

W przypadku Kanału Juranda w Malborku, zwanego przez lata Młynówką, tajemnica nieujawnionego podłączenia kanalizacji ściekowej dosłownie wisi w powietrzu. Chodzi o fetor, który unosi się w okolicach mostu im. Pawła Włodkowica, który łączy okolice zamku z centrum miasta. To uczęszczana trasa i przez mieszkańców, i przez turystów.

Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że sytuacja się unormowała, bo nie śmierdziało, więc nie było wstydu przed gośćmi z całego świata. Niestety, sygnał od jednego z mieszkańców może pozbawić złudzeń.

Dzisiaj Kanał Juranda „pachniał” wyjątkowo. Nikt mi nie wmówi, że kanaliza nie jest tu wpuszczana. To widać, a szczególnie czuć – napisał nam jeden z Czytelników.

Aż trudno uwierzyć, by w XXI wieku czyjeś nieczystości trafiają bezpośrednio do kanału i dalej do Nogatu. Być może, znów dała o sobie znać poniemiecka kanalizacja, która jest w Śródmieściu. Według urzędników, problem może znajdować się nawet kilometr od mostku, na którym trzeba zatykać nos.

Mamy posprawdzaną całą sieć kanalizacji burzowej mniej mniej więcej do ul. Grunwaldzkiej, ale moje podejrzenia dotyczą właśnie tamtego rejonu – przyznaje Józef Barnaś, wiceburmistrz Malborka, który zlecił przegląd instalacji przy użyciu kamery.

Ten audyt niczego nie wykazał. Ale nie można wykluczyć, że właśnie tam mogą być nielegalne podłączenia kanalizacji sanitarnej do burzówki. Teraz trudno to stwierdzić, być może stało się to nawet dziesięciolecia temu, tym bardziej, że w tej części miasta jest głównie historyczna zabudowa.

Według Urzędu Miasta, pod jezdnią jest jeszcze spory odcinek kanalizacji piętrowej. Dolny kanał odprowadza ścieki bytowe, natomiast górny – wody opadowe. To technologia sprzed drugiej wojny światowej. Może się zdarzyć, że podczas ulew deszczówka wlewa się do ścieków lub na odwrót, ścieki dostają się do rury z deszczówką. Czy tak jest - trudno stwierdzić.
Najlepiej byłoby to zrobić, rozdzielając kanalizację ściekową od deszczowej, ale to wymaga rozkopania całej ul. Grunwaldzkiej, czyli sporych nakładów.

Nie jest to nieprawdopodobne. Tak się składa, że ta część miasta jest objęta programem rewitalizacji. Kolejne zadania dotyczą nie tylko odnawiania kamienic, ale również skwerów i podwórek. Ul. Grunwaldzka znajduje się w obszarze rewitalizacji i inżynierowie w magistracie debatują teraz nad jej przyszłym kształtem.

Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, czy wejdziemy w tę drogę przy okazji prac na pl. 3 Maja. Przygotowujemy jednak dokumentację na całość, czyli i skwer, i ulicę Grunwaldzką, bo jak nie teraz, to w kolejnym etapie będzie remontowana – tłumaczy Józef Barnaś.

Jak mówi wiceburmistrz, wówczas na pewno pojawi się również temat infrastruktury podziemnej, zwłaszcza w kontekście prawdopodobnego zanieczyszczania Kanału Juranda w okolicach zamku.

Malbork. Skwer "z czołgiem" trochę się zmieni. Jesteście cie...

Które paszporty dają największą wolność?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie