Malbork. Odkrycia w kościele św. Jana Chrzciciela. „Wiekowy” patron i niebo do odtworzenia

Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Udostępnij:
W najstarszym kościele w Malborku trwają prace ratujące sklepienia przed zawaleniem, a przy okazji natrafiono na polichromię prawdopodobnie z początku XVIII w. Malowidło przedstawia rozgwieżdżone niebo otwierające się nad chrzcielnicą. Dopiero teraz ustalono też, że znajdująca się w kościele rzeźba patrona, św. Jana Chrzciciela, może pochodzić nawet z XIV w.

Prace remontowo-budowlane w kościele św. Jana Chrzciciela w Malborku, polegające na ratowaniu bardzo uszkodzonych sklepień, przeniosły się już z nawy północnej (tej od strony zamku malborskiego) do centralnej. Konkretnie obecnie wzmacniana jest kopuła nad częścią świątyni, w której znajdują się organy. Z tego powodu z samego szczytu prospektu organowego trzeba było zdjąć figurkę patrona kościoła, Jana Chrzciciela. I właśnie przy tej okazji dokonano ciekawego odkrycia.

- Na razie jeszcze ta figurka, wyrzeźbiona bodajże w drewnie lipowym, nie została poddana szczegółowym badaniom, ale zakładamy, że pochodzi ze starego ołtarza głównego, który stał w tym kościele. Pod przemalowaniami zachowała się na niej pierwsza polichromia. Ponieważ to był gotycki ołtarz, datujemy figurę na XIV, XV wiek. Naprawdę jest wiekowa i jest jedynym elementem, który zachował się ze starego ołtarza. Pewnie dlatego, że została umieszczona tak wysoko na prospekcie organowym i była niedostępna. Teraz z powodu prac na sklepieniu została zdjęta i zabezpieczona, ale czeka na wspomniane badania i inną ekspozycję po konserwacji – mówi Dorota Miściuk-Jędrzejczyk, konserwator dzieł sztuki z firmy Zabytki Konserwacje Remonty w Ożarowie Mazowieckim, kierownik prac konserwatorskich w kościele św. Jana Chrzciciela.

Naprawić niebo to misterna robota

Nieopodal, w nawie północnej znajduje się baptysterium (wyłączone na czas robót), a na sklepieniu w jego niszy konserwatorzy już wcześniej dokonali intrygującego odkrycia. Pod zdjętymi dwunastoma warstwami białej farby odsłoniło się rozgwieżdżone niebo.

- W trakcie wstępnych badań sądziliśmy, że w tym obszarze, nad baptysterium, niczego nie ma, ale przy łukach wyłonił się błękit, więc wtedy pomyśleliśmy, że łuk może mieć polichromię. I okazało się, że jednak jest. Przebadaliśmy też jeszcze raz ściany do samego dołu, wykonując odkrywki stratygraficzne, i również pokazała się polichromia. Weszliśmy więc z powrotem na sklepienie, gdzie odkryliśmy warstwę malarską obrazującą niebo, po czym zaczęły pojawiać się gwiazdki – opowiada Dorota Miściuk-Jędrzejczyk.

Choć do odkrycia pozostały jeszcze duże powierzchnie ścian niszy, już teraz można sobie wyobrazić polichromię w pełnej krasie.

- U góry mamy sklepienie usiane gwiazdami. Potem jest ozdobna bordiura trochę w stylu dekoracji, które występują na zamku malborskim. Następnie prawie do samego dołu kolor ściany ugrowy jasny; tam po wykonaniu wstępnych odkrywek nie natrafiliśmy jeszcze na żadne ornamenty, tylko na kolor. A na samym dole jest bardzo wyraziście namalowana kotara zawieszona na drążku z kółkami. Mamy więc 12-metrową niszę, która kiedyś została udekorowana, można domniemywać, że na okazję wystawienia baptysterium znajdującego się poniżej – uważa Dorota Miściuk-Jędrzejczyk.

CZYTAJ TEŻ: Kościół św. Jana Chrzciciela w Malborku w remoncie. Średniowieczny "pacjent" ma się lepiej

W dokumentach Archiwum Diecezjalnego w Pelplinie znajduje się wzmianka z 1787 roku o tymże malowidle z kościoła św. Jana Chrzciciela.

To bardzo ogólna wzmianka w księgach po jakiejś wizytacji. Czytamy tam, że w niszy w tej części kościoła znajduje się malowana ściana. To już wtedy było, więc spodziewamy się, że jeśli chodzi o wykonawstwo, trzeba by się cofnąć być może o 50, 70 lat – mówi pani Dorota.

Można sobie wyobrazić ówczesnych artystów, pracujących na rusztowaniach, z wielkim kunsztem tworzących niebo otwierające się nad chrzcielnicą. Współcześni konserwatorzy nie mają wątpliwości, że to byli mistrzowie w swoim fachu, których zresztą w całym regionie nie brakowało ze względu na dużą liczbę obiektów sakralnych.

- W tych okolicach – Malbork, Gdańsk, Elbląg, Frombork, Braniewo - nie było problemu z dobrym zespołem malarskim. Pierwsze podłoże malarskie było bardzo starannie opracowane, wygładzony, równy tynk. To nie był pędzel z wiązki włosa, tylko musiały być użyte precyzyjne narzędzia. Widać dużą precyzję wykonania – mówi przedstawicielka firmy ZKR. - Natomiast jeszcze poza tym na sklepieniu wyłoniła się na tej pierwszej warstwie jakaś zupełnie inna rozgrywka kolorystyczna. Świadczyłaby o tym, że jeszcze wcześniej nisza była w ogóle inaczej zaaranżowana, ponieważ tam pojawiły się pokłady różu. One są w zbyt szczątkowej formie, nie do otworzenia, ale przynajmniej wiemy, że coś wcześniej było. Może obłoki w aranżacji różowej?

Kto i dlaczego zamalował to kościelne niebo?

Badania wskazują na to, że niebo w niszy z biegiem czasu mogło być poprawiane nawet czterokrotnie, a w pewnym momencie dziejów kościoła polichromię całkowicie zamalowano. Dlaczego? Tutaj trzeba już spojrzeć szerzej na całą historię świątyni.

- Kościół na przestrzeni swoich dziejów doświadczał pożarów, były walki, ostrzały, które niszczyły dach. Przez dziury do jego wnętrza lała się woda, dlatego sklepienia są mocno pokiereszowane łącznie z podstawą, czyli całą tkanką ceglaną. Tam są szczeliny i duże ubytki, przez które w niektórych miejscach widać poddasze – tłumaczy Dorota Miściuk-Jędrzejczyk. - Z tego powodu także w niszy nad baptysterium odpadał tynk sklepienia razem z polichromią, brakowało więc całych fragmentów. W kwerendach znaleźliśmy opisy stanu zachowania całego kościoła: „Rynny w dobrym stanie, ale sklepienie się wali, cieknie, dach wymaga jak najszybszej naprawy”. Jakoś sobie radzono, ale w takiej sytuacji, skoro dostawała się woda, malowidło nie miało w ogóle szans przetrwać. Poza tym, w pewnym momencie przestało cieszyć oko, ponieważ było zabrudzone. Dlatego stwierdzono, że dla uporządkowania estetycznego całej przestrzeni lepiej je zamalować.

W przeszłości kościół co jakiś czas był malowany, a w końcówce XIX wieku przeszedł remont. Pewnie wtedy wykonawcy skoncentrowali się na nakładaniu kolejnych białych warstw malarskich i wyrównujących grubych warstw pobiały, które teraz stanowią spore wyzwanie dla współczesnych konserwatorów. Polichromia powróci jednak nad baptysterium, bo w ramach prac ratunkowych w budowli jest właśnie odtwarzana. Pod koniec czerwca rozpoczął się i trwa pierwszy etap, który dotyczy samego sklepienia, czyli rozgwieżdżonego nieba.

- Mamy tu dużo pracy, bo bardzo dużo fragmentów w ogóle się nie zachowało. Jest to więc nie tylko konserwacja tego, co przetrwało, ale już rekonstrukcja. Najpierw musimy zakonserwować to, co się zachowało, żeby na podstawie tego, co się wyłania, móc potem odtworzyć duże fragmenty, gdzie zostały białe plamy. Na podstawie już scalonych fragmentów wyłania się nam obraz nieba. Ale zanim otrzymaliśmy powierzchnię, gdzie możemy prowadzić rekonstrukcję malarską, ratowaliśmy zachowane fragmenty, żeby nam nie spadły. To był destrukt. Jeszcze wcześniej wyzwaniem było zdjęcie kolejnych warstw białej farby malarskiej i pobiały, która jest twardą skorupą. To wszystko trzeba centymetr po centymetrze, milimetr po milimetrze bardzo delikatnie odkrywać – wyjaśnia Dorota Miściuk-Jędrzejczyk.

Nowoczesna technologia w służbie zabytków

Konserwacja i odtwarzanie nieba to praca bardzo precyzyjna i jednocześnie bardzo artystyczna. Natomiast przypomnijmy, że głównym założeniem inwestycji prowadzonej przez księży orionistów jest uratowanie sklepień w całym kościele. Niesamowitą różnicę widać już w czterech kopułach nawy północnej, które zostały naprawione i przyciągają oko bielą. Niedługo, po zakończeniu prac remontowo-budowlanych, będzie tak również wyglądała kopuła w nawie centralnej nad prospektem organowym. Okazało się, że tutaj sklepienie miejscami było wręcz dziurawe. Pęknięcia wypełniano cegłami usztywnionymi drewnianymi klepkami.

Jak we wcześniejszych etapach, tak i tutaj po oczyszczeniu powierzchni sklepienia od strony poddasza naniesiono na nie specjalistyczne systemowe wzmocnienie, jakim jest siatka z włókien węglowych zatopiona w zaprawie mineralnej (system Ruredil X Mesh C10/ M 25), która ze względu na swój złożony skład łączy siatkę szczególnie mocno z podłożem murowanym-ceglanym. Po wzmocnieniu konstrukcji kopuły wypełnia się kawerny na poddaszu nowym kruszywem dociążającym, a rozległe szczeliny zalewa materiałami wiążącymi.

Od wewnątrz kościoła natomiast ściąga się z kopuł wszystkie wtórne warstwy malarskie (miejscami stwierdzono aż 24), by dotrzeć do pierwotnej. Tam, gdzie to konieczne, stosuje się iniekcje podtynkowe, czyli wstrzykuje się specjalnie dobrany klej, by połączyć odspojone fragmenty ze sklepieniem. A także „zszywa się” mury w miejscach niebezpiecznych szczelin, zatapiając zbrojone pręty w materiale klejącym. Powierzchnią kopuły pokrywa się preparatem biobójczym i cienką warstwą wyrównującej zaprawy tynkarskiej na bazie naturalnych materiałów nawiązujących do oryginalnych technik zastosowanych wcześniej w kościele.

Wykonawca z dużym doświadczeniem

Firma ZKR z Ożarowa Mazowieckiego, która prowadzi prace w kościele św. Jana Chrzciciela, od 2005 roku zajmuje się kompleksową konserwacją zabytków architektury, rzeźby i malarstwa w kraju i za granicą. Współtworzą ją konserwatorzy dzieł sztuki po Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, którzy dodatkowo współpracują z dyplomowanymi konserwatorami, inżynierami i kamieniarzami.

Jako przykładowe realizacje można wymienić m.in. następujące prace konserwatorskie:

  • przy wieżach w kościele farnym Matki Bożej Pocieszenia w Żyrardowie;
  • najpierw przy elewacji, a obecnie froncie wieży w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny przy pl. Narutowicza w Warszawie;
  • przy tynkach cel więziennych w Mauzoleum Walki i Męczeństwa przy Alei Szucha 25 w Warszawie;
  • przy kamiennym wystroju wszystkich elewacji Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach;
  • na polskiej kwaterze wojennej na cmentarzu w Hamburgu.
  • we Lwowie firma jest w trakcie renowacji XVI-wiecznej figury Chrystusa Frasobliwego zdobiącej szczyt dachu zabytkowej Kaplicy Boimów z XVII wieku;
  • także we Lwowie wykonała renowację grupy figur sześciu świętych na zwieńczeniu fasady dawnego kościoła dominikanów.

Prace przy wszystkich sklepieniach kościoła św. Jana Chrzciciela w Malborku (zostało jeszcze dziewięć kopuł) spokojnie można szacować na kilka lat. Wszystko zależy od dofinansowania zewnętrznego. Do tej pory księża orioniści pozyskali trzy dotacje z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Zainteresowani wsparciem renowacji najstarszego malborskiego obiektu sakralnego mogą w każdej chwili dołożyć swoją "cegiełkę". Darowiznę można wpłacić na konto:

Parafia Rzymskokatolicka św. Jana Chrzciciela, ul. Stare Miasto 22, 82-200 Malbork, 53 1600 1462 1020 6552 8000 0001 z dopiskiem "Ofiara na remont".

Malbork. Jarmark św. Jana z procesją odpustową i występami n...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Kolejny krok krok do reparacji dla Polski - video flesz

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie