Malbork. Pensja burmistrza została podniesiona przez Radę Miasta. Włodarz stwierdził, że całą podwyżkę przeznaczy na cele społeczne

Anna Szade
Anna Szade
Radosław Konczyński
Udostępnij:
Rada Miasta w czwartek (25 listopada 2021 r.) podniosła burmistrzowi Malborka wynagrodzenie, do czego została zobligowana zmianą prawa na poziomie centralnym. Część radnych uznała jednak, że zaproponowana w projekcie uchwały najmniejsza z możliwych podwyżka nie jest sprawiedliwa. Natomiast włodarz wzbraniał się przed jakąkolwiek regulacją. Ostatecznie ogłosił, że zostawi sobie tyle pieniędzy, ile otrzymywał do tej pory. Resztę przekaże na rozmaite cele społeczne.

Podwyżka dla włodarza to nie lokalny wymysł, ale realizacja zmiany ustawy, która reguluje poziom wynagrodzeń najważniejszych osób w państwie i samorządach. Zgodnie z propozycją przedstawioną przez Pawła Dziwosza, przewodniczącego Rady Miasta Malborka, nowe wynagrodzenie dla burmistrza Marka Charzewskiego ma wyglądać następująco:

  • wynagrodzenie zasadnicze - 8604 zł,
  • dodatek funkcyjny - 2500 zł,
  • dodatek specjalny - 3331,20 zł, 30 proc. wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego,
  • dodatek za wysługę lat - 1720,80 zł, 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego

Taki wariant nie wszystkim się spodobał. A to dlatego że, jak się okazuje, to pensja najniższa z możliwych.

Skoro były „widełki”, to w związku z tym uważam, że burmistrz powinien dostać godne wynagrodzenie, wyższe niż to, której jest proponowane, bo ono nie jest wynagrodzeniem sprawiedliwym – odniosła się do projektu uchwały radna Bożena Piątkowska.

Jak mówił przewodniczący Paweł Dziwosz, jeśli radna uważa, że burmistrz ma zarabiać więcej, może taką korektę do projektu uchwały wnieść. Ale propozycja nie padła.
- Stawiam wniosek, by pensja znalazła się w średniej kwocie, nie minimalnej. Trudno mi pojąć, że czasami pensje prezesów spółek komunalnych i pracowników Urzędu Miasta są wyższe niż wynagrodzenie burmistrza. Obserwuję pracę burmistrza i uważam, że nie powinien otrzymywać minimum – powtórzyła radna Piątkowska.

Jeżeli pani uważa, że burmistrz powinien być w środku stawki, to musi pani złożyć wniosek i zaproponować konkretną kwotę. Nie wiem, co to znaczy „gdzieś pośrodku” – odpowiedział Paweł Dziwosz.

Ale radna stwierdziła, że nie zna tabel z maksymalnymi stawkami, więc nie będzie ich wymyślać ich z sufitu. Zanim ta wymiana zdań zakończyła się precyzyjnymi kwotami, głos zabrał burmistrz, który poprosił radną Piątkowską o wycofanie wniosku.
- Dla mnie ta podwyżka nie ma znaczenia, ta minimalna jest jak najbardziej w porządku – stwierdził Marek Charzewski.

Ale radna nie dawała za wygraną.

Sprawdziłam płace burmistrzów miast podobnych do Malborka w całej Polsce. Pan się nigdy nie zgadza na podwyżkę, ale nie bądźmy śmieszni, że burmistrz ma zarabiać mniej niż prezesi czy pracownicy urzędu – podkreślała.

Ale po prośbach włodarza ostatecznie zrezygnowała z dalszego podbijania nowych stawek. To nie zamknęło jednak dyskusji.
- Wkoło wszystkie gminy „jadą” z najwyższego pułapu z pensjami wójtów, jak się zorientowałem, a my znowu jakbyśmy w mieście dziadowali – uznał radny Edward Orzęcki.

Jego zdaniem, burmistrz ponad trzydziestoparotysięcznego miasta nie powinien zarabiać mniej niż wójt kilkutysięcznej gminy.
- To świadczy o nas, o Radzie, o mieszkańcach, że nie doceniamy burmistrza. A ja go doceniam - mówi Orzęcki, stwierdzając, że wniosku stawiać nie będzie, skoro burmistrz wyraźnie nie chce wyższej podwyżki.
Takie stanowisko poparł radny Adam Hoderny.

To pójdzie w świat, ile nasz burmistrz zarabia. Czy to znaczy, że źle pracuje? Nie, źle nie pracuje. Chociaż byśmy podnieśli nieco prestiż burmistrza – stwierdził.

Zaproponował, by do wynagrodzenia zasadniczego dołożyć 1000 zł, wynosiłoby wówczas 9604 zł, a do dodatku funkcyjnego dodać 500 zł, by dobić do 3000 zł.
- I tak pewnie będzie najniżej zarabiającym burmistrzem w Polsce – podsumował Adam Hoderny.

Ale i po tym wniosku burmistrz powtórzył, że prosi o jego wycofanie, a jeśli radny tego nie zrobi, to by pozostali głosowali przeciw takiej propozycji.
- Jest mi przykro, ale wycofuję wniosek – padło z ust radnego Hodernego.

Trzeciej próby już nikt nie podjął, a podczas głosowania przeszła podwyżka w wersji zaproponowanej przez przewodniczącego Rady Miasta. Takie rozwiązanie poparło 14 radnych, 2 wstrzymało się od głosu.

Wiem, że ta uchwała została podjęta na skutek przepisów prawa wyższego rzędu. Pewnie woli podjęcia takiej uchwały nie byłoby, bo o ile pamiętam, to dwie rady miasta, z którymi mam wielki zaszczyt współpracować, obniżały tylko wynagrodzenie burmistrza, mimo że przepisy wyższego rzędu do tego nie zmuszały. Składam wyrazy współczucia dla radnych, że musieliście podjąć taką uchwałę – komentował burmistrz Charzewski.

Na tym swojego wystąpienia nie zakończył.
- Byście mogli spokojnie spać, to powiem, że ani złotówka z tej podwyżki nie trafi na moje potrzeby życiowe. Dotychczas na konto otrzymuję co miesiąc 6257,93 zł. To jest bardzo dobre wynagrodzenie, które w całości zapewnia potrzeby życiowe moje i mojej rodziny. Dlatego nie są mi potrzebne dodatkowe środki – tłumaczył, dlaczego nie chciał, by podnosić mu pensję.

Włodarz pozwolił sobie także na żart, nawiązując do tego, że chodzi piechotą, do tego w samym garniturze, bez względu na porę roku, także zimą.

Oczywiście, mamy inflację, drożeje paliwo, ale na szczęście nie mam samochodu, dlatego nie jest to dla mnie takim problemem. Bardziej mnie denerwuje to, że drożeją buty, bo te zmieniam dosyć często. Ale postaram się zaoszczędzić trochę pieniędzy, w tym roku również nie planuję zakupu kurtki zimowej ani płaszcza, więc w dalszym ciągu będę wykorzystywał na swoje potrzeby taką samą kwotę, jak dotychczas – zapewnił Marek Charzewski.

Ale tak się składa, że burmistrz nie może zrzec się nawet części wynagrodzenia. Czy chce czy nie, przelewy na jego rachunek bankowy będą wyższe. Charzewski ogłosił, że znalazł sposób na niechcianą podwyżkę.
- Wszystkie pozostałe kwoty będę przeznaczał na cele społeczne, na cele związane z promocją miasta, dziećmi i młodzieżą. Na zakończenie każdej sesji Rady Miasta będę przekazywał informację, na co te pieniądze zostały przeznaczone – zapowiedział włodarz.

Przyznał się, że już zaangażował się w Szlachetną Paczkę.
- Baza rodzin jest otwarta, można stać się darczyńcą, więc zachęcam do wsparcia rodzin z Malborka – podpowiadał Marek Charzewski podczas sesji.

Burmistrz zdradził, że dotarły już prośby o pomoc w sfinansowaniu wyjazdów na zawody sportowe. Będzie też promował wiele wydarzeń. Ma już doświadczenie, bo gdy okazało się, że jest małe zainteresowanie głosowaniem na projekty zgłoszone do przyszłorocznej edycji budżetu obywatelskiego, opłacił kampanię reklamową w mediach społecznościowych. Teraz zapowiada promowanie szczepień przeciw COVID-19, które organizuje miasto, angażuje się również w nagłośnienie działalności malborskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Można mówić o pomocy i pomagać. Ja staram się pomagać, a nie o tym mówić. Dziękuję za podjęcie tej uchwały, pomoże ona mieszkańcom Malborka – zakończył Marek Charzewski.

Do tych słów odniósł się krótko radny Jacek Markowski:
- Są też radni, którzy również wspierają innych i działają społecznie, przekazują pieniądze i paczki. Są wśród nas, działają też czynem i należy im podziękować.

Malbork. Burmistrz Marek Charzewski także zimą chodzi bez pł...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej
coś dziwnego, gratuluję pomysłu !

za PRL byłem radnym ówczesnej ostatnie Rady i tez wcale nie brałem wypłat !! Dało się , dało
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie