Malbork. Pierwsza Rada Miasta zebrała się na zaproszenie starosty, kiedyś też radnego. "Byliśmy niesamowitą drużyną"

Anna Szade
Anna Szade
Udostępnij:
W piątek (15 października 2021 r.) odbyło się nietypowe spotkanie byłych i obecnych samorządowców. Starosta malborski zaprosił dawnych kolegów z Rady Miasta pierwszej kadencji. Sam w tamtych pierwszych wolnych wyborach w 1990 r. zdobył mandat. Zebrani powspominali tamte czasy sprzed trzech dekad.

Pandemia uniemożliwiła spotkanie byłych radnych pierwszej kadencji Rady Miasta Malborka z okazji jubileuszu 30-lecia. Ta rocznica „stuknęła” w maju 2020 r., ale wówczas nikt nie myślał o uroczystych obchodach.
Kilkanaście miesięcy później to się udało.
- W tymi roku minęło 31 lat od momentu, gdy w 1990 r. pierwsza Rada Miasta Malborka zaczęła działalność – mówił, witając gości Mirosław Czapla, obecnie starosta malborski, ale ponad trzy dekady temu był jednym z pierwszych malborskich radnych.

W spotkaniu, które odbyło się w piątek (15 października) udało się zebrać 15-osobowej reprezentacji pierwszego samorządowego składu. Obecni byli: Małgorzata Szarek-Poleszak, Stanisława Bernacka, Czesław Kuczewski, Tadeusz Woźny, Lech Madrak, Krzysztof Lipiec, Zbigniew Mleczek, Stanisław Lipiec, Jerzy Skonieczny, Grzegorz Rosłaniec, Lech Grygierzec, Jerzy Preuss, Władysław Krawczyk, Mirosław Czapla, Roman Wrzesiński, Tadeusz Cymański.
Mimo zaproszenia, nieobecni byli Sławomir Grudziński, przewodniczący pierwszej Rady Miasta, a także Arkadiusz Mroczkowski, który sprawował tę funkcję najdłużej, bo aż trzykrotnie w kolejnych kadencjach.
- Ale mieliśmy również wojewodę, Mariana Cegielskiego – przedstawiał byłego przewodniczącego rady w latach 1994-1998.
Marian Cegielski od stycznia do grudnia 1998 r. był ostatnim w historii wicewojewodą elbląskim.

Pierwsza Rada Miasta liczyła 29 osób, choć tak naprawdę w jej składzie łącznie było ich 30. A to dlatego, że Henryk Szuryński sprawował swój mandat do 30 sierpnia 1991 r. Później jego miejsce zajął Stanisław Kropornicki.
Zebrali uczcili minutą ciszy nie tylko 10 radnych pierwszej kadencji, którzy zmarli. Jak mówił Mirosław Czapla, to także chwila zadumy dla wszystkich, którzy odeszli, także tych w kolejnych kadencjach. Część, podobnie jak sam starosta, kontynuowali pracę w ławach samorządu powiatowego.

To nie były łatwe czasy. Ale byliśmy niesamowitą drużyną. Większość z nas wywodziła się z Komitetu Obywatelskiego, tylko jedna radna, Wanda Zielińska, dostała się z innej listy – podkreślał tę ideową jedność z lat 190-1994 Mirosław Czapla.

Historię sprzed trzech dekad wspominał również Tadeusz Woźny, który był wiceprzewodniczącym Rady Miasta.
- Poznaliśmy się wcześniej w Komitecie Obywatelskim. A teraz po mojej prawej stronie poseł, były europoseł, Tadeusz Cymański, ale też Mirek (Mirosław Czapla – przyp. red.), dyrektor „wodociągów”, czwartą kadencję starosta, a także Władek, prezes największego miejskiego przedsiębiorstwa (Władysław Krawczyk, prezes ZGKiM – przyp. red.). A ja jak byłem Woźny, tak jestem – żartował pan Tadeusz.

Co ciekawe, wyborcy nieprzerwanie obdarzają Tadeusza Woźnego zaufaniem, więc zasiada w Radzie Miasta aż do dzisiaj.

Trochę się w tej radzie zasiedziałem, jakoś zeszło te 31 lat. Jeśli chodzi o kadencje, to każda miała swoje zagadnienia, trudno powiedzieć, czy ta była lepsza, czy tamta gorsza – mówił radny-senior.

Tadeusz Woźny przypomniał, że pierwszym przewodniczącym w 1990 r. został Tadeusz Cymański.
- Zostałem przewodniczącym rady w swoje urodziny. Miałem znakomity prezent – przyznał obecny parlamentarzysta ponad 31 lat później.

Jednak Tadeusz Cymański nie nabył się przewodniczącym długo, bo zrezygnował z funkcji. Otrzymał inną rolę. W tamtym czasie burmistrz wybierany był przez radnych, nie w wyborach bezpośrednich.
Jak mówił Tadeusz Cymański, mimo upływu lat wciąż ma pewien niedosyt. A to właśnie dlatego, że nie wybierali go mieszkańcy, ale Rada Miasta.

Wtedy rada w każdej chwili mogła mnie odwołać. Dzisiaj prezydenci, burmistrzowie i wójtowie wybierani są w wyborach bezpośrednich, więc to jest ogromy mandat. Za to obecna pozycja rad jest w powszechnym odbiorze gorsza niż za naszych czasów. Tak naprawdę znaczenie rady, poza uchwalaniem budżetu, nie jest duże. Dlatego mówi się o wzmocnieniu tego kolegialnego organu – mówił Tadeusz Cymański.

Czy trudno było w tamtych czasach namówić społeczność do aktywności? To było jak podróż w nieznane, bo w 1990 r. nikt nie widział, na czym polega wolny samorząd.
- Entuzjazm był w domach i w społeczeństwie. Natomiast ludzie nie garnęli się do władzy. Tu nikt się nie pchał. Nie mieliśmy pięciu kandydatów na jedno miejsce. Trzeba było rozglądać się po znajomych. Ja też przez przypadek trafiłem. Żona była przeciwna, ale tak się to zaczęło – przyznał w rozmowie z nami Tadeusz Cymański.

Byli radni odwiedzili również w piątek groby swoich koleżanek i kolegów z samorządowej ławy.

Pierwsza Rada Miasta Malborka spotka się ponownie po ponad 3...

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie