Malbork. Po Tajlandii tancerzom marzy się Meksyk [ZDJĘCIA]. Jeszcze wracamy do ich pobytu w "Krainie Uśmiechu"

Radosław Konczyński
Fot. Archiwum organizatorów festiwalu
14 zespołów z różnych stron świata, a wśród nich tancerze z Malborka jako reprezentanci Polski. Pobyt w dalekiej Tajlandii będą długo wspominać. Byli traktowani jak… gwiazdy. Ale najbardziej w pamięci zostanie uśmiech Tajów. A na horyzoncie pojawia się kolejna wyprawa...

Tancerze ZPiT 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego „Malbork” prawie pół miesiąca temu wrócili do domu i przez ten czas emocje trochę opadły. Chociaż kto wie... Tyle było wrażeń. Przypomnijmy, jako jedyni z Polski zostali zaproszeni na czwartą edycję Surin International Cultural Exchange w Tajlandii. Zaprocentowała przyjaźń w ramach środowiska tańców polskich, bo zespół prowadzony przez Anettę Ciok został polecony przez grupę z Wronek, która uczestniczyła w pierwszej edycji tej imprezy.

Grupa 17 tancerzy i tancerek wraz z opiekunami w podróży życia przebywała prawie dwa tygodnie. Przygotowania do wyprawy poszły w tempie błyskawicznym - zaproszenie przyszło w listopadzie, a wylot odbył się w drugiej połowie stycznia.

- Nie miałam stracha, bo uważałam, że mam dwie ręce, dwie nogi i głowę na karku. Mimo, że czasu było mało, codziennie przygotowaliśmy jakiś element związany z tą podróżą życia, więc wszystko mieliśmy dopracowane - mówi Anetta Ciok.

Sprawy organizacyjne, w tym załatwienie biletów i finansów na wylot, trzeba było pogodzić z dopracowaniem układów choreograficznych i „podrasowaniem” strojów. Lecieli w końcu reprezentować Polskę. Na dwa tygodnie przed wylotem brali probiotyki, więc w Tajlandii nie przydarzyły im się żadne problemy żołądkowe. Na początku potrzebowali trochę czasu na aklimatyzację, bo to jednak ponad 8000 km stąd i sześć godzin różnicy.

W Surin czuli się niemal jak gwiazdy.
- Codziennie coś się działo na tej scenie, prezentacje taneczne, pokaz mody. Oprawa na wielką skalę, wielka scena, światła, na widowni każdego dnia kilka tysięcy ludzi - opowiada Anetta Ciok.

Ale chyba jeszcze bardziej zapamiętają to, co działo się w dwóch szkołach, które odwiedzili z pokazami.

- Dzieci nas witały, tuliły, chciały robić zdjęcia. To chyba będzie najbardziej wzruszające wspomnienie i w ogóle pierwsza rzecz, którą będziemy wspominać. Wysiedliśmy z autokaru, a tam stała orkiestra szkolna, która zaczęła grać na nasze powitanie. Później dzieci ustawiły się po obu stronach ulicy w szpalerze długim na około pół kilometra. My szliśmy środkiem, a one krzyczały, machały. W tej szkole razem z nami było sześć zespołów, ale wszystkie oprócz nas spoza Europy. Może dlatego tak na nas reagowali? Oczywiście, gdy odjeżdżaliśmy, był płacz. Tak samo w kolejnej szkole. To był jakiś niespodziewany wybuch przyjaźni polsko-tajskiej - wspomina Anetta Ciok.

Malborczycy zachwycili się Tajami, ich pogodnym, radosnym usposobieniem. To w końcu „Kraina Uśmiechu”.

- Im uśmiech nie schodzi z twarzy. Bardzo spokojni, opiekuńczy, mili, nie ma podniesionego tonu. To my moglibyśmy być dla nich egzotyczni, a ja szczególnie, jak instruowałam swoje dzieciaki. Nasz odbiór jest tylko taki, że tam jest kraina łagodności, spokoju, uśmiechu, ciepła bijącego i od ludzi, i z nieba. Nie spotkaliśmy się tam z nerwową sytuacją - opowiada Anetta Ciok.

Tancerze już od kilku dni przebywali w Polsce, gdy światowe media doniosły o strzelaninie w Nakhon Ratchasimana, mieście oddalonym o ok. 200 km od Surin. Żołnierz zabił tam 29 osób. Ta wiadomość na pewno w części, przynajmniej na pewien czas, burzy obraz krainy łagodności. Wyjazd grupy z Malborka zbiegł się też z wybuchem epidemii koronawirusa w chińskim Wuhan.

- My się nie baliśmy, bo widzieliśmy, że na miejscu nic się dzieje, ale na pewno ta informacja o koronawirusie wzbudzała ogromny niepokój w rodzicach. Pisali do mnie, dzwonili do dzieci. Na pewno się martwili i absolutnie to rozumiem. A jeszcze bardziej zrozumiałam, gdy wróciłam do kraju i włączyłam telewizję. Tak bardzo było to w Polsce nagłośnione i przedstawione w taki sposób. U nas nie było tematu, w żaden sposób nas to nie dotknęło - zapewnia Anetta Ciok.

Na pobyt w Tajlandii od strony artystycznej młodzi malborczycy przygotowali trzy prezentacje: jeden taniec narodowy (krakowiak) i dwa tańce regionalne (nowosądeckie i lubelskie). Oprócz tego, że zatańczyli, mieli też inne zadania. Wiktoria Kozubska i Jan Ćwikliński prezentowali polski strój ludowy, a Zofia Moździerz - jako przedstawicielka ZPiT 22 „Malbork” - wzięła udział w pokazie mody, w którym reprezentanci grup z całego świata pokazali się w strojach tajskich.

- Nasi tancerze bardzo się postarali, jak zwykle. Ale ta scena, cała oprawa wywoływały takie emocje, że chcieli jeszcze fajniej się pokazać - dodaje Anetta Ciok.

Podróż życia zaowocowała przyjaźniami, w efekcie czego malborski zespół otrzymał już zaproszenia... do Meksyku i Filipin. Tancerzom tym razem marzy się wyjazd do Ameryki Środkowej.

ZPiT "Malbork" w Tajlandii [ZDJĘCIA]. Młodzi tancerze już wr...

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

na krzywy ryj i drapane po świecie

Dodaj ogłoszenie