Malbork. Teresa Łaszuk odznaczona przez Prezydenta RP. Jest świadkiem trudnej historii, którą wiele osób zna tylko z opowieści i książek

Anna Szade
Anna Szade
W piątek (9 września 2022 r.) Teresa Łaszuk z Malborka odebrała Medal Stulecia Odzyskania Niepodległości. W imieniu prezydenta Andrzeja Dudy odznaczenie przekazał Mariusz Łuczyk, wicewojewoda pomorski.

Medal Stulecia Odzyskania Niepodległości został ustanowiony w 2018 r. jest nagrodą przyznawaną na pamiątkę stulecia odzyskania odzyskania niepodległości. Przyznawane jest osobom, które przyczyniały się „do budowania i wzmacniania suwerenności, niepodległości, kulturowej tożsamości i materialnej pomyślności Rzeczypospolitej”, jak czytamy na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta.
To odznaczenie o charakterze pamiątkowym trafiło w piątek (9 września) do Teresy Łaszuk z Malborka.

Jestem wdzięczna panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że doczekałam się tak zaszczytnego wyróżnienia, że po tylu latach życia jedyny Prezydent o mnie pamiętał – przyznaje wzruszona Teresa Łaszuk.

Teresa Łaszuk z Malborka. Świadek trudnej historii

To odznaczenie to okazja do wspomnień, jakimi dzieli się pani Teresa, która sama przyznała, że ma już 96 lat.
- Przeżyłam drugą wojnę światową, a więc i napaść Niemców na Polskę, a później agresję sowiecką i rzeź wołyńską. Bardzo przeżyłam aresztowanie mojego syna Krzysztofa, który w stanie wojennym był osobą represjonowaną za kolportaż ulotek. Kiedyś to był wróg, a tu swój swego niszczył. Szkoda słów – mówi odznaczona.

PRZECZYTAJ TEŻ: Malbork. Stan wojenny ogłoszono tuż po koncercie Perfectu. Co jeszcze działo się na początku lat 80. ubiegłego wieku?

Teresa Łaszuk, wówczas Makowska, urodziła się we wsi Jasłowice, między Łuckiem a Dubnem na Wołyniu.

Moja rodzina liczyła 10 osób. Ojciec wykarczował las u hrabiego Ledóchowskiego i dostał za to 10 morgów ziemi i tam, na skraju lasu, zbudował nasz dom. W naszej wsi wszyscy żyli w zgodzie. My, Polacy, ale i Żydzi, Ukraińcy oraz Czesi. Gdy była okupacja niemiecka, to ojciec ukrywał Żyda w naszym domu i mówił nam, żeby nikomu o tym nie mówić, bo nas zabiją. Razem chodziliśmy do szkoły i na wspólne zabawy, obchodziliśmy wspólne święta. Była bieda, ale kromka chleba nas łączył – wspomina Teresa Łaszuk.

Rzeź na Wołyniu. "To mi się śni do dziś"

Gdy wybuchła wojna, miała zaledwie 13 lat.
- We wrześniu 1939 r. z siostrą Helką pasłam krowy, ludzie krzyczeli: „Wojna!”. Ale my, dzieci, mało co rozumieliśmy. Wtedy do szkoły już nie poszliśmy – opowiada pani Teresa.
Ale to nie jedyne wspomnienie z tamtego okresu. Później przyszły dużo gorsze czasy.

Z jednej strony Niemcy, a z drugiej Sowieci. A jeszcze doszła rzeź wołyńska. Przypominam sobie jak nasz sąsiad, Ukrainiec, w nocy zapukał do okna i powiedział do ojca: „Pane Makowski, uciekajcie, mój syn będzie was zabijał”. Nie wiedziałam o co chodzi. Mama w nocy krzyknęła: „Dzieci, uciekamy z domu!” To, co było pod ręką, zapakowaliśmy w koce. Ja wzięłam bochenek chleba – w pamięci pani Teresy odżywają trudne chwile sprzed lat.

Ukrywali się w polu, spali w kartoflisku. Po kilku dniach nad Wołyniem pojawiła się czerwona łuna.
- Paliła się nasza wioska. Z dala było słychać krzyk i płacz ludzi. Po kilku dniach zobaczyłam porąbane ręce i nogi. To mi się śni mi do dziś – przyznaje Teresa Łaszuk.

Transport w bydlęcych wagonach. Myśleli, że wrócą do kochanego domu

A przecież od tamtych wydarzeń minęło już blisko osiem dekad, a ich uczestniczka była wówczas nastolatką.
To zresztą nie koniec jej skomplikowanego życiorysu.

Sowieci zapakowali nas w bydlęce wagony i wypędzili wszystkich Polaków z Wołynia. Po kilkunastu tygodniach tułaczki, transport Wołyniaków zatrzymał się na rampie w Malborku. Było nam tu tak obco, płakaliśmy. Był z nami ks. Feliks Sawicki – relacjonuje przyjazd pani Teresa.

Wtedy jeszcze wszyscy wierzyli, że są tu tylko na chwilę.
- Ojciec mówił: „Dzieci, nie wychodźcie z wagonu, sowieci odejdą, a my wrócimy do domu, na nasz kochany Wołyń”. Ruscy nie odeszli. Trzeba było żyć na nowo. Znaleźliśmy nowy dom w Malborku. Do dziś tęsknię za moim kochanym domem na Wołyniu - kończy ze łzami w oczach.
Teresa Łaszuk mieszka w Malborku od 77 lat.

Malbork. Rocznica rzezi wołyńskiej i plebiscytu na Powiślu. ...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie