Malbork. Uchwała krajobrazowa powstaje od pięciu lat. Dlaczego zasady walki z "reklamozą" to taki duży problem?

Anna Szade
Anna Szade
Radosław Konczyński
To już sześć lat odkąd ustawodawca dał lokalnym władzom do ręki narzędzie do walki z tzw. reklamoza. Mogą na podstawie ustawy krajobrazowej określać zasady i warunki sytuowania obiektów małej architektury, tablic i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń. Wystarczy odpowiednia uchwała. Jakie są na nią widoki w Malborku?

Nie ma czarodziejskiej różdżki, która uporządkuje tę przestrzeń, która jest dobrem wszystkich korzystających z miasta. Dlatego potrzebne jest określenie zasad, które znalazłyby się w uchwale Rady Miasta poświęconej w całości obiektom małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń, ich gabarytów, standardów jakościowych oraz rodzajów materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane.
Gdyby nagle zniknęły z miejskiej przestrzeni wszystkie reklamy, mieszkańcy Malborka zobaczyliby pewnie swoje miasto na nowo. Liczba bodźców w postaci reklam, zaklejonych witryn, banerów, tablic, oślepiających wieczorami podświetlonych szyldów rośnie, przesłaniając budynki, płoty i dominując w miejskim krajobrazie.

Teoretycznie pierwszy krok został w tej sprawie zrobiony, bo radni wyrazili wolę przygotowania lokalnego prawa porządkującego krajobraz. Ale nie da się ukryć, że sprawa się ślimaczy, bo wkrótce minie pięć lat od tej intencyjnej uchwały, została bowiem przyjęta w październiku 2016 r.
Wcześniej urzędnicy przeprowadzili ankietę wśród malborczyków, która trwała nieco ponad miesiąc. Ze 185 osób, które wzięły w niej udział 156 opowiedziało się za wprowadzeniem lokalnych regulacji.

Czym można tę pięcioletnią zwłokę wytłumaczyć? Włodarze mówili, że czekają na doświadczenia innych samorządów, bo przygotowanie uchwały krajobrazowej jest dość skomplikowaną procedurą, wymagającą udziału społeczeństwa, podobnie jak w przypadku przyjmowania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Obecnie trwają prace nad przygotowaniem wzorcowej uchwały reklamowej dla gmin zrzeszonych w Obszarze Metropolitalnym Gdańsk-Gdynia-Sopot, którego miasto Malbork jest członkiem. Po wypracowaniu wzorcowej uchwały reklamowej, należy przystosować ją do specyfiki naszego miasta, co też będzie miało miejsce. Z pewnością będzie wymagało udziału i zaangażowania wielu interesariuszy, w tym radnych miasta – odpowiada burmistrz Marek Charzewski radnej Bożenie Piątkowskiej, która regularnie dopytuje o los malborskiej uchwały krajobrazowej.

Wcześniej odłożenie sprawy na później tłumaczono też w bardziej przyziemny sposób, czyli brakiem środków w miejskiej kasie. Warto pamiętać, że uchwała krajobrazowa to nie tylko zalecenia, bo to także wprowadzenie opłaty reklamowej oraz możliwości nakładania kar na tych, którzy tego lokalnego kanonu nie będą przestrzegać. A więc ten wydatek na pewno się miastu zwróci.
I jak się okazuje, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

My cały czas prowadzimy przygotowania uchwały krajobrazowej, ale czy w tym roku wprowadzimy to pod obrady naszego „sejmu” (czyli Rady Miasta – red.), tego nie wiem, bo jest duży hamulec po stronie radnych i przedsiębiorców ze względu na opłatę reklamową. Oto, jakie są ich argumenty: „Czy musicie to robić teraz, jak jest pandemia, ledwo dyszymy, a jeszcze nam narzucacie nowe obciążenia” – mówi nam Jan Tadeusz Wilk, wiceburmistrz Malborka.

W magistracie mówią, że czują też presję tych, którzy oczekują zmian w mieście widocznych gołym okiem po zlikwidowaniu reklamowego chaosu. Tym bardziej, że Malbork to miasto z zabytkiem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO, więc ten diament tym bardziej wymaga szlachetnej oprawy.

Musimy mieć większość w radzie, by uchwała krajobrazowa została przez nich przyjęt i przekonać przedsiębiorców, by się z nią pogodzili. Dobrze, że jesteśmy podgrzewani do walki, ale nie wiem, czy sobie w tym roku poradzimy – podsumowuje Jan Tadeusz Wilk.

W Gdańsku takie prawo dotyczące m.in. kwestii reklamowych obowiązuje od kwietnia 2018 r. Założono w nim, że okres dostosowawczy, w którym wszystkie reklamy muszą być zgodne z nowymi przepisami to 24 miesiące.
Do połowy czerwca 2021 r. gdańscy urzędnicy wystosowali 3700 wezwań do usunięcia reklamy, wszczęte zostały 302 postępowania administracyjne zmierzające do wymierzenia kary pieniężnej. 244 zakończyły się ich nałożeniem na kwotę 1 952 780 zł.
Nie opłaca się więc nieprzestrzeganie terminów dostosowania reklamy od ustalonych tam zasad, bo przez każdy dzień trwania postępowania administracyjnego naliczana kara w wysokości 117,60 zł za każdy jej metr kwadratowy.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Nie rozumiem, czemu tak się ociągają z tą uchwałą. Teraz miasto wygląda jak jedna wielka ulotka. A przecież są inne sposoby reklamowania biznesu. Ja sam zamawiam gadżety reklamowe ze spiroprint.pl dla klientów a do tego działam w temacie seo. Przynosi to znacznie większę korzyści niż wielkie banery.
Dodaj ogłoszenie