Malbork. W Środowiskowym Domu Samopomocy pracownice szyją ochronne maseczki, a przygrywa im szefowa. Powstał też świąteczny teledysk

Anna Szade
W Środowiskowym Domu Samopomocy przy ul. Jagiellońskiej w Malborku praca wre. Załoga przygotowuje placówkę na powrót podopiecznych, jednocześnie cały czas ich wspierając. Część personelu znalazła czas na szycie maseczek ochronnych. Wszystkiego dogląda szefowa, która… gra swoim pracownikom na skrzypcach.

Jak zwykle z okazji świąt, podopieczni Środowiskowego Domu Samopomocy szykowali własnoręcznie dekoracje. Na tę Wielkanoc były to pomysłowe zajączki, pisanki i kartki z życzeniami. Nie zdążyli ich dokończyć przez epidemię koronawirusa.

- Nasi podopieczni już od stycznia przygotowują półprodukty: wycinają, szlifują, wyszywają. Niestety, musieliśmy zawiesić działalność 12 marca, więc sami terapeuci poskładali wszystkie elementy w całość – informuje Katarzyna Pawlak-Reinholc, dyrektor Środowiskowego Domu Samopomocy w Malborku.

Zajączki i tak dotrą do osób, które na co dzień korzystają ze wsparcia tego ośrodka. Zamiast na wspólnym przedświątecznym spotkaniu, zostaną im dostarczone do domu.

- Dostaną je razem z dyplomami i nagrodami za wzięcie udziału w konkursie, w którym mieli pokazać, co robią w wolnym czasie. Chcieliśmy ich w ten sposób dodatkowo zachęcić do pozostawania w domach – mówi szefowa ŚDS.

Niedługo minie miesiąc, jak w placówce przebywają na co dzień tylko jej pracownicy.
- Trudno nam odnaleźć się bez podopiecznych. Teraz to już nam się wszystko poukładało, więc jestem bardzo dumna ze swoich pracowników. Trzeba być empatycznym wobec siebie, by móc udzielać pomocy innym – przyznaje Katarzyna Pawlak-Reinholc.

Bo w ŚDS nie ma dnia przerwy. W sumie pod skrzydłami pracowników jest około 50 podopiecznych, bo zajmują się także tymi, którzy już nie są na stałej liście uczestników zajęć lub dopiero czekają, aż zwolni się miejsce.

- Tych 10-11 osób, które pracują w czasie epidemii, dociera do wszystkich co dwa dni. Dostarczają materiały dydaktyczne, ale także żywność i leki. Dużo konsultacji udzielanych jest online, także w ramach projektu „W rodzinie siła”, który realizujemy z harcerzami. Bohaterem jest logopeda, który robi to nie tylko w sieci, ale pracuje również bezpośrednio z podopiecznymi, oczywiście zachowując wszystkie zabezpieczenia i środki ostrożności – opowiada dyrektor placówki.

Jednocześnie w salach trwa remont, by po zakończeniu przymusowej przerwy było jeszcze przyjemniej spędzać razem czas. Przyszła także pora na ogród, bo do ŚDS trafiło 200 bratków od sponsora. Trzeba je więc posadzić.

To wszystko dzieje się przy akompaniamencie… trzech maszyn do szycia. Pracownice ŚDS od marca szyją maseczki.

- Mimo zawieszenia naszej działalności, cały czas pomagamy innym. Najpierw powstały maseczki dla szpitali, które szyte były w ramach akcji, którą koordynowała Fundacja Damy Radę. Teraz szyjemy, bo otrzymujemy sygnały z malborskich instytucji o braku zabezpieczeń dla ich pracowników - wyjaśnia dyrektor placówki. - Dzięki temu trafiły już maseczki m.in. do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, dzwonili też z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego.

Reagujemy na społeczne potrzeby. Na trzech maszynach w ciągu sześciu godzin dzięki zaangażowania naszych pracownic powstaje 120 maseczek dziennie – zdradza Katarzyna Pawlak-Reinholc.

Sama szefowa ma swój niezwykły udział w tym, co się dzieje. Gra swoim pracownikom na skrzypcach.
- Od dawna gram na skrzypcach, skończyłam nawet średnią szkołę muzyczną, więc jednym zagram czardasza, innym jakąś humoreskę – mówi o swoim sposobie na poprawianie nastroju załogi dyrektor ŚDS.

Jak przyznaje, chciała na dłużej zaprosić muzykę do placówki.
- Marzyłam, by któryś z pracowników grał na jakimś instrumencie. Jedna z terapeutek gra na gitarze i śpiewa, zresztą jak panie szyją, to sobie podśpiewują. Ale brakowało jeszcze innego instrumentu, przy którym mogłabym zagrać na skrzypcach – tłumaczy Katarzyna Pawlak-Reinholc.

I zdecydował o tym czysty przypadek.

- Podczas remontu był u nas elektryk. Poprosiłam, by zerknął na nasz keyboard, bo padł przy nim zasilacz. Gdy już udało się go włączyć, pan kierowca, który pracuje u nas od niedawna, przysiadł i zaczął grać. Jak się okazuje, radzi sobie bardzo dobrze – relacjonuje dyrektor.

Jak brzmi, można przekonać się, oglądając świąteczny teledysk, w którym cały personel śpiewa i gra na różnych instrumentach. Są też życzenia i przesłanie, by podczas panującej epidemii zostać w domu.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan

Wszystko fajnie i wielki szacunek za to co robicie ,tylko czemu nie przestrzegacie podstawowych zasad zalecanych przez specjalistów od tego parszywego wirusa,mimo tego co robicie proszę zminimalizujcie wasze ryzyko bo jesteście wspaniałymi ludźmi .

Dodaj ogłoszenie