Malbork. ZUOS chce drastycznie podnieść opłaty za przyjęcie śmieci. Włodarze pomorskich gmin próbują temu zapobiec

Anna Szade
Anna Szade
Fot. Archiwum "DB"
Włodarzy ponad 20 pomorskich miast i gmin zbulwersowały nowe stawki, które proponuje Zakład Utylizacji Odpadów Stałych w Tczewie za przyjęcie posegregowanych odpadów komunalnych. Jak nam tłumaczy burmistrz Malborka, wzburzenie wynika z tego, że podwyżki miały być nawet... 1000-procentowe.

Zawartość każdej śmieciarki, która trafia na tczewskie składowisko kosztuje. Do tej pory mechanizm był prosty: najdroższe są odpady zmieszane, dlatego wszędzie włodarze „cisnęli” mieszkańców w sprawie segregacji. Odstawienie oddzielnie plastiku, szkła czy papieru miało więc nie tylko wymiar ekologiczny, ale również finansowy.

Od pierwszych zapowiedzi podwyżek opłat włodarzom włosy stanęły dęba. Przykładowo, jak nam mówił malborski burmistrz, tona dostarczonych plastikowych śmieci miała kosztować 300 zł zamiast dotychczasowych 30 zł, a makulatura – 1000 zł, a nie 1 zł, jak obecnie.

To antymotywujące. Po co segregować, skoro według nowych stawek nie ma znaczenia, czy dowozimy odpady segregowane, czy zmieszane – komentuje Marek Charzewski, burmistrz Malborka.

Jak wyliczył malborski magistrat, jeśli te proponowane stawki weszłyby w życie, miesięcznie - od czerwca - trzeba byłoby zapłacić od 30 do 35 tys. zł więcej za śmieci dostarczane na tczewskie składowisko. W skali roku byłoby to już ok. 400 tys. zł. W podobnej sytuacji znalazły się wszystkie miasta i gminy, które korzystają z usług firmy zza Wisły. Nic dziwnego, że włodarze postanowili połączyć siły.

- Zaczniemy od zajętego oficjalnie wspólnego stanowiska w sprawie podwyżek. Dla wszystkich są one niezrozumiałe – informuje Marek Charzewski, który rozmawiał z przedstawicielami innych gmin.

Jak twierdzi burmistrz Charzewski, już po pierwszych reakcjach samorządowców, które dotarły do ZUOS, tczewska spółka zaczęła wycofywać się z drastycznych stawek. Obecne propozycje to 250 zł za tonę makulatury czy 198 zł za tonę plastiku.
- Ale to nadal są olbrzymie podwyżki – mówi burmistrz. - Tczewska firma tłumaczy to tym, że obecnie trafia do niej dużo więcej odpadów zebranych selektywnie, a mniej zmieszanych, co zaburza jej finanse.

Zdaniem samorządowców, którzy już rozmawiali w sprawie nowych opłat, tego typu usługi powinny być nadzorowane, np. przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Za odbiór i oczyszczanie ścieków nie można dowolnie podnieść taryfy, a nad spółkami śmieciowymi nie ma żadnej kontroli – komentuje Marek Charzewski.

Zainteresowani zapowiadają, że chcą doprowadzić do spotkania przedstawicieli spółki i prezydenta Tczewa, by nie doszło do tak drastycznych podwyżek i „karania” w ten sposób tych, którzy odpady starannie segregują. Inicjatorem tego wspólnego działania na rzecz ochrony interesów wspólnot samorządowych jest wójt gminy Tczew.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie