Malbork. Związek Polaków Młody Las na wystawie w Muzeum Miasta. Bohaterowie tamtych czasów nie nosili peleryn, byli wielkimi patriotami

Anna Szade
Anna Szade
To chyba najwyższy czas, by malborczycy poczuli dumę, że mają swoich bohaterów. W Malborku ponad osiem dekad temu powstała konspiracyjna organizacja Związek Polaków Młody Las. Pod nosem Niemców ruch oporu stworzyli tu robotnicy przymusowi. To właśnie im poświęcona jest wystawa „Niech nam szumi Młody Las”, którą zainaugurowano w piątek (2 września 2022 r.) w Muzeum Miasta Malborka.

Nazwa „Młody Las” nie brzmi złowrogo, nie kojarzy się z walką, bardziej z zielonym zagajnikiem, młodnikiem, w którym drzewa, jedno w drugie, pną się do góry. Być może dlatego w Malborku do tej pory mieszkańcy wiedzą mniej niż Wikipedia o rodakach, członkach ruchu oporu, którzy działali w latach 40. ubiegłego wieku jako Związek Polaków Młody Las. Poruszali się po centrum, Śródmieściu i okolicznych miejscowościach. Wiele miejsc nie przetrwało, teraz robimy tam zakupy, bo zamiast dawnych zabudowań są współczesne galerie handlowe.

Co więc zainspirowało konspiracyjnych działaczy, by nazwać organizację Związek Polaków Młody Las? Wytłumaczyła to Maria Keńska-Wyszyńska, współautorka wystawy „Niech nam szumi Młody Las”, która w piątek (2 września) została otwarta w Muzeum Miasta Malborka.

Narcyz Kozłowski, jedna z głównych postaci organizacji, podczas studiów w Warszawie musiał pracować. Pochodził z biednej rodziny, która nie mogła go utrzymywać, dlatego dorabiał w kinie objazdowym. To był czas, gdy bardzo popularny był film „Młody las” nakręcony na podstawie sztuki Jana Adolfa Hertza w reżyserii Józefa Lejtesa. To był film o strajku młodzieży w 1905 r. To była walka o polską duszę, tylko wówczas okupantem była carska Rosja, bo to była walka z rusyfikacją. Kozłowskiemu bardzo zaimponowała ta młodzież, to, jak walczą o swoją tożsamość narodową – tłumaczyła podczas inauguracyjnego oprowadzania po wystawie Maria Keńska-Wyszyńska.

"Swego nie znacie", czyli początek pomysłu, by pokazać Młody Las

Ale nim uczestnicy uroczystego otwarcia obejrzeli ekspozycję o niby zwyczajnych robotnikach przymusowych, którzy zostali zwiezieni do Prus, wysłuchali wspólnego koncertu zespołów Balbiny z Malborskiego Centrum Kultury i Edukacji oraz Parafrazy z I Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza. Obydwie grupy trenują pod okiem Marii Seibert.
Ostatnią piosenkę, której strofy posłużyły za tytuł wystawy, zebrani wykonali wspólnie.

Ta wystawa jest szczególnie dla mieszkańców Malborka i ziemi malborskiej istotna, bo mówi o tym, że dzięki uporowi, walce, dzięki determinacji ludzi, którzy chcieli, by te ziemie do Polski wróciły, one rzeczywiście wróciły, są w granicach naszego kraju – mówił Krzysztof Andruszkiewicz p.o. dyrektora Muzeum Miasta Malborka.

„Swego nie znacie” to jeden z powodów, który towarzyszył inicjatorom, pomysłodawcom i realizatorom ekspozycji.
- Gdy przed Muzeum Miasta Malborka otwieraliśmy wystawę mówiącą o przyłączeniu Szczecina i Ziem Zachodnich do Polski, wówczas podczas rozmów pojawiła się idea, byśmy stworzyli wystawę, która będzie w Malborku i poza nim prezentować działalność Młodego Lasu i ludzi, którzy działali w czasie okupacji. By pamięć o ich walce i zaangażowaniu w polskość nie została zapomniana – mówił Krzysztof Andruszkiewicz.
Ten pomysł bardzo szybko nabrał dodatkowego symbolicznego wymiaru.

To było 3 lutego, a dwa tygodnie później wiemy, co się stało, Rosja zaatakowała Ukrainę. Dziś mówienie o walce, o patriotyzmie, o poszanowaniu własnej ziemi czy dążeniu do tego, by być wolnym człowiekiem w wolnym kraju, ma zupełnie inne znaczenie. I dlatego ta wystawa jest również tak ważna w kontekście tego, co nas otacza w Europie, a właściwie tego, czym żyje teraz świat – podkreślał Krzysztof Andruszkiewicz.

PRZECZYTAJ TEŻ: Przed Muzeum Miasta Malborka od piątku będzie można oglądać wystawę plenerową "Najdalsza Polska. Szczecin 1945-1948"

Rogate polskie dusze nie poddały się nawet w całkowicie niemieckim mieście i jego okolicach, mimo niewolniczej pracy w gospodarstwach rolnych. Emblemat „P”, który dla Niemców był sposobem stygmatyzowania polskich robotników przymusowych w sferze publicznej, oni sami nosili z dumą. Choć potrafili też go skutecznie ukryć pod połą płaszcza czy marynarki. Jak wtedy, gdy na samym początku działalności, w maju 1941 r., składali przysięgę w zamkowym Wielkim Refektarzu.

Mogli wmieszać się w tłum turystów i podczas zwiedzania po cichutku stanęli przy jednej z kopii sztandaru grunwaldzkiego, które zostały z Wawelu w 1940 r. przywiezione przez Niemców do zamku. Właśnie wtedy do jednego ze sztandarów została przyczepiona miniaturka sztandaru Młodego Lasu. Nie zachowała się, zniknęła. Prawdopodobnie została dostrzeżona przez strażników zamkowych – opowiadała Maria Keńska-Wyszyńska.

Pola Negri, Regina Krzos, Marek Charzewski. Z Lipna w świat

Być może mieli wielu spośród ówczesnych działaczy miało na drugie imię „odwaga”, ale przede wszystkim połączyła ich miłość do Polski.
- Związku Polaków Młody Las nie stworzył żaden ważny generał czy polityk. Powstała w pewnym sensie samoistnie. To spontaniczne działanie ludzi, którzy na skutek agresji Niemiec na Polskę zostali wyrwani ze swoich małych ojczyzn i trafili tu, do Malborka i w okolice, przywiezieni na przymusowe roboty. Ci ludzie reprezentowali bardzo różne środowiska społeczne i polityczne, mieli różny światopogląd, ale to było dla nich drugorzędne. Najważniejsze było kultywowanie polskości i zachowanie jej na terenie, na który trafili – mówił Marek Charzewski, burmistrz Malborka.

Według włodarza, ta ich jedność powinna być inspirująca dla współczesnych.
- Historia jest najlepszą nauczycielką życia i z tej historii należy wyciągać wnioski. Ta lekcja mówi, że są sprawy ważne i mniej ważne. Ojczyzna, i ta duża, jaką jest Polska, i te małe ojczyzny, jak Malbork, ich dobro jest ważniejsze niż inne rzeczy. Członkowie Młodego Lasu okupili swoją działalność krwią, częstokroć płacąc za to najwyższą cenę, cenę własnego życia. Spośród tych, którym udało się przetrwać, część tutaj pozostała i tworzyła od nowa polski Malbork po zakończeniu drugiej wojny światowej – podkreślił Marek Charzewski.

Burmistrz pozwolił sobie na osobisty wątek.

Często, chcąc pochwalić się albo powiedzieć coś o swoim pochodzeniu, mówimy, że to miejsce, z którego pochodzą bardzo ważne osoby. Sam mówiłem, że urodziłem się w tym samym mieście, co najsłynniejsza polska aktorka, Pola Negri, że chodziłem do tej samej szkoły, do której chodził laureat Nagrody Nobla, Lech Wałęsa. Ale również z Lipna pochodzili ludzie tworzący Związek Polaków Młody Las. Taką szczególną osobą była pani Regina Krzos, ostatnia członkini Młodego Lasu, którą pożegnaliśmy dwa lata temu. To jest dla mnie olbrzymim powodem do dumy - mówił burmistrz.

Podkreślił również rolę muzeum w budowaniu lokalnej tożsamości.
- To pokazuje, jak ważnym miejscem i jak ważną instytucją jest muzeum. Historia Malborka, byłych i obecnych mieszkańców naszego miasta, już nie jest bezdomna, ma swoje miejsce, w którym możemy się z nią zapoznać – usłyszeli zebrani.

Autorzy wystawy w Muzeum Miasta Malborka. Uratowali pamięć

Wystawa ma kilku głównych autorów. Od inspiracji, o której wspomniał Krzysztof Andruszkiewicz, poprzez projekt autorstwa Beaty Grudzieckiej, dzięki któremu MMM pozyskało grant z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego za pośrednictwem Narodowego Centrum Kultury. To było impulsem do działania, które podjęli: wspomniana już Maria Keńska-Wyszyńska, Anna Kossarzecka i Tomasz Drózda z MMM oraz Krzysztof Lewandowski, odpowiedzialny za graficzne przedstawienie zgromadzonych informacji.
Burmistrz dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do powstania wystawy. Historię od wielu lat kultywuje i przekazuje Stowarzyszenie Społeczno-Kombatanckie Związek Polaków "Młody Las" na czele z Marią Seibert, szefową malborskiego koła. Miasto już raz doceniło tę niezwykłą historię. Młody Las został w tym roku uhonorowany tytułem „Zasłużony dla Miasta Malborka”.

Można przybyć do muzeum i poznać historię wspaniałych Polaków, którzy w tym trudnym czasie poświęcali życie, by walczyć o polskość tych terenów – podkreślił Marek Charzewski.

Co ciekawe, Stowarzyszenie Społeczno-Kombatanckie Związek Polaków "Młody Las" powstało równo 50 lat od momentu, gdy w wojennym Malborku zaczął działać ruch oporu. W tym działaniu nie ma przypadku, to rodzaj kontynuacji.
- To efekt działań Narcyza Kozłowskiego, współtwórcy i drugiego dowódcy wojennego Młodego Lasu – przypomniała Maria Seibert.
Organizacja nie powstała po to, by przygarnąć wszystkich wcześniejszych działaczy.

Punkt pierwszy statutu to obrona godności i dobrego imienia i pamięci byłych członków Młodego Lasu, a szczególnie represjonowanych z powodów politycznych, ale równie ważny jest zapis o uratowaniu od zapomnienia historii organizacji – wyliczyła szefowa malborskiego koła.

Aktualnie stowarzyszenie ma swoje koła w Gdyni, w Malborku, Nowym Stawie i Pruszczu Gdańskim. Na czele dzisiejszego Młodego Lasu od 2003 r. stoi Kazimierz Cybulski. W przyszłym roku „stuknie” mu 20 lat.

Cieszę się, że do was dołączyłem, wspólnie tworzymy wielką rodzinę – przyznał Kazimierz Cybulski.

Aby chronić pamiątki od zapomnienia, przekazał dar dla społeczności, władz i Muzeum Miasta Malborka. To m.in.:

  • sztandar Zarządu Głównego Młodego Lasu poświęcony w 2006 r. przez ks. Krzysztofa Misia, proboszcza parafii św. Jana Chrzciciela;
  • kopia małego sztandaru projektu Narcyza Kozłowskiego oraz kopia jego opisu z 1941 r.
  • opaski organizacyjne;
  • osobiste pamiątki po Narcyzie Kozłowskim, m.in. jego dyplomy z uczelni.

Poszukiwanie eksponatów. Muzealnicy jak... detektywi

Sztandar jest już częścią ekspozycji. Co jeszcze można tam zobaczyć?

Dotarł do nas bogaty materiał z Młodego Lasu z archiwum Narcyza Kozłowskiego, które gromadził po wojnie. Druga część zbiorów pochodzi z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Trzecie źródło Muzeum Stutthof w Sztutowie. Bazowaliśmy też na prywatnych archiwach Elżbiety Jankowskiej, córki Bernarda Welsanda, działacza Młodego Lasu z Jabłonowa Pomorskiego, Beaty Oczkowskiej z Nowego Stawu, która udostępniła nam zdjęcia jej dziadków, robotników przymusowych w Trampowie, Bernarda Jesionowskiego, dzięki którego pocztówkom mogliśmy odtworzyć, jak Malbork wyglądał podczas drugiej wojny światowej. Wkład ma również Tomasz Agejczyk, który zabezpieczył fotografie, które pozostały po Monice Izdepskiej z Kałdowa – wyliczał Tomasz Drózda.

Co najbardziej ekscytowało twórców ekspozycji?
- "Szperacze", czyli Ania i Tomek, przywieźli ze Sztutowa listy Bernarda Welsanda. Mieliśmy część listów adresowanych do Narcyza Kozłowskiego, ale ciekawsze były te pisane do Konrada Ciechanowskiego, autora książki o podziemiu konspiracyjnym na Pomorzu Gdańskim, także o Młodym Lesie. Dla mnie gwiazdą i odkryciem jest właśnie Bernard Welsand, bo to jest człowiek takiego formatu, że w każdych czasach może zaimponować, zachwycić i można brać przykład z takich ludzi – przyznaje Maria Keńska-Wyszyńska.

Bo okazuje się, twórcy wystawy byli trochę detektywami.

Młody Las to temat w Malborku bardzo mało znany. Gdzieś tam kiedyś coś słyszeliśmy, ale więcej jednak nie wiedzieliśmy. Na samym początku mieliśmy kontakt ze „starymi papierami” dotyczącymi Młodego Lasu wcześniej, gdy przygotowywaliśmy się do tej wystawy. Otrzymaliśmy je ze stowarzyszenia Mieliśmy bazę, ale gdy zaczęliśmy dowiadywać, się że w innych miejscach coś jest, zaczęliśmy jeździć. W Sztutowie emocje były wielkie, aż chciało się powiedzieć: „Eureka,co za odkrycie!”. W Toruniu, w Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej też, bo tam znaleźliśmy całe teczki działaczy przygotowane przez Narcyza Kozłowskiego, wszystko tam było, dotarliśmy do nieznanych zdjęć, to było to wielkie przeżycie – opowiada Anna Kossarzecka.

- To jest miejsce magiczne – mówi o toruńskim źródle Tomasz Drózda. - Generał Elżbieta Zawacka to jedyna Cichociemna, całe swoje życie zbierała informacje o kobietach walczących, o organizacjach działających w konspiracji.

Odwaga niejedno ma imię. Czemu nie znamy bohaterów wystawy?

Dlaczego więc podczas zwiedzania wystawy można poczuć zawstydzenie, że nic nie wiemy o jej bohaterach? Nie przebili się do powszechnej świadomości.
- Przede wszystkim nawet malborscy historycy powątpiewali, że taka organizacja była. I to jest przykre. Narcyz Kozłowski, a jeszcze wcześniej PTTK, podjęli walkę o pamięć o Młodym Lesie. Ale nie mieli siły przebicia – przyznaje Maria Keńska-Wyszyńska.
Być może wszystko przez utrwalony stereotyp bohatera, a zwłaszcza wojennego.

A oni nie latali na skrzydłach jak Batman. To działanie nie było takie spektakularne. Bomb nie podkładali, ale tym bardziej trzeba docenić tę pracę, bo w każdym momencie ryzykowali życiem – tłumaczy nam pani Maria.

Jej zdaniem, po wojnie nie doceniono ruchu oporu robotników przymusowych.
- Na wystawie mowa jest o sabotażu. Może ktoś powiedzieć: „Matko, czy sypanie cukru do silnika to jest wielkie bohaterstwo?” No jest wielkie bohaterstwo, bo można było łatwo namierzyć, kto to zrobił. Albo przecięcie drutów telegraficznych, telefonicznych czy przeszkadzanie w transporcie pociągów czy przekazywanie bieżących wiadomości – wylicza.
To były także akcje propagandowe. A nawet namiastka… bookcrossingu.

Ulotki z tamtego czasu są wspaniałe. Mówiły, że trzeba chronić ducha polskości w różnej formie, nawet przez czytanie książek. Młody Las uruchomił bibliotekę wędrowną, w jednej z odezw jest instrukcja: „Książki po przeczytaniu natychmiast puścić w obieg” – cytuje Maria Keńska-Wyszyńska. - Robotnicy przymusowi często spotykali się po pracy i czytali. Ktoś, kto spodziewał się wysadzanych w powietrze pociągów, być może się zawiedzie.

Ale warto pamiętać, że tu dotyczyło to Malborka i 15 wsi, gdzie przebywali robotnicy przymusowi. Młody Las organizował także tajne nauczanie. Nie szkołę, z regularnymi lekcjami, raczej wykłady czy nawet pojedyncze prelekcje. Takie wygłaszał choćby Narcyz Kozłowski w Trampowie. Widać go na zdjęciu z tamtego okresu.

Mam bardzo pozytywne wrażenia po obejrzeniu wystawy, dużo pracy zostało włożone – skomentował Kazimierz Cybulski. - Doskonała sprawa. Niektórych faktów sam nie znałem.

Wzruszenia nie kryła Elżbieta Jankowska z Jabłonowa Pomorskiego, córka Bernarda Welsanda, którego sylwetka prezentowana jest w Muzeum Miasta Malborka.
- Bardzo przeżyłam tę wystawę, bo odżyły wspomnienia. Ojciec jakby żył, byłby dumny, że tak jest to pokazane. Zobaczyłam listy pisane przez ojca, to jest wielkie wrażenie, mocne przeżycie – przyznała pani Elżbieta.
Jak przyznaje, w domu niewiele na temat Młodego Lasu mogą usłyszeć, bo Welsand nie opowiadał zbyt wiele.
J

ak wrócił z więzienia, bardzo chorował, miał astmę, bardzo się męczył. To nie były miłe wspomnienia. Raz powiedział, że jak go prowadzili z więzienia, to korzonkami z lasu się żywił. To pamiętam, bo nieczęsto coś opowiadał. Zresztą w tamtym czasie temat był zakazany – mówi Elżbieta Jankowska.

Wystawę „Niech nam szumi Młody Las” można oglądać od wtorku do soboty od godz. 10 do 16. Wstęp jest bezpłatny.

Chętne osoby, które w zorganizowany sposób chcą zwiedzić ekspozycję, prosimy o kontakt. Liczymy na boom ze strony szkół, bo właśnie rozpoczął się rok szkolny. W poprzednim młodzież szkolna wraz z nauczycielami ruszyła do muzeum, by obejrzeć wystawę o Stalagu XXB. Liczymy, że w ramach lekcji historycznych zapoznają się z wystawą o Młodym Lesie. My bardzo chętnie ich oprowadzimy. W ubiegłym roku ponad 1000 uczniów obejrzało ekspozycję o stalagu – przekazał nam Tomasz Drózda.

Ta niezwykła opowieść o losie jeńców wojennych wciąż dostępna jest w piwnicach MMM. Za to na parterze można obejrzeć udostępniona przez Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni wystawę o polskich jeńcach i pracownikach przymusowych w Norwegii.

Malbork. Wystawa o polskich jeńcach i robotnikach przymusowy...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie