Pomezania Malbork po awansie do IV ligi. Paweł Budziwojski: "Moją chyba jedyną zasługą jest to, że chłopcy uwierzyli w swoje możliwości"

Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Udostępnij:
31 zwycięstw i 3 remisy, czyli 96 punktów. 131 zdobytych bramek na boisku (bo nie liczymy jednego walkowera), co daje średnio 3,9 na mecz. W takim stylu Pomezania Malbork po ośmiu latach powraca do IV ligi. Prezes klubu rozpływa się w superlatywach dla trenera, a szkoleniowiec chwali organizację klubu.

Swój ostatni mecz w pomorskiej IV lidze malborska Pomezania rozegrała 21 czerwca 2014 r., remisując na wyjeździe 3:3 z Powiślem Dzierzgoń. Sezon zakończyła na 13 miejscu z 36 pkt i bilansem bramek 58-66 i spadła do „okręgówki”. Aż osiem sezonów zajęło wygrzebanie się z ligi, która przez wielu kibiców uważana była za miejsce niegodne klubu, który wtedy ciągle żył latami 90. i dwoma sezonami w II lidze. Ale to już było. Sny o potędze trzeba odłożyć do archiwum, a realnym minimum dla Pomezanii jest gra w najlepszej lidze wojewódzkiej.

Tego jeszcze nie grali... 31 zwycięstw i 3 remisy Pomezanii

Sezon 2021/22 przejdzie do historii ze względu na styl, w jakim malborczycy w końcu wywalczyli awans do IV ligi. Bez porażki, tylko z trzema remisami, a resztę meczów wygrali. 96 pkt zdobytych i stosunek bramek 134-13 musi robić wrażenie. Awans wywalczony w wielkich stylu tak też był fetowany po ostatnim meczu, w którym Pomezania rozgromiła 6:1 Wietcisę Skarszewy, która przyjechała do Malborka jeszcze z nadziejami na miejsce barażowe.

- To chyba rekordowy sezon pod względem zdobyczy punktowej, to musielibyśmy sprawdzić w annałach. Ale bez względu na to, jaka to liga, to taki sezon trzeba uznać za duży sukces, bo wynik jest po prostu imponujący – mówi Radosław Rabenda, prezes Pomezanii. - Wiele czynników na to się złożyło, a przede wszystkim wieloletnia praca w klubie i ułożenie naszej szkółki piłkarskiej, która teraz zapewnia napływ młodzieżowców do pierwszej drużyny. Trener miał komfort pod tym względem. Kilka transferów, no i myślę, że jednak osoba trenera była decydująca. Paweł Budziwojski zrobił bardzo dużą robotę, już nieraz serdecznie mu dziękowałem. Razem z Sebastianem Ratajczykiem, któremu też bardzo dziękuję, poukładał tak w szatni, była mobilizacja, frekwencja na treningach. To wszystko przyniosło taki efekt.

Paweł Budziwojski był kiedyś piłkarzem Pomezanii. W jednej drużynie grał z malborczykiem Sebastianem Ratajczykiem i te sentymenty w dużej mierze sprawiły, że przyjął ofertę z Malborka. Przed sezonem niczego nie obiecywał. Mówił nam, że każdy mecz jest ważny, każdy mecz jest inny, a proces tworzenia drużyny jest jak pieczenie chleba. Potrzeba czasu, żeby coś z tego wyrosło.

Powiem szczerze, że sam nie wierzyłem, że tak szybko uda się ten awans zrobić – powiedział nam z uśmiechem już po ostatnim spotkaniu. - Ja skromnie podchodzę do sprawy. Ten wynik jest składową tego, co wszyscy zrobiliśmy w klubie. Przede wszystkim duży profesjonalizm zawodników, bo poczuli w pewnym momencie, że to jest duża szansa dla nas wszystkich. I za to im dziękuję. Nawet w ostatniej kolejce pokazali dobrą grę, pokazali, że są w dobrej formie. Działacze klubu też stanęli na wysokości zadania. Nie jest u nas bogato, ale naprawdę starają się zapewnić nam dobre warunki, wszyscy jedziemy w jedną stronę. Natomiast nie przegrać meczu to jest w każdej lidze wielki wyczyn.

To jednak nie prezes, tylko trener układa skład, a potem reaguje przy linii bocznej, więc zasługuje na tytuł „ojca sukcesu”.
- Chyba dotarłem do zawodników. Troszkę w piłce już przeżyłem, 20 lat jestem w pracy trenerskiej, jakieś małe sukcesy, awanse już w życiu udawało mi się robić. Zrozumieli, że to, co mówię, przynosi jakieś efekty. Nie komplikowałem im futbolu. Moją chyba jedyną zasługą jest po prostu to, że chłopcy uwierzyli w swoje możliwości, uwierzyli, że są lepsi, niż im się wydaje. To chyba jest największy sukces – zastanawia się Paweł Budziwojski. - Trzeba podkreślić, że przede wszystkim to są chłopcy stąd, 80 proc. zawodników jest z powiatu malborskiego. Rzadko się zdarza, żeby zrobić awans miejscowymi chłopakami. Tym większy jest ich sukces. Dlatego jeśli mam wyróżnić, to wyróżniam całą drużynę. Dużym sukcesem jest również to, że rozwinęła się nasza młodzież, że młodzi zawodnicy „poczuli krew”, poczuli rywalizację, wchodzą i się nie boją. To również poczytuję sobie jako mój mały sukces.

Prezesa klubu także cieszą postępy młodych zawodników.

My jesteśmy Młodzieżowym Klubem Sportowym Pomezania, to zawsze powtarzam, chcemy szkolić i rozwijać młodzież. Młodzi zawodnicy dostają szansę i stopniowo wchodzą do drużyny seniorów. Z tego się najbardziej cieszę – mówi Radosław Rabenda.

"Jaki macie zespół? O co będziecie walczyć?"

O awans byłoby jednak trudno, gdyby nie doświadczeni zawodnicy, a wśród nich Robert Wesołowski, który już po rozpoczęciu rundy jesiennej przyszedł do Malborka z trzecioligowego GKS Przodkowo.

Na pewno Robert wniósł dużo. W pierwszej rudzie nie był w najwyższej formie, ale w drugiej pokazał w ofensywie niewiarygodne możliwości – ocenia trener Budziwojski.

- Z perspektywy czasu łatwo się mówi, ale decyzja o przyjściu do Pomezanii była dobra. Nie ukrywam, że trener Budziwojski był za tym, żebym trafił do Malborka, więc ja od razu się przychyliłem, bo jestem wychowankiem tego klubu. Znam trenerów, wychowałem się w tym klubie, mieszkam niedaleko Malborka, więc to też był jakiś argument. No i przede wszystkim przekonało mnie to, że w Malborku jest wizja klubu, który będzie się rozwijał. Cieszę się też, że klub wyciągnął do mnie rękę, bo pierwsza runda była dla mnie ciężka, miałem poważną kontuzję. Klub pomagał mi, jeśli chodzi o rehabilitację, zabiegi. Mam nadzieję, że przynajmniej odrobinę się odpłaciłem. Stadion, miasto, kibice - widać, że ludzie są tu spragnieni futbolu. Tylko się cieszyć się, że to się tak potoczyło, no i mam nadzieję, że IV liga może nie od razu, ale będzie tylko przystankiem do wyższego grania – mówi Robert Wesołowski.

Wynik poszedł w świat, więc niektórzy na Pomorzu myślą, że w Malborku stworzyli piłkarskiego potwora, który nawet jako beniaminek będzie w stanie wystraszyć niejednego czwartoligowca z ugruntowaną pozycją.

- Dzwoni do mnie sporo znajomych i pyta: o co będziecie walczyć, jaki macie zespół? Ja w tej IV lidze grałem w Nowym Stawie parę lat, robiłem z niej też awans. Wydaje mi się, że na dziś nasz zespół poradziłby sobie spokojnie. A trener ma to wyczucie do zawodników i wiem, że ściągnie 2-3 ludzi, którzy nas wzmocnią. To naprawdę jest fundament pod to, żeby budować ekipę na coś lepszego. No i do tego – wystarczy przyjść do nas na mecz – w pierwszym składzie wychodzą wychowankowie po 16, 17, 18 lat, to jest duży plus. Oni za 3-4 lata będą stanowili o sile zespołu. Inne kluby mają z tym problem. Malbork na szczęście nie, szkolenie jest na dobrym poziomie i wydaje się, że będzie tylko lepiej – przewiduje Robert Wesołowski.

Nadal drużynę będzie prowadził Paweł Budziwojski. Pomezania przedłużyła z nim umowę już w pierwszej połowie maja, gdy po pokonaniu Błękitnych Stare Pole, na sześć kolejek przed końcem, zapewniła sobie awans.

Nawet przez myśl nam nie przeszło, żeby szukać innego trenera. To było wszystko decyzją Pawła Budziwojskiego, czy się zgodzi, czy nie, bo wiemy, że mieszka w Gdyni, więc już same dojazdy są dużym poświęceniem. Bardzo się z tego cieszymy, że przyjął naszą propozycję. Od początku współpracy rozmawialiśmy, żeby został na kolejny sezon i dalej tę drużynę budował, bo myślę, że potencjał jest wielki, sam to powtarza. Mamy wielu młodzieżowców, komfortowe warunki – mówi Radosław Rabenda.

Tematem nowego rozdziału będzie utrzymanie się w IV lidze

Po meczu z Wietcisą piłkarze dostali wolne. Przygotowania do nowego sezonu Pomezania rozpocznie 5 lipca.

- To jest nowy rozdział, nowa karta, na pewno można sobie darować buńczuczne zapowiedzi. Naszym celem jest utrzymać się w tej lidze, poznać ją przede wszystkim, bo drużyna dawno nie grała w tej lidze, chłopcy nie wiedzą, z czym to się je, ale myślę, że przy dobrym przygotowaniu możemy niejedną niespodziankę sprawić. Na pewno nie będzie rewolucji w kadrze, jedynie kosmetyczne zmiany za tych zawodników, którzy z różnych powodów, m.in. zawodowych, nie chcą lub nie mogą kontynuować gry w IV lidze – wyjaśnia Paweł Budziwojski.

Klub stoi przed sporym wyzwaniem organizacyjnym, bo prócz seniorów także trzy drużyny młodzieżowe będą grały w najwyższych ligach pomorskich.

- Skala przedsięwzięcia jest bardzo duża, bo cztery drużyny łącznie będą grały w przyszłym sezonie w lidze wojewódzkiej. Budżet musi być mocno rozbudowany. Tutaj jest duże pole do popisu dla nas, jako zarządu klubu. Ale jestem przekonany, że się uda. Robimy wszystko, co w naszej mocy. Lokalni przedsiębiorcy są coraz bardziej zainteresowani. Widać zresztą, że co chwila udaje nam się podpisać umowy sponsorskie i myślę, że to jest dopiero początek - mówi prezes Rabenda. - Celem jest spokojne utrzymanie się, a co my będziemy tam prezentować, to się dopiero okaże. Jest duży potencjał. Mamy kilku doświadczonych zawodników, jak Robert Wesołowski, Tomek Grabowski, Piotr Sobieraj. Piłkarze, którzy przyszli do nas z zewnątrz, też bardzo dużo wnieśli do tej drużyny. Większość z nich prawdopodobnie zostanie, tak że liczę, że nie będziemy chłopcami do bicia.

Osiem lat miasto czekało na powrót Pomezanii do IV ligi, więc nie może zabraknąć podziękowań. Przede wszystkim dla sponsorów. Istotne okazało się wsparcie ze strony Krajowej Spółki Cukrowej, która w Malborku ma cukrownię, a o sponsoring postarał się wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda, prywatnie brat prezesa.

- Bez tej pomocy awans i gra w IV lidze nie byłaby raczej możliwa finansowo. Ale też dziękuję Arkowi Rawińskiemu, który wspierał klub w całym sezonie, i wszystkim innym sponsorom, którzy już się do nas przyłączyli albo jeszcze się przyłączą, którzy są z nami w stałym kontakcie. Dziękuję burmistrzowi Malborka Markowi Charzewskiemu oraz Ośrodkowi Sportu i Rekreacji, że możemy korzystać nieodpłatnie z miejskich obiektów. Serdecznie dziękuję kibicom, którzy byli z nami nie tylko na meczach domowych, ale i wyjazdowych. Widzę, że jest coraz większe zainteresowanie z ich strony. Mam nadzieję, że IV liga przyciągnie jeszcze więcej kibiców. Dziękuję za wspaniałe oprawy i doping. Zachęcam wszystkich do wsparcia drużyny, bo myślę, że jest tego warta, tak jak cała nasza szkółka. Zapraszam w przyszłym sezonie na ulicę Toruńską. Bilet-cegiełka nie jest dużym wydatkiem, a dla nas jest to duża pomoc w organizacji każdego meczu – mówi Radosław Rabenda.

Wyniki Pomezanii Malbork w sezonie 2021/2022

Runda jesienna:

  • 3:0 Radunia II Stężyca (d)
  • 7:1 Victoria Kaliska (w)
  • 8:0 Spójnia Sadlinki (d)
  • 1:0 Tęcza Brusy (w)
  • 3:0 Kolejarz Chojnice (w)
  • 3:2 Powiśle Dzierzgoń (w)
  • 9:0 Pomezania Malbork (d)
  • 2:0 Wisła Korzeniewo (d)
  • 2:0 Wisła Tczew (w)
  • 3:0 Styna Godziszewo (d)
  • 2:0 Błękitni Stare Pole (w)
  • 3:0 Orzeł Subkowy (d)
  • 3:0 Meteor Pinczyn (w)
  • 3:0 Żuławy Nowy Dwór Gd. (d)
  • 4:2 Gwiazda Karsin (w)
  • 1:1 Beniaminek (d)
  • 6:0 Wietcisa Skarszewy (w)

Runda wiosenna:

  • 1:1 Radunia II (w)
  • 9:0 Victoria (d)
  • 1:0 Spójnia (w)
  • 3:0 Tęcza (d)
  • 2:2 Kolejarz (d)
  • 3:0 Powiśle (d)
  • 5:0 Olimpia (w)
  • 6:0 Wisła K. (w)
  • 6:1 Wisła T. (d)
  • 7:1 Styna (w)
  • 5:0 Błękitni (d)
  • 3:0 Orzeł - walkower
  • 1:0 Meteor (d)
  • 4:1 Żuławy (w)
  • 6:0 Gwiazda (d)
  • 3:0 Beniaminek (w)
  • 6:1 Wietcisa (d)

Starania Pomezanii Malbork o powrót do IV ligi

Miejsce w poszczególnych sezonach w klasie okręgowej:

  • 2014/15 – 3 miejsce, 61 pkt, awansowały dwie drużyny: Rodło Kwidzyn i Gryf Tczew;
  • 2015/16 – 2 miejsce, 72 pkt (o 1 mniej od Gromu), awansowała jedna drużyna;
  • 2016/17 – 4 miejsce, 55 pkt;
  • 2017/18 – 2 miejsce, 59 pkt (10 straty do Wdy Lipusz), awansowała jedna drużyna;
  • 2018/19 – 2 miejsce, 74 pkt (tyle samo, co Gwiazda Karsin, ale 2 porażki w bezpośrednich meczach), awansowała jedna drużyna;
  • 2019/20 – rozgrywki przerwane przez pandemię, po rundzie jesiennej 5 miejsce, 24 pkt;
  • 2020/21 – 5 miejsce, 44 pkt;
  • 2021/22 – 1 miejsce, 96 pkt, bilans bramek 134-13.

Malbork. "Piknik rodzinny z Pomezanią. Zdrowe odżywianie - z...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie