Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Wtedy zaczął się zmierzch Malhattanu w Malborku. W latach 90. było to największe centrum handlowe w mieście. Dziś po nim nie ma śladu

Anna Szade
Anna Szade
Fot. Henryk Jankowski/książka "Malbork - dzieje miasta" autorstwa Wiesława Jedlińskiego
Ponad 16 lat temu władze Malborka zdecydowały o losie pół hektara gruntu przy ówczesnej ul. Solnej. Oznaczało to definitywny koniec Malhattanu. W latach 90. ubiegłego wieku było to największe "centrum handlowe" w mieście, a jednocześnie "inkubator przedsiębiorczości". Wiele firm, których właściciele tam zaczynali swoją działalność, istnieje do dzisiaj.

Dawna ulica Solna budzi w mieszkańcach Malborka sentymenty. Ponad 16 lat temu ówczesne władze Malborka nakreśliły nowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla dawnej ulicy Solnej. Przewidywał on 4-gwiazdkowy hotel i centrum kongresowe. To oznaczało definitywny koniec bazaru, we wcześniej znanym kształcie. Do jesieni 2008 r. wszystkie zabudowania zostały rozebrane.
Aż w końcu zniknęła także… ul. Solna. W sierpniu 2012 r. Rada Miasta zmieniła jej nazwę na ul. Heleny i Stanisława Sierakowskich.

Solna w Malborku - tak to się zaczęło. Od stolika i szczęk do biznesu

3 czerwca 1991 r. podpisana została umowa na dzierżawę terenów wzdłuż ul. Solnej, obecnej ul. Sierakowskich. Zdecydował się na taki krok Zarząd Miasta Malborka, na czele którego stał urzędujący wówczas od roku Tadeusz Cymański. Po drugiej stronie stołu zasiedli przedstawiciele firmy Rospol.
Według dostępnych aktualnie informacji w tej pierwszej umowie był zapis, że partnerzy będą dzielić się wpływami brutto pół na pół.

Na początku lat 90. w Polsce, która była w trakcie wielkiej transformacji gospodarczej, brakowało właściwie wszystkiego. Było za to sporo entuzjazmu, bo wielu Polaków odkryło wówczas w sobie żyłkę do biznesu.
Towar wykładany na ławce, skrzynce, łóżku polowym czy nawet bezpośrednio na chodniku brał się z wypraw na Zachód, albo z giełd, które funkcjonowały w większych miastach. Na początek wystarczał niewielki kapitał, zapał i plecak, w którym mieścił się pożądany na rynku asortyment. To było największe w latach 90. centrum handlowe, a jednocześnie inkubator przedsiębiorczości. Wiele firm, których właściciele tam zaczynali swoją działalność, istnieje do dzisiaj.

Podpisany ponad 30 lat temu dokument między przedsiębiorstwem a władzami miasta miał ucywilizować nieco zbyt spontanicznie rozwijający się handel. Nie wszystkim było to w smak. Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej zostało pozbawione prawa do korzystania z asfaltowego boiska, które zamieniło się w bazarek. Niegdysiejsze zaplecze socjalne, budowane w PRL w ramach czynów społecznych, też przestało pełnić swoją funkcję.
Spokój stracili również lokatorzy stojących w centrum targowiska budynków komunalnych, które jeszcze w tamtym czasie miały się dobrze. Do tego mieszkańcom domu przy ul. Solnej 3 odebrano przydomowe ogródki.

W zamian malborczycy docelowo zyskali spójną bazarową architekturę, bo wszystkie sklepy, kioski, budki i stoiska zostały wybudowane od nowa. Do dzisiaj funkcjonuje określenie „pawilon typu Solna”. Podobne obiekty powstawały także w innych częściach miasta jako kioski czy warzywniaki.
To niby tylko deski, trochę dykty i szkła, a jednak w tamtym czasie porządkowało tę przestrzeń, którą zawładnęli kupcy. Także ci zza wschodniej granicy, którzy przywozili swoje „mydło i powidło”. Ich można było znaleźć najczęściej na „placu czerwonym”, jak nazywana była ich część bazaru usytuowana na dawnym boisku.

Czasy świetności, czyli nie tylko zakupy, bo kwitło także życie towarzyskie
Na Solnej kiedyś kupowało się wszystko: od zagranicznych margaryn, kosmetyków i słodyczy począwszy, przez bieliznę, buty i ubrania dla dzieci i dorosłych, po sprzęt elektryczny i elektroniczny, zabawki, kasety z modnymi nagraniami, gry komputerowe i biżuterię. Co kto komu było potrzebne, miał szansę tam znaleźć.

Malhattan, jak nazwano to wielkie targowisko, czynny był przez siedem dni w tygodniu. Nic dziwnego, że odwiedzało się go zarówno po pracy, jak i podczas niedzielnego spaceru. Był czas, gdy Solna była najczęściej i najchętniej odwiedzanym przez mieszkańców miejscem. Chodzili tam nawet wówczas, gdy nie mieli zamiaru niczego kupować, ale by, punkt po punkcie, oglądać, przymierzać, poznawać najnowsze trendy i spotykać znajomych.
Tam, gdzie ludzie, działała też gastronomia. Niektórzy do dzisiaj wspominają dostępne tam frykasy: hamburgery, kurczaki z rożna, frytki, lody.

Zdarzały się także występy artystyczne. W latach 90. miasto chętnie odwiedzały rozmaite chodnikowe kapele.

Czarne chmury nad Malhattanem. Solna stała się solą w oku

W drugiej połowie lat 90. coraz częściej władze Malborka przebąkiwały o konieczności likwidacji targowiska na Solnej. Niektórzy byli zdania, że nie przystoi handel u podnóża zamku wpisanego na listę UNESCO. W miejscu tym widzieli raczej podmioty świadczące usługi odwiedzającym miasto turystom niż sprzedaż na straganach staników, ziemniaków i cebuli.

Jakby w ogóle nie brano wówczas pod uwagę, ile wysiłku wkładali mikroprzedsiębiorcy w tę codzienną działalność prowadzoną i w zimowym chłodzie, i letnim upale. A oni walczyli. 27 maja 1997 r. w Sądzie Wojewódzkim w Elblągu zarejestrowane zostało Stowarzyszenie Kupców Malborskich. W jego szeregach było wówczas 112 członków, głównie prowadzących handel na Malhattanie. Na czele stał wówczas prezes Waldemar Sokołowski.
Głównym celem organizacji było reprezentowanie całego środowiska. Solna stawała się... solą w oku. Władze coraz głośniej zapowiadały, że wraz z dniem wygaśnięcia umowy, a miało to nastąpić 30 września 2000 r., ostatecznie rozwiązany zostanie problem bazaru na Solnej.

W 2000 r. włodarze prowadzili nawet rozmowy z dwoma firmami, która miały być zainteresowane inwestowaniem w Malborku właśnie na ul. Solnej.

Z moich informacji wynika, że teren ten uważany jest za najatrakcyjniejszy w Malborku pod względem możliwości inwestycyjnych. Dlatego podjęliśmy rozmowy z dzierżawiącą ten teren firmą Rospol oraz handlującymi tam kupcami. Nie chcemy zaskoczyć tych ludzi i powiedzieć, że muszą się wynieść w ciągu kilku dni, bo miasto sprzedaje tę działkę – mówił „Dziennikowi Malborskiemu” Andrzej Szymański, wiceburmistrz Malborka w marcu 2000 r.

Ówczesna koncepcja zagospodarowania przewidywała powstanie w tym miejscu kompleksu handlowo-hotelowo-gastronomiczno-konferencyjnego.
Ale kupcy uznali, że to zamach na ich miejsca pracy. 26 maja 2000 r. w odbył się w Urzędzie Miasta jeden z protestów kupców z Solnej. Nie mieli zamiaru przenosić się na targowisko przy ul. Targowej, a decyzję władz przyjmowali jak „zarzynanie kury znoszącej złote jajka”. Faktem jest, że na dzisiejsze warunki był to spory zakład pracy, a miasto miało z tego tytułu korzyści finansowe.

Forum Miejskie i hotel, którego nie ma do dzisiaj

W latach 2002-2006, gdy burmistrzem Malborka był Jan Tadeusz Wilk, pomysł likwidacji bazaru i stworzenia w jego miejscu Forum Miejskiego był twórczo rozwijany.
Forum miało być elementem Strefy Wysokiej Jakości Usług Turystycznych, która miała obejmować nie tylko dawaną ul. Solną, a obecnie Sierakowskich, ale i okalające ją parcele. Łącznie dawało to to powierzchnię 1,5 hektara.

Miał się tam znaleźć wielofunkcyjny zespół obiektów z przeznaczeniem na imprezy biznesowe, kulturalne i rozrywkowe. A zabudowa, według ówczesnych założeń, miała pomieścić: centrum konferencyjno-kulturalne, centrum biznesu, hotel, który mógłby obsługiwać uczestników konferencji, centrum usługowo-handlowe z towarzyszącą funkcją mieszkalną. Przewidziano również reprezentacyjny plac z amfiteatrem. Z uwagi na bliskość Muzeum Zamkowego miało się tam również ulokować biuro informacji turystycznej oraz Europejskie Centrum Młodzieży.

Ten pomysł zyskał uznanie w Warszawie w 2004 r. w ogólnopolskim konkursie na projekt partnerstwa publiczno-prywatnego. Jury, którego honorowe przewodnictwo objął śp. prof. Michał Kulesza, jeden z twórców reform samorządu terytorialnego z 1990 i 1998 r., uznało Forum Miejskie za zwycięskie przedsięwzięcie. I… na tym jego sukces się zakończył.

Stan obecny, jaki jest, każdy widzi. W miejscu kortów i asfaltowego boiska powstał Bastion z wielopoziomowym parkingiem i obiektami hotelowo-gastronomicznymi. Plac po drugiej stronie wciąż przeznaczony jest pod hotel. Ta inwestycja jest w przygotowaniu. Aktualnie powstaje droga dojazdowa.

To działo samobieżne w parku przy ul. Grunwaldzkiej, ale malborczycy zwykle i tak mówią o nim czołg.

Słownik malborski. Zebraliśmy najbardziej znane określenia z...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: „Wojna cenowa” sklepów. Ile sklepy na tym zarabiają?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto