Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Zdrowie psychiczne na skraju załamania. Na Pomorzu królują nerwice i depresje

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Mieszkańcy Pomorza L4 najczęściej wykorzystują na podreperowanie zdrowia psychicznego
Mieszkańcy Pomorza L4 najczęściej wykorzystują na podreperowanie zdrowia psychicznego 123rf
Na Pomorzu rośnie liczba zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania. W 2023 r. lekarze wystawili ich blisko 96,7 tys. To o 16 tys. więcej niż rok wcześniej.

- W ubiegłym roku pomorskie placówki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odnotowały prawie 96,7 tysiąca zaświadczeń lekarskich wystawionych z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania - informuje Krzysztof Cieszyński, rzecznik prasowy oddziału ZUS na Pomorzu - W 2022 r. takich zwolnień było 81 tys. Ta wysoka liczba przekłada się na więcej dni absencji chorobowej. W 2023 r. z tytułu zaburzeń psychicznych mieszkańcy Pomorza spędzili na zwolnieniach lekarskich ponad 1,8 mln dni, podczas gdy w 2022 r. było to 1,6 mln dni.

W minionym roku na Pomorzu lekarze najwięcej zaświadczeń lekarskich wystawili z powodu chorób z kategorii zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania - depresji, nerwicy, zaburzenia nerwicowego, zaburzenia osobowości czy reakcji na ciężki stres. Innymi częstymi przyczynami orzeczeń o czasowej niezdolności do pracy są choroby psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane użyciem alkoholu, innych używek oraz środków psychoaktywnych. W kategorii zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania mieści się sto różnych jednostek chorobowych.

Reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne były najczęstszymi przyczynami zwolnień lekarskich na Pomorzu. Lekarze wystawili ich ponad 34 tys. Kolejne w statystyce były epizody depresyjne - 19,6 tys. zaświadczeń i inne zaburzenia lękowe - 15,6 tys. zaświadczeń. Pierwszą piątkę zamykało 8,8 tys. zwolnień z powodu nawracających zaburzeń depresyjnych i 4,3 tys. zwolnień, których przyczyną były zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane użyciem alkoholu.

Duża liczba zwolnień z powodu tych schorzeń spowodowała, że dominują one także, jeśli chodzi o liczbę dni nieobecności w pracy.

Lekarz rodzinny na ratunek

Wbrew pozorom najwięcej pacjentów z problemami psychicznymi szuka pomocy nie u psychiatrów, a u swoich lekarzy rodzinnych.

- Pacjenci z chorobami psychicznymi, którzy zgłaszają się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, stanowią dość dużą grupę - twierdzi dr Andrzej Zapaśnik, szef Przychodni BaltiMed na gdańskiej Oruni. - Są przez nich leczeni i w razie potrzeby kierowani na zwolnienie lekarskie.

Stres jak choroba przewlekła

Pacjenci manifestują objawy różnego rodzaju zaburzeń, najczęściej związanych z obniżeniem nastroju czy z depresją, które są reakcją na stres dnia codziennego czy trudne sytuacje w domu lub w pracy.

- W trakcie badań profilaktycznych, które przeprowadzamy w naszej przychodni, często pytamy pacjentów o poziom stresu - dodaje dr Zapaśnik. - I sam jestem zdziwiony, jak duży odsetek mieszkańców miast zgłasza silny poziom stresu i to takiego, który trwa przewlekle. Szczególnie widoczne to było w okresie pandemii. Taki silny stres powoduje bezsenność i inne objawy obniżenia nastroju i depresji. To najczęstsze przyczyny zwolnień lekarskich wystawianych w podstawowej opiece zdrowotnej.

Lekarz POZ nie tylko wysłucha takiego pacjenta, ale również może go leczyć. Ma do dyspozycji m.in. leki obniżające napięcie, poprawiające nastrój i sen czy też klasyczne leki antydepresyjne. W przypadku bardziej nasilonych objawów lekarz POZ kieruje pacjenta do specjalisty psychiatry. Nie wystawia mu skierowania, bo do psychiatry nie jest ono wymagane, ale rekomenduje pacjentowi, by jednak zapisał się do lekarza w poradni zdrowia psychicznego, przynajmniej po to, by dokładnie rozpoznać tę przyczynę i włączyć optymalne leczenie przynajmniej na początku albo w okresie zaostrzenia choroby.

Pacjentom łatwiej poradzić się „swojemu” doktorowi nie tylko dlatego, że go znają, ale również dlatego, że na wizytę u psychiatry trzeba czekać miesiącami. A jak się pacjent źle czuje i nie jest w stanie pójść do pracy, to przychodzi do swojego lekarza rodzinnego po zwolnienie i jakąś pierwszą pomoc. Tak że POZ jest często dla takich pacjentów taką pierwszą pomocą.

Długie kolejki do poradni

Teraz na Pomorzu w kolejce do poradni zdrowia psychicznego dla dorosłych czeka 6649 osób - informuje Monika Kierat, rzeczniczka prasowa Pomorskiego NFZ. Średni czas oczekiwania wynosi co prawda 55 dni, ale te najbardziej oblegane przez pacjentów pierwsze wolne terminy mają - jak np. Centrum Zdrowia Psychicznego „OptiMed” w Gdańsku - pod koniec listopada 2027 roku.

Jak twierdzi dr Blanka Skrzypkowska-Brancewicz, konsultant wojewódzki ds. psychiatrii dorosłych, największe problemy lecznictwa psychiatrycznego w województwie pomorskim dotyczą: pogłębiających się braków kadrowych (zmniejszenie liczby specjalistów psychiatrii o niemal 10 proc.), starzeniem się populacji pielęgniarek, zbyt wolnym kształceniem psychologów klinicznych oraz odpływem psychoterapeutów na rynek prywatny.

- Rozmieszczenie specjalistów psychiatrów na terenie województwa pomorskiego jest nierównomierne - podkreśla dr Skrzypkowska-Brancewicz. - Większa ich liczba praktykuje na terenie aglomeracji trójmiejskiej, niemniej w niemal wszystkich podmiotach leczniczych odczuwany jest ich brak.

W stosunku do ubiegłego roku na obszarach, w których nie funkcjonują Centra Zdrowia Psychicznego (do tej pory powstały one w Lęborku i Kościerzynie, Starogardzie Gdańskim i w Słupsku), dostępność do świadczeń jest trudniejsza i brak jest danych o skróceniu kolejek osób oczekujących na świadczenia medyczne w zakresie psychiatrii.

- Pacjenci przychodzą przede wszystkim dlatego, że potrzebują pomocy, a nie po zwolnienie lekarskie - twierdzi dr Roman Ludkiewicz, specjalista psychiatrii, psychoterapeuta i superwizor PTP, terapeuta od wielu lat pracujący z osobami chorującymi na schizofrenię i ich rodzinami, m.in. w stowarzyszeniu „Przyjazna dłoń”.

I trudno się dziwić - według prognoz WHO depresja oscyluje miedzy drugim a trzecim zaburzeniem, leczonym na świecie.

Wokół narasta agresja

Pandemia, wojna na Ukrainie i poczucie zagrożenia wojną - to tylko niektóre czynniki powodujące frustrację i niepewność. Wywołują stany określane w psychiatrii jako tzw. zaburzenia adaptacyjne, czyli związane z jakimiś wydarzeniami czy zmianami w życiu. Mogą powodować rozmaite objawy, najczęściej depresyjne, lękowe, kłopoty ze spaniem, ze skupieniem uwagi, połączone z obniżonym nastrojem, z przeżywanym smutkiem, poczuciem bezradności, bezsilności. Dotyczy to zwłaszcza kobiet. Bo bardziej męska postać depresji wyraża się w złości, drażliwości, wybuchach gniewu, przysłowiowym trąbieniu na innych kierowców na ulicy, ewentualnie behawioralnymi uzależnieniami, choćby od komputera czy telefonu.

- Fachowej pomocy potrzebuje coraz więcej ludzi - twierdzi dr Ludkiewicz. - Wizyta musi potrwać, bo oparta jest na budowaniu relacji i zaufania, a to wymaga czasu. Również leczenie pacjenta wymaga czasu. Stąd tyle zwolnień lekarskich, i to często wielotygodniowych.

Jak ofiary wypadków drogowych

- Mamy kryzys i zapaść w psychiatrii pomimo ogromnych nakładów na zdrowie - alarmują i to już od kilku lat eksperci. W ich ocenie stan zdrowia psychicznego polskiego społeczeństwa jest efektem braku współpracy między resortami zdrowia i edukacji.
Edukowanie społeczeństwa na temat zdrowia psychicznego i dostęp do skutecznej terapii mogą pomóc w zmniejszeniu liczby zwolnień lekarskich oraz poprawie jakości życia osób dotkniętych tymi schorzeniami.

- Tylko w 2022 roku w Polsce, 5108 osób popełniło samobójstwo - twierdzi prof. dr hab. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

To oznacza, że każdego dnia skuteczną próbę samobójczą podejmuje 13 osób. Od połowy lat 90., mniej więcej tyle samo osób ginęło w wypadkach komunikacyjnych. W 2022 roku, według statystyk policji, w wyniku wypadków drogowych zginęło 1896 osób. Było to 2,7 razy mniej zgonów, niż następujących wskutek samobójstw. O ile współczynnik zgonów w wyniku wypadków komunikacyjnych od lat 90. zmalał blisko 4-krotnie, o tyle liczba samobójstw w tym samym czasie wzrosła o 8,8 proc.
W opinii prof. Piotra Gałeckiego wszystkie nowoczesne kraje mierzą się ze szczególnym wzrostem rozpowszechnienia zaburzeń psychicznych, szczególnie tych „miękkich”, w których nie zachodzi do zaburzeń treści myślenia. Są to zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju.

- Warto podkreślić, że występowanie takich zaburzeń, jak schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa, na całym świecie spada, z 2 proc. do 0,5-0,6 procenta - podkreśla prof. Gałecki . - Zmniejszenie rozpowszechnienia tych zaburzeń wynika z zupełnie innych przyczyn niż wzrosty zaburzeń miękkich. Są to zaburzenia neurorozwojowe, w których sytuacja uległa poprawie choćby dzięki poprawie opieki okołoporodowej - tłumaczy ekspert.

Lekarze psychiatrzy mają ograniczone możliwości, bo jest ich za mało. Dlatego opieka wysokospecjalistyczna powinna być nakierowana głównie na pacjentów ze schizofrenią czy chorobą afektywną.

Tymczasem Narodowy Program Zdrowia Psychicznego, który miał poprawić standardy opieki w tym zakresie, jak wynika z ostatniego raportu NIK, skończył się fiaskiem. Resort zdrowia nie zrealizował 29 z 32 wskazanych w nich zadań. Nie stworzył psychiatrycznej opieki środowiskowej ani centrów zdrowia psychicznego, które otaczałyby kompleksową opieką osoby z zaburzeniami.

Pacjenci już się nie wstydzą

Wracając do rosnącej liczby wydawanych przez psychiatrów zwolnień lekarskich warto zauważyć, że zwolnienia też należy dawkować - podobnie jak leki.

- Zwolnienie jest dobre, jak każda metoda lecznicza, ale w odpowiednich dawkach. Wszystko można przedawkować, najlepszy lek, ale i zwolnienie. Większość zaburzeń nastrojów powinno się leczyć w tym miejscu, w którym to się wydarzyło, czyli nie zabierać pacjenta pod klosz, nie chować go przed bodźcami, które są w jego otoczeniu, ale starać się mu pomagać w tym środowisku. Są jednak sytuacje takie, kiedy pacjenta trzeba na jakiś czas od tego środowiska odizolować. To jest sprawa bardzo indywidualna - zaznacza Konrad Kiersnowski, psychiatra, właściciel Poradni Psychiatrii SON w Słupsku.

Jego zdaniem pozytywem w dzisiejszej sytuacji jest jednak to, że pacjenci są coraz bardziej świadomi i przestali się wstydzić pójścia do psychiatry. To lekarz, jak każdy inny i każde zaburzenie da się leczyć, gdy w porę podejmiemy skuteczną terapię.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

21 kwietnia II tura wyborów. Ciekawe pojedynki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Zdrowie psychiczne na skraju załamania. Na Pomorzu królują nerwice i depresje - Dziennik Bałtycki

Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto