Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Malbork-Gdańsk. Policja bada sprawę złożoną przez 43-latkę przed śmiercią, a prokuratura z urzędu sprawdzi policję

Radosław Konczyński
33-letni mieszkaniec Malborka wyprowadzany z sądu po decyzji o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
33-letni mieszkaniec Malborka wyprowadzany z sądu po decyzji o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Radosław Konczyński
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postanowiła zbadać działania malborskiej policji w kontekście tragicznej śmierci 43-letniej mieszkanki Malborka. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że kobieta zginęła od ciosów nożem swojego 33-letniego partnera. Kilka dni wcześniej złożyła zawiadomienie o znęcaniu.

Kilkanaście interwencji policji, kilka „niebieskich kart”, na koniec złożone przez 43-latkę zawiadomienie o tym, że partner znęca się nad nią. I pozostające bez odpowiedzi pytanie, czy mieszkanka Malborka mogłaby jeszcze żyć... Wszyscy zapewniają, że starali się pomóc, że sytuacja była „monitorowana”, a kobieta nie bardzo chciała dać sobie pomóc. Wyprowadzała się od niego, później wracała. Dlaczego? Bo była uzależniona emocjonalnie od partnera. Tego, który ugodził ją trzy razy nożem.

Przypomnijmy - 16 grudnia podczas domowej sprzeczki kobieta została zaatakowana nożem przez 33-letniego partnera. Ranna trafiła do szpitala, gdzie lekarze długo walczyli o jej życie. Niestety, zmarła w nocy z 17 na 18 grudnia. Policjanci z Malborka obecnie zajmują się dwoma sprawami. Jedną prowadzą pod nadzorem prokuratora z miejscowej jednostki i dotyczy ona zabójstwa. 33-letni mężczyzna usłyszał taki zarzut i decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu tymczasowego.

Komenda Powiatowa Policji prowadzi też postępowanie o znęcanie się po zawiadomieniu, które kobieta złożyła 13 grudnia- na trzy dni przed tragicznym w skutkach zdarzeniem. Funkcjonariusze jeszcze na dobre nie zdążyli ruszyć tego wątku i zgłaszająca, niestety, już nie żyła.

Czy gdyby między 13 a 16 grudnia szybko nastąpił ciąg dalszy po zawiadomieniu, to mężczyzna zostałby zatrzymany, a kobieta by żyła? „System” tak nie działa.

- W sprawach o znęcanie, jeśli zdarzenie jest drastyczne, jest ewidentne zagrożenie zdrowia, życia, to reakcja jest natychmiastowa - mówi nam, poproszony o komentarz, malborski prawnik. - Natomiast inaczej jest, gdy zgłasza się kobieta, która mówi o agresji słownej, awanturach, sprzeczkach, które miały miejsce od dłuższego czasu, i nie ma śladów świadczących o przemocy.

A tak miało być w tym dramatycznym przypadku. W takiej sytuacji policjant nie ma podstaw, żeby „zamknąć” delikwenta, bo najpierw musi przeprowadzić całą "pracę papierkową" - rozpocząć postępowanie sprawdzające, wszcząć dochodzenie i na jego potrzeby zasięgnąć opinii w ośrodku pomocy społecznej, przesłuchać świadków, dopiero potem można stawiać zarzuty.

- Mnie tutaj zastanawiałoby co innego, to zamykanie i otwieranie „niebieskich kart” - mówi nam malborski prawnik.

Do sprawy śmierci mieszkanki Malborka wróciliśmy na łamach "Dziennika Bałtyckiego" 29 grudnia ub.r. Po tej publikacji Prokuratura Okręgowa w Gdańsku poinformowała nas, że zamierza przyjrzeć się policyjnym czynnościom między 13 a 16 grudnia - dniem złożenia zawiadomienia i dniem ataku z nożem.

- Prokurator okręgowy w Gdańsku w związku z ustaleniami zawartymi w publikacji prasowej wyznaczył Prokuraturę Rejonową w Gdańsku Wrzeszczu do zbadania sprawy pod kątem artykułu 231 kodeksu karnego, czyli tzw. przestępstwa urzędniczego - wyjaśnia Mariusz Duszyński z PO w Gdańsku.

Przypomnijmy, że fakt złożenia zawiadomienia o znęcaniu 13 grudnia jest pewny. Potwierdziła nam to malborska policja.

- 13 grudnia 2018 r. w Komendzie Powiatowej Policji w Malborku zostało przyjęte zawiadomienie dotyczące stosowania przemocy przez Andrzeja P. wobec domowników. Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego malborskiej komendy, wszczynając postępowanie z art. 207 Kodeksu karnego. Obecnie zatrzymany sprawca przebywa w areszcie, a postępowanie jest w toku - wyjaśniła mł. asp. Sylwia Kowalewska, rzeczniczka prasowa KPP Malbork.

We wspomnianym przez prokuratora Duszyńskiego artykule 231 kk jest mowa m.in. o niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego i w ten sposób działaniu „na szkodę interesu publicznego lub prywatnego”. Tutaj oczywiście niczego nie można przesądzać. Dopiero śledczy z Wrzeszcza mają ustalić, czy doszło do jakiegoś zaniechania, czy nie. P.o. prokurator okręgowy Michał Kierski uznał po prostu, że sytuacja wymaga sprawdzenia. Z urzędu, rutynowo.

- Prokuratura ma możliwość wszczynania postępowań z urzędu - mówi Mariusz Duszyński i dodaje, że należy sprawdzać również informacje medialne.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Urszulę Nowakowską, prezes Centrum Praw Kobiet. Według niej, system powinien działać sprawniej. Jej zdaniem, nawet jeśli kobieta mówiłaby o samej przemocy słownej i nie miała widocznych obrażeń jako skutku ewentualnej przemocy fizycznej, powinna być przeprowadzona ocena ryzyka.

- Jeżeli jest zawiadomienie, powinien od razu zadziałać kompleksowy system oceny ryzyka, w ramach którego policja brałaby pod uwagę wcześniejsze interwencje, założone „niebieskie karty”, ale również oceniałaby ryzyko eskalacji przemocy i zabójstwa w oparciu o sprawdzone i służące do tego celu narzędzia - mówi Urszula Nowakowska, prezes CPK. - Policja kilka lat temu wprowadziła formularz takiej oceny, ale on jest wyizolowany, nie jest częścią kompleksowej procedury, która powinna być wdrożona w sytuacji, kiedy to ryzyko jest duże. Podczas takiej procedury mogłoby się zapalić „czerwone światełko”.

Sprawy na pewno mogłyby się potoczyć inaczej, tzn. szybciej, gdyby to nie było „tylko” złożenie zawiadomienia, lecz wezwanie na interwencję. Patrol przyjeżdża, ocenia sytuację na bieżąco i - jeżeli są przesłanki - zatrzymuje potencjalnego podejrzanego do wyjaśnienia. Jak się dowiedzieliśmy, para mieszkała z sobą od około dwóch lat. Kobieta wprowadziła się do mężczyzny ze swoimi synami. Policjanci byli kilkanaście razy wzywani na interwencje, ale jak zapewniła rzeczniczka prasowa KPP, nigdy nie dotyczyły one przemocy fizycznej. Mężczyzna miał stawać się agresywnym po alkoholu i wszczynać awantury.

Zespół interdyscyplinarny do spraw przemocy w rodzinie kilkakrotnie uruchamiał procedurę „Niebieskiej karty” i za każdym razem ją zamykał. Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Malborku wyjaśnił nam, że chodziło o przemoc słowną. Rodzina była pod stałym nadzorem MOPS.

- Nie dochodziło do drastycznych sytuacji związanych z naruszeniem cielesności - wyjaśniał nam kilka dni po tragedii Jacek Wojtuszkiewicz, szef MOPS. - Rodzina była stale monitorowana, odwiedzana i po każdej takiej wizycie powstawała notka ze szczegółowym opisem sporządzonym przez pracownicę socjalną. Dysponujemy pełną dokumentacją w tej sprawie. We wrześniu sytuacja na tyle się unormowała, że zamknęliśmy procedurę „Niebieskiej karty”. Naprawdę nikt nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji, też jesteśmy poruszeni i zastanawiamy się, co się zadziało od września, że ten człowiek zachował się w ten sposób.

Zarówno policja, jak i MOPS zapewniają, że przekonywano kobietę, by wyprowadziła się od mężczyzny (to było jego mieszkanie).

- Moim zdaniem, a wiem to z rozmów z kobietami, z samego systemu „Niebieskiej karty” nic nie wynika. Często jest to iluzja dla kobiety, że mężczyzna się zmieni, że się przestraszy. I to też opóźnia postępowanie karne. Ten system, z mojego punktu widzenia, jest niewydolny i sprowadza się do statystyk. Oczywiście nie wiem, co w tym konkretnym przypadku robiono w ramach procedury „Niebieskiej karty”. Kobieta ma prawo się wycofywać ze swoich zeznań, ale to nie oznacza, że wycofywać się mają służby, posiadające odpowiednie narzędzia do działania. Np. nakaz opuszczenia domu jako środek zapobiegawczy można stosować również w takiej sytuacji, gdy mieszkanie należy do sprawcy przemocy - dodaje Urszula Nowakowska.

Postępowanie dotyczące znęcania, złożone przez kobietę przed śmiercią, jest w toku, więc 33-letni malborczyk na pewno zostanie przesłuchany. W sprawie o zabójstwo grozi mu nawet dożywocie, ale nie przyznaje się do tego czynu.

***

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto