Gmina Malbork. Po pożarze domu w Stogach pogorzelec i jednocześnie podejrzany zamieszkał na przystanku autobusowym

Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Udostępnij:
Mężczyzna, którego dom został zniszczony podczas tragicznego pożaru w Stogach, od blisko miesiąca mieszka na pobliskim przystanku autobusowym. Władze gminy zapewniają, że pomogły na tyle, na ile mogły. Sąsiedzi dożywiali "mieszkańca przystanku", ale teraz tracą cierpliwość. Przyczyną alkohol. A mężczyzna w takich warunkach czeka na wyniki śledztwa, w którym obecnie jest osobą podejrzaną o wywołanie pożaru ze skutkiem śmiertelnym.

Na przystanku autobusowym na popegeerowskim osiedlu w Stogach koło Malborka zamieszkał mężczyzna. Dosłownie zamieszkał. Je tam, pije tam, śpi i robi wszystko inne... Jego dom stoi kilkadziesiąt metrów dalej. Został uszkodzony w niedawnym tragicznym pożarze w tej miejscowości, a sam mężczyzna w prowadzonym śledztwie występuje w charakterze podejrzanego, bo Prokuratura Rejonowa w Malborku postawiła mu zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Zeznał, że podpalił dom, bo chciał „tylko” nastraszyć swojego brata. Ten niestety zginął.

Podejrzany będzie odpowiadał z wolnej stopy, bo po przedstawieniu zarzutu został wypuszczony. Prokurator nie zdecydował się na złożenie do sądu wniosku o tymczasowe aresztowanie. Mężczyzna wrócił do wsi. Jego dom w obecnym stanie nie nadaje się do użytku. Od tamtej pory mieszka na przystanku. Początkowo sąsiedzi litowali się. Z czasem to nastawienie zaczęło się zmieniać.

- Mieszkańcy naprawdę chcieli pomóc. Mówię to, żeby było wiadomo, że nie jesteśmy nie czuli na krzywdę innych. Sam pierwszego dnia, jak go wypuścili, zawiozłem mu kanapki, również inni mieszkańcy przekazali mu żywność i ciepłą herbatę. Otrzymał od mieszkańców materac, koc i czyste ubrania. Przecież nikt nie chce, żeby człowiek umarł z głodu czy z zimna. Mieszkanki osiedla Stogi zanosiły mu obiady do czasu. Od początku ludzie w dobrej wierze radzili mu, żeby poszedł do schroniska dla bezdomnych, bo teraz jest lato, ale co będzie zimą? Tam będzie miał czysto, ciepło, będzie mógł się umyć, wyspać. A on na to, że postawi sobie szałas za przystankiem. Bo do schroniska nie chce, tam nie wolno pić – mówi Bartosz Nowak, sołtys Stogów.

Ponad 50-letni mężczyzna podpisał nawet oficjalną odmowę w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Malborku. Za chwilę zmienił zdanie, zapewniał, że chce jednak chce zamieszkać w schronisku dla bezdomnych.

- Rzeczywiście była taka sytuacja, skontaktowałem się z GOPS i pani kierownik przedstawiła mi sytuację. Jeden z mieszkańców udostępnił swój samochód, jego syn poświęcił swój czas i zawiózł pana Mirosława do GOPS w Kałdowie. Miał odkręcić sprawę ze skierowaniem do Agape, ale zamiast tego, poszedł i nakupił sobie alkoholu – opowiada sołtys.

Jak słyszymy, mężczyzna ma pieniądze, bo dostaje rentę. Ma też szopkę za spalonym domem, w której mógłby zamieszkać chociaż tymczasowo.

Pomoglibyśmy mu to zaadaptować na jakiś czas, ale jeżeli pije i go to nie interesuje, nic na to nie możemy poradzić – tłumaczy Bartosz Nowak.

Mężczyzna woli przesiadywać i spać na przystanku.

- Dlaczego? Sprawa jest bardzo prosta do wyjaśnienia. Bo tam może ludzi zaczepiać, wszyscy go widzą i on wszystkich widzi, kogo trzeba. A co będzie we wrześniu, kiedy noce będą coraz zimniejsze? Ja sobie tego nie wyobrażam? A po drugie, to jest przystanek, który służy dzieciom; czekają tu na autobus, który zawozi je do szkoły. Będą musiały stać obok na moście, na przykład w deszczu? Na przystanek nie wejdą, bo jest tam niesamowity odór – dodaje Bartosz Nowak.

Póki co, jak wyjaśnia nam Komenda Powiatowa Policji w Malborku, od mieszkańców popegeerowskiego osiedla w Stogach nie było żadnych zgłoszeń dotyczących zakłócenia porządku lub spokoju przez mężczyznę przebywającego na przystanku. Nie wpłynęło również żadne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia przez tego człowieka.

- Jednakże dzielnicowy tego rejonu jest dobrze zorientowany w zaistniałej sytuacji, jest w stałym kontakcie z sołtysem i w związku z tym podjął stosowne działania. Mężczyzna został poinformowany o formach pomocy, jakie może otrzymać, jednak mimo to nie chciał z nich skorzystać. Ponadto, dzielnicowy wystosował wnioski do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Malborku w Malborku oraz do wójta gminy Malbork o zapewnienie temu mężczyźnie schronienia oraz godziwych warunków bytowych – informuje asp. Sylwia Kowalewska, oficer prasowy KPP Malbork.

Wójt zna sprawę i zapewnia, że gmina zrobiła tyle, ile mogła.

- Nie mamy wolnego mieszkania zastępczego, ale trzeba pamiętać, że ten spalony dom jest własnością tego mężczyzny. Załatwiliśmy mu miejsce w schronisku, ma skierowanie do Agape i może w każdej chwili tam iść, tylko musi chcieć. Tam jednak są pewne obowiązki, których trzeba dotrzymać. Ale cały czas ma otwartą drogę. Z naszej strony była też pomoc przy pogrzebie brata. Poza tym, woziliśmy tego mieszkańca na badania naszym samochodem, żeby pomóc, bo jest osobą niepełnosprawną. To, co mogliśmy, to pomogliśmy – zapewnia Marcin Kwiatkowski, wójt gminy Malbork.

W sprawie pożaru trwa prokuratorskie śledztwo. Feralnej niedzieli 19 czerwca, gdy strażacy dotarli na miejsce, zastali na zewnątrz tego ponad 50-letniego mężczyznę i jego konkubinę. Niektórzy nie dowierzają w jego winę.

Ponoć on to podpalenie wziął na siebie, bo nie chciał być, jak to mówią, konfidentem – słyszymy od jednego z mieszkańców.

Ogólnie atmosfera we wsi jest dość gęsta. Nie brakuje osób, które od samego początku obwiniają mężczyznę o tragiczną śmierć brata. Gdy byliśmy na miejscu, nie udało nam się z nim porozmawiać. Spał głębokim snem.

W sprawie "mieszkańca przystanku" na przyszły tydzień zostało zaplanowane na osiedlu spotkanie z dzielnicowym.

Gm. Malbork. W pożarze domu w Stogach zginęła jedna osoba. S...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Medycy na wojnie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie