MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Malarstwo to pasja Anny i Jacka Albrechtów. W środę w Klubie 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku wernisaż ich wspólnej wystawy

Anna Szade
Anna Szade
Anna i Jacek Albrecht tym razem wystawią swoje prace w Klubie 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku.
Anna i Jacek Albrecht tym razem wystawią swoje prace w Klubie 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Anna Szade
W środę (29 marca) o godz. 17 w Klubie 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego odbędzie się wernisaż wystawy Anny i Jacka Albrechtów. Będzie co oglądać, bo jak sami przyznają, bardzo lubią tworzyć. Wstają rano, jedzą śniadanie, ubierają się i… malują. Codziennie.

Jacek i Anna Albrechtowie poznali się na studiach w Olsztynie, ona z Kutna, on z Malborka. Był przełom lat 60. i 70. A oni - piękni 20-letni.
- Wszyscy mieliśmy długie włosy – śmieje się Anna Albrecht. - Miałam rozpuszczone, do pasa.
- A ja nosiłem włosy do ramion i brodę – wspomina Jacek Albrecht.

Jacek Albrecht „maluje dłużej niż żyje”

Nim się spotkali, Jacek zdążył po maturze nie dostać się za pierwszym razem do akademii sztuk pięknych, za drugim razem również, choć wcześniej przez lata swoją pasję rozwijał w ognisku plastycznym, u Piotra Szymskiego. Zachowały się jeszcze prace z tego okresu, które wisiały u dziadka.

Jacek maluje dłużej niż żyje – żartuje pani Anna.

Zwiał do Olsztyna przed wojskiem, zaczął studiować budownictwo, kontynuując rodzinne tradycje po linii ojca.
- Pradziadek miał firmę budowlaną w Grodnie, dziadek był budowlańcem, tylko ojciec nie był. Ale ja, i nasze dziecko, które jest architektem, już tak – opowiada artysta.
Na budownictwie nie poprzestał, bo skończył jeszcze konserwację zabytków.

To mnie trochę zbliżyło do sztuki – mówi. - Wszystkie pomysły od początku szły w tę stronę, ale życie wszystko korygowało.

ZOBACZ TEŻ: Malbork. Rodzina Albrechtów pokazuje swoje najnowsze obrazy. Tak było podczas otwarcia wystawy

Wieś po Warszawie. Anna tkała gobeliny

Najpierw osiedlili się w stolicy. Warszawa była jednak wówczas „do niczego”, jak sami mówią. Dlatego wylądowali na wsi pod Prabutami, tuż po stanie wojennym. Jak to miastowi, wyobrażali sobie, że przez sporą część roku będą mogli tworzyć, bo robota jest sezonowa. On miał malować swoje obrazy, ona tkać wełniane gobeliny, bo odkryła w sobie talent. To dlatego w gospodarstwie mieli piękne owce.

To było jednak twarde lądowanie. Siedlisko na bezdrożu mogło czarować swoim urokiem przyjezdnych, którzy zachwycali się, że w stodole widać gwiazdy przez nieszczelny dach. Codzienność była jednak bardzo trudna.

Okazało się, że na wsi samo tylko grzmi i błyska. Całą resztę trzeba wywalczyć – wspomina Anna Albrecht.

- Obiekt był bardzo romantyczny, ale niepraktyczny, jedyna chałupa nad jeziorem – dodaje Jacek Albrecht. - I 25 hektarów do obrobienia.
Bez bieżącej wody, z dala od szosy. W planie mieli budowę nowego domu, bliżej cywilizacji. Była działka, był projekt domu.
- Na szczęście nie rozpoczęliśmy – mówią.

Albrechtowie w Malborku. Zaczęło się od zamku i... ksero

W 1986 r. przyjechali do Malborka.

Znudziło mi się na świecie (śmiech) – przyznaje Jacek Albrecht. - Wróciłem, bo wymyśliłem sobie pracę na zamku. Chciałem mieć kontakt z kulturą, zamek znałem od dziecka, a wcześniej nie przyszło mi do głowy, że mógłbym to robić.

Zamienili się na mieszkania, oddali swoje warszawskie za cztery pokoje w starej kamienicy. I okazało się, że w końcu osiedli na stałe. Więc on pracował w Muzeum Zamkowym, malował też nieskończone ilości akwarel, które chętnie kupowali turyści.

Otworzyli też punkt ksero. To dopiero było wyzwanie! W końcówce lat 80. nie było tak, że kupowało się kserokopiarkę, papier i interes szedł. Choć konkurencja nie była zbyt silna, bo w centrum nikt takich usług jeszcze nie świadczył, trzeba było mieć dokument, który upoważniał do kopiowania na zamówienie. Co więcej, nie obyło się bez wizyty cenzora. Wiadomo, ulotki też można było kopiować, nie tylko oficjalne dokumenty czy prace. Jeśli więc ktoś przyszedłby z antyrządowym manifestem, musieliby to odnotować, zachowując jedną z kopii. Papier też był reglamentowany. „Zdobywanie” kolejnych ryz było nie lada wyzwaniem.
Na szczęście, te czasy szybko minęły. Rozpoczął się boom na przedsiębiorczość. Ich firma przestała być kojarzony tylko z usługami ksero, bo obok maszyn pojawiły się artykuły biurowe, z czasem coraz więcej.

Kiedy Jacek Albrecht ostatecznie odszedł z zamku, zajął się usługami reklamowymi, projektował grafikę dla firm, które powstawały jak grzyby po deszczu. Niektóre z nich mają wciąż te same szyldy, stworzone przed laty. I znów było mało czasu na tworzenie.
- Osią mojego życia było to, że zawsze chciałem malować. Los chciał inaczej i różne zawody, jakie uprawiałem, były tylko środkiem utrzymania. Malować przestawałem na krótko i stawałem się wtedy marudny. Ale zrobić z malowania trwałego źródła utrzymania mi się nie udało, chociaż były lata, że było to główne źródło dochodów – przyznaje po latach artysta.

Jacek Albrecht wydał też kilka książek, będących efektem jego prac badawczych.

Malowanie w świątek i piątek, a w środę wernisaż

Gdy córki wyfrunęły z domu, obydwoje mogą w końcu robić to, co sprawia im radość. Wstają rano, jedzą śniadanie, ubierają się i malują. Codziennie.

W świątek i piątek. Lubimy to – przyznaje Jacek Albrecht. - Najważniejsze w tym, że teraz malujemy razem jest to, że wzajemnie sobie pomagamy.

Mają swoją piękną pracownię w domu. Z odpowiednim światłem, przestrzenią. Każde z nich ma swój własny styl. Pan Jacek maluje bardziej zdecydowanie, pani Anna subtelnie.
Jak bardzo się uzupełniają, i w życiu, w i twórczości, będzie można przekonać się w środę (29 marca) w Klubie 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego. Wernisaż ich wystawy zatytułowanej „Malarstwo” zaplanowano na godz. 17.

Prace będzie można kupić. Decyzją artystów część pieniędzy ze sprzedaży zasili konto Malborskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt Reks.

Polecjaka Google News - Dziennik Bałtycki
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Rusza 61. Festiwal w Opolu. Znamy szczegóły

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto