Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Nasze domy muszą być ponumerowane. Aby ratownicy nie musieli błądzić... i żeby nie dostać mandatu

W przypadku nowych nieruchomości stosowane oznaczenie należy zainstalować w terminie 30 dni od otrzymania zawiadomienia o ustaleniu tego numeru
W przypadku nowych nieruchomości stosowane oznaczenie należy zainstalować w terminie 30 dni od otrzymania zawiadomienia o ustaleniu tego numeru pixabay
- Czasem kilkanaście sekund ma znaczenie, nie mówiąc o minutach - ostrzegają ratownicy pogotowia, którzy jadą ratować ludzkie życie. Tyle czasu muszą poświęcić na szukanie właściwego domu, jeśli właściciel nie zadbał o tabliczkę z numerem. Od stycznia w wielu miastach i miejscowościach w całym kraju funkcjonariusze miejskich i gminnych straży sprawdzają, czy właściciele nieruchomości przestrzegają obowiązku umieszczenia tabliczki z numerem domu. Kary są wysokie.

Straż Miejska w Gdańsku przypomina o konieczności umieszczenia tabliczki z numerem na budynku lub ogrodzeniu. Jej brak może narazić właściciela nie tylko na konsekwencje finansowe, ale może też utrudnić życie innym - począwszy od listonosza czy kuriera, który nie będzie wiedział, gdzie dostarczyć przesyłkę, a na kierowcy karetki kończąc.

W tym ostatnim przypadku, gdy liczą się cenne minuty, zawieszony w widocznym miejscu numer posesji może skrócić czas dojazdu karetki, a przez to przyczynić się do uratowania komuś życia. Oznakowanie nieruchomości leży więc w dobrze pojętym interesie właściciela.

Warto o tym pamiętać: właściciele nieruchomości są zobowiązani do umieszczenia tabliczki z numerem porządkowym w widocznym miejscu - na ścianie frontowej budynku albo ogrodzeniu w terminie 30 dni od dnia otrzymania zawiadomienia o ustaleniu tego numeru. W przypadku jej braku strażnicy miejscy mogą ukarać właściciela nieruchomości (lub inne podmioty wymienione w ewidencji gruntów i budynków, które nieruchomościami zabudowanymi władają) mandatem w wysokości do 250 zł.
Tabliczki należy umieszczać na elewacji lub na płocie.

- Do 16 stycznia odbyło się 12 kontroli budynków pod kątem umieszczenia na nich numeracji - poinformowała „Dziennik Bałtycki” Monika Domachowska, inspektor ds. kontaktu z mediami w gdańskiej Straży Miejskiej. - Mandat wystawiono w jednym przypadku. W pozostałych sytuacjach, jeśli nie było tabliczki, strażnicy zwracali właścicielom uwagę (na przykład w budynku po świeżym remoncie elewacji okazało się, że numer gdzieś się zawieruszył). Odbyła się już część ponownych kontroli i we wszystkich przypadkach, w których zwrócono uwagę, tabliczki zostały zamontowane. Strażnicy sprawdzają umieszczenie numeracji na budynkach systematycznie, także podczas prowadzenia innych działań, np. podczas kontroli odśnieżania chodników. Zajmują się tym referaty dzielnicowe.

Również w Gdyni miejscy strażnicy na bieżąco kontrolują oznakowanie budynków, to odbywa się równolegle wraz z kontrolą nieruchomości pod kątem spalania odpadów.

- Za każdym razem, kiedy prowadzimy kontrolę palenisk w piecach, funkcjonariusze gdyńskiej Straży Miejskiej kontrolują również numer porządkowy posesji - mówi nam Leonard Wawrzyniak, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdyni. - Sprawdzamy wtedy też ogólny porządek na posesji. Od początku roku przeprowadziliśmy 58 takich kontroli, do tego dochodzą również kontrole „na bieżąco”, jeżeli strażnik podczas patrolowania terenu widzi, że na nieruchomościach brakuje tego numeru, zwracamy na to uwagę - zaznacza.

Numer ten powinien być umieszczony na ścianie frontowej budynku lub ogrodzeniu. W przypadku nowych nieruchomości stosowane oznaczenie należy zainstalować w terminie 30 dni od otrzymania zawiadomienia o ustaleniu tego numeru.

- Od lat zwracamy na to uwagę i w momencie wykrycia nieprawidłowości, są one na bieżąco przez strażników zgłaszane do zarządców budynków - nieruchomości jednorodzinnych czy wielorodzinnych. Zdarzają się jeszcze budynki, które są nieprawidłowo oznakowane, natomiast skala problemu nie wymaga dużej akcji z naszej strony. Wzmożone kontrole to potrzeba miejscowa. Najwidoczniej straż miejska w Gdańsku zaobserwowała duży problem z tym tematem - mówi Paweł Dyjas, komendant Straży Miejskiej w Słupsku.

A jeśli strażnicy wykryją nieprawidłowość?

- W takich sytuacjach najpierw informujemy zarządcę terenu o konieczności poprawnego oznakowania budynku i w momencie, kiedy nie wywiązuje się z ustalonego terminu, dopiero wówczas strażnicy myślą o sięgnięciu po bloczek mandatowy - mówi Dyjas.

- Brak tabliczek numerycznych na domach to poważny problem - mówi Marcin Plonder, ratownik ze Stacji Pogotowia Ratunkowego w Koszalinie. - Raczej nie dotyczy on większych miast, ale terenu poza nim, już tak. Najczęściej są to dopiero co pobudowane domy, przy nowych ulicach, często prywatnych. Zdarza się, że takiej tabliczki z numerem nie ma, a innym razem, że jest, ale powieszona w złym miejscu i zasłaniają ją gałęzie lub krzaki. Albo ktoś wykazał się takim lenistwem, że napisał numer długopisem na kartce, a kartkę wstawił w okno. A ona w tym oknie jest ledwo widoczna - wymienia ratownik.

Efekt? Oczywisty i groźny dla tych, którzy o widoczny i we właściwy sposób zamontowany numer na swoim domu nie zadbali.

- Były przypadki, że błądziliśmy po okolicy, zanim trafiliśmy pod właściwy adres - kontynuuje ratownik. - Szybko dojeżdżamy na daną ulicę, która się okazuje drogą prywatną, przy której stoją cztery domy obok siebie i żaden nie ma numeru. I zanim zorientujemy się, w którym domu ktoś potrzebuje pomocy, to trochę czasu upłynie. Czasem jest to kilkanaście sekund, czasem kilka minut, a tutaj czas ma olbrzymie znaczenie. Pamiętam, jak kiedyś pewnej pani zdążyliśmy pomóc w ostatniej chwili, bo po dojechaniu na miejsce zmarnowaliśmy sporo minut, aby trafić do jej domu. Powód oczywiście był taki, że dom był bez numeru. Ja wiem, że dla wielu mieszkańców, szczególnie dla tych, którzy się dopiero wprowadzili, to drobna rzecz, o której zapominają, ale zapewniam, że to zaniedbanie może kosztować zdrowie lub nawet życie - przestrzega Marcin Plonder.

Sprawa ta jest na tyle poważna, że - jak wspominaliśmy - od początku roku w wielu miastach i gminach na terenie całego kraju rozpoczęto intensywne kontrole domów i tego, czy są we właściwy sposób oznaczone. Przeprowadzanie takich kontroli jest w gestii straży miejskiej i gminnej, zajmują się też tym dzielnicowi. Zgodnie z prawem umieszczenie tabliczki z nazwą ulicy i numerem domu to obowiązek wszystkich właścicieli nieruchomości.

Interwencje w sprawie braku numerów odnotowuje też Straż Gminna w podkoszalińskim Manowie.

- Nie są to częste przypadki, ale się zdarzają i najczęściej dotyczą nowych domów - mówi komendant Tomasz Mingoć. - Bardzo rzadko nasze interwencje kończą się mandatem, wystarczy pouczenie i wytłumaczenie, że brak takiego numeru może być kłopotliwy nie tylko dla kuriera, listonosza, ale też dla śpieszących z pomocą i interwencją ratowników pogotowia, policjantów z patrolu czy strażaków jadących do pożaru. Wtedy liczy się każda sekunda - podkreśla komendant.

W tym samym duchu wypowiadają się policjanci:

- Brak numeru lub jego złe umieszczenie potrafi zaważyć na skuteczności interwencji, gdy ważny jest czas, więc to nie są żarty - mówi aspirant Izabela Sreberska z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie. - Są interwencje, choć nie ma ich dużo, gdy patrol ma kłopot z trafieniem pod właściwy adres, bo jest problem z numeracją domu. Z ramienia policji egzekwowaniem właściwej numeracji zajmują się dzielnicowi, którzy najlepiej znają podległy im teren. I robią to, reagując na otrzymany sygnał lub przeprowadzając cykliczne kontrole.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

21 kwietnia II tura wyborów. Ciekawe pojedynki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Nasze domy muszą być ponumerowane. Aby ratownicy nie musieli błądzić... i żeby nie dostać mandatu - Dziennik Bałtycki

Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto