Plakaty kandydatów zawisły na malborskich drzewach

(RK)
Fot. Radosław Konczyński
Komitety wyborcze powinny uważać, gdzie rozklejają plakaty promujące swoich kandydatów w wyborach. Na skwerze między pl. Wolności a al. Rodła w Malborku, terenie należącym do miasta, plakaty kandydata PiS zawisły na... drzewach.

W miniony weekend na skwerze między pl. Wolności a aleją Rodła na przechodniów zerkał z plakatów, „prosząc" o głos w wyborach, Maciej Łopiński, kandydat Prawa i Sprawiedliwośc startujący do Sejmu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie miejsce zamocowania plakatów - czyli drzewa. Po weekendzie wszystkie te reklamy wyborcze zniknęły po interwencji Urzędu Miasta.

- Plakaty zostały usunięte przez nas. Pracownik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska kontaktował się z przedstawicielem komitetu wyborczego tej partii na teren Malborka i uzyskał informację, iż umieszczenie plakatów na drzewach było własną inicjatywą przedstawicieli tego konkretnego kandydata - wyjaśnia Aleksandra Kapejewska, naczelnik Biura ds. Kontaktów z Mediami i Współpracy z Zagranicą w Urzędzie Miasta Malborka. - W mieście pojawiały się również na drzewach plakaty kandydata reprezentującego inny komitet, także zostały usunięte.

Plakatujący, co prawda, wielkiej krzywdy drzewom nie zrobił, bo użył taśmy klejącej (a nie na przykład pinezek czy zszywacza), ale Urząd Miasta przypomina, że istnieją przepisy, które nie pozwalają na wieszanie plakatów na drzewach. Wynika to wyraźnie z regulaminu utrzymania porządku i czystości w mieście.

W paragrafie 21 tego regulaminu jest mowa o tym, że „na terenie gminy, mając na uwadze zasady utrzymania czystości i porządku, zabrania się (...) umieszczania afiszy, reklam, nekrologów, ogłoszeń itp. w miejscach do tego niewyznaczonych. Za plakatowanie odpowiedzialny jest plakatujący i zlecający plakatowanie".

Jak się okazuje, mieszkańcy zwracają uwagę, kto i gdzie umieszcza plakaty. Sprawdziliśmy opinię internauty (pod tym tekstem) dotyczącą Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowym Stawie, która miałaby rozwieszać plakaty PO.

- To nie byli nasi strażacy. Sprawdziliśmy to. Ktoś ponoć przyjechał, jakieś osoby poprzebierane niby w moro, ale nie wiem dokładnie, i rozwieszały plakaty. Ale to na pewno nie był nikt od nas: ani z Nowego Stawu, ani z Lipinki, ani z Myszewa - twierdzi Marek Roman z OSP Nowy Staw.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Dodaj ogłoszenie