Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Rozmawiamy z Weroniką Mathia, która debiutuje książką "Żar". Autorka opowiada o swojej drodze od marzeń do wydania mrocznego thrillera

Anna Szałkowska
Anna Szałkowska
Weronika Mathia, dziennikarka i pisarka zaprasza do lektury
Weronika Mathia, dziennikarka i pisarka zaprasza do lektury mat. prasowe
Weronika Mathia to autorka mrocznego kryminału „Żar” wydanego przez wydawnictwo Czwarta Strona. Zanim się jednak odważyła pisać, skończyła kilka kursów pisarskich. Opłacało się, bo jej książka naprawdę wciąga. Oprócz pisania książek zajmuje się organizacją kursów pisarskich. Kiedyś dziennikarka z Trójmiasta, teraz mieszka z rodziną w Iławie

Zawodowo mam do czynienia ze słowem, ale napisać książkę to wyższy poziom niż pisanie do gazety. Jak to się stało, że zostałaś pisarką?
Zawsze chciałam pisać, ale dopiero kiedy poszłam na kursy pisarskie, zaczęło to być realne marzenie. W „Maszynie do pisania” poznałam pisarkę Małgorzatę Wardę. Byłam u niej na trzech stopniach kursów pisania powieści i przekonałam się, że to nie jest takie trudne, jak mi się wydawało. W tamtym czasie jeszcze nie ośmieliłam się wziąć za kryminał. Brakowało mi wiedzy, jak prowadzić śledztwo. Dlatego dwa razy brałam udział w tematycznych warsztatach w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. To warsztaty, na które wstęp trzeba sobie... wygrać, biorąc udział w konkursie. Trzeba napisać opowiadanie kryminalne z Wrocławiem w tle.

Napisałaś i wygrałaś.
Tak, a pisanie tego opowiadania było dla mnie wyzwaniem. Za pierwszym razem wygrałam warsztaty z Robertem Małeckim (dziennikarzem i autorem powieści o tematyce kryminalnej), za drugim z Zygmuntem Miłoszewskim. Trafili mi się znakomici pisarze, w ogóle znakomici ludzie, bo teraz już się znamy a wiele przyjaźni zawartych na MFK trwa do teraz.

Czego można się nauczyć na takich warsztatach?
Rozkładaliśmy na czynniki pierwsze wszystkie etapy budowania kryminału. Ale sam przepis na kryminał nie jest gwarancją, że uda się napisać dobrą książkę. Tak jak znajomość przepisu nie daje nam gwarancji na smaczne danie. Jest jeszcze suma elementów, które po drodze mogą się wydarzyć. Przepis jednak też jest ważny i dzięki warsztatom zdobyłam potrzebną wiedzę. Potem już do mnie należało, co z tą wiedzą zrobię.

Ty właśnie debiutujesz. Jak się pisało pierwszą książkę?
Mam taką teorię, że do pierwszej książki trafiają wszystkie tematy, które interesują pisarza przez całe życie. Nie musi więc szukać

inspiracji na zewnątrz, bo przez lata uzbierał ich całkiem niezłą kolekcję. Pisanie to proces tyle fascynujący, co żmudny. Poświęcasz się czemuś codziennie, czasem masz tygodnie przerwy, bo coś się ważnego dzieje w twoim życiu, ale wracasz i robisz to przez ponad rok. Piszesz, dopisujesz, wymazujesz i możesz tak naprawdę długo. Czasami wierzysz, że twoja historia spodoba się czytelnikom, innym razem boisz się, że nikt po nią nie sięgnie. A jednak coś wciąż popycha cię do działania. I w tym kontekście pisanie ma jednak w sobie coś szalonego i magicznego.

Mnie ta historia wciągnęła. Jest tak dobrze opowiedziana, że można by było na jej podstawie nagrać dobry serial kryminalny.
Puszczamy w eter taką myśl (śmiech), może dobrze trafi.

Dokładnie, może ktoś się zainspiruje. Wybrałaś kryminał na swój debiut, zostaniesz przy tym gatunku? Bo z twórcami bywa różnie. Jedni są wierni, inni stosują płodozmian.
Wydaje mi się, że niektórzy zmieniają gatunek, żeby odpocząć. Historie kryminalne bywają trudne. Czytasz o zbrodniach, rozmawiasz z ludźmi, którzy zajmują się nią na co dzień. Jak już zaczynasz takie prawdziwe zbrodnie analizować, dociera do ciebie, że niewiele ma to wspólnego z rozrywką. I wydaje mi się, że dlatego niektórzy autorzy chcą napisać coś lżejszego. Potrzebują tego dla higieny umysłu i emocji. Dlatego nie powinno nas dziwić, że wielu autorów literatury kryminalnej pisze równolegle bajki dla dzieci.

Jak będzie z tobą?
Jeszcze nie wiem. Jestem po debiucie, napisałam już drugą książkę, do trzeciej zaczynam robić research. Nie czuję przesytu i potrzeby, by napisać coś innego, ale pewnie taki moment przyjdzie.

Twoja książka „Żar” to mroczna historia. Dlaczego taki akurat temat?
Żeby zacząć pisać książkę, potrzebna jest iskra. Dla mnie był to Rafał (bohater książki) i ta sytuacja w pierwszej scenie, która się wydarzyła. Zadałam sobie pytanie, dlaczego on mógł to zrobić?

Znałaś Rafała?
Nie, ale trafiłam na historie o nim.

To twój debiut jako pisarki, ale od lat masz do czynienia z pisaniem. Jesteś przecież dziennikarką.
Jestem, a mój zawód pomaga mi przy pisaniu książek, zwłaszcza na wstępnym etapie, przy researchu. Nie mam problemu, żeby wyjść do ludzi i zapytać ich o to, co mnie interesuje. Mam lukę w fabule, więc szukam psychologa czy policjanta, żeby coś skonsultować. A przecież jestem debiutantką, nie mam znanego nazwiska. Zawracam takim osobom głowę, nie mając żadnej karty w ręku, a mimo to nie spotkałam się jeszcze z odmową. Mówię o tym, żeby dodać odwagi osobom, które zaczynają pisać. Nie bójcie się wyjść ze swojej strefy komfortu i prosić o pomoc czy konsultację.

Czyli samo zdobywanie informacji do książki nie sprawia ci trudności. A pisanie?
Często mamy blokadę w głowie, że podczas pisania powinno się używać określonego języka literackiego albo że to musi być podobne do czegoś, co już czytaliśmy. Boimy się otworzyć, zaangażować emocje i pozwolić sobie na małe eksperymenty. Miałam więc wątpliwości, kiedy siadałam do zapisu. Pewnej nocy jednak spłynęło na mnie olśnienie, że muszę pisać tak, jak czuję. To proste, ale dla mnie w tamtym momencie odkrywcze. Kiedy dotarło do mnie, że mogę opowiedzieć tę historię, jak chcę, poczułam luz.

Jesteś autorką książki, ale w proces jej powstawania zaangażowanych jest więcej osób.
Przy produkcji „Żaru” miałam wsparcie wspomnianej na początku rozmowy Małgosi Wardy, z którą pracowałam nad moim debiutem a teraz wspólnie prowadzimy Kuźnię Bestsellerów i mojej grupy pisarskiej. Bo mam taką grupę osób, z którymi poznałam się na kursach pisarskich. Czytamy nawzajem swoje teksty i się nie oszczędzamy. (śmiech) W kolejnych etapach nieocenione okazało się zaangażowanie całego zespołu Czwartej Strony Kryminału.

Pisarz kojarzy mi się z introwertykiem. Sam na sam ze swoją historią. Ty masz podczas procesu grupę ludzi.
Potrzebuję innych ludzi. Lubię rozmawiać o moich pomysłach. Mam grono osób, którym ufam, w których towarzystwie czuję się dobrze. Oceniamy swoją twórczość szczerze, ale bez zbędnego hejtowania. Poznaliśmy się na kursach pisarskich, których jestem fanką. To dlatego założyłam razem z Małgosią i Pawłem szkołę pisania i szczerze polecam nasze kursy. Teraz będziemy organizować na przykład pierwszy pisarski kurs wyjazdowy - bootcamp. Odbędzie się w Iławie w Starym Tartaku. Świetne, malownicze miejsce i trzy dni z intensywnym pisaniem. Nasi kursanci wyjadą szczęśliwi i twórczo wymęczeni.

Dużo rozmawiamy o pisaniu, a co czytasz?
Pisarz musi dużo czytać, ale ostatnio mało mam czasu, więc czytam opowiadania, bo lubię krótkie formy. Uzupełniam też wiedzę potrzebną do kolejnej książki, więc fikcję przeplatam reportażami czy poradnikami z dziedziny, która akurat mnie interesuje.

Masz przy łóżku kupkę wstydu, czyli książki, które czekają na przeczytanie?
Coraz wyższą. Naliczyłam ostatnio chyba 13 pozycji. Zresztą zwykle czytam równolegle kilka książek.

A książki Agathy Christie, najbardziej chyba znanej autorki kryminałów?
Sądzę, że każdy pisarz kryminałów czytał jej kryminały. Ona w ogóle mi imponuje. Mam nawet autobiografię Agathy Christie. Zostać pisarką w tamtych czasach, w dodatku tak doskonałą? To nie było proste.

Chciałabyś być taka jak ona?
Na drugą Agathę Christie już nie ma miejsca. Ale może jest miejsce na Weronikę?

Wspomniałaś o drugiej książce.
Niedawno wysłałam ją do redakcji. To jest taki piękny i zarazem trudny moment. Piękny, bo pozwalasz tej historii pracować w innych osobach i emocjach. Trudny, bo trzeba się pożegnać z bohaterami, którzy byli z tobą przez długie miesiące. Jestem ciekawa odbioru tej książki. Z jednej strony sięgną po nią osoby, które czytały debiut i mają określone oczekiwania. Czy uda mi się je spełnić? Z drugiej strony chciałam zadbać o to, żeby to była inna powieść od „Żaru”, a jednak w moim stylu. #Na przykład nie potrafię opowiedzieć historii z punktu widzenia jednego bohatera i zawsze, kiedy myślę o jakiejś książce, widzę co najmniej trzech. I nie ma szans, by jakiego wykreślić. Każdy z nich ma coś do opowiedzenia. Jeden wysuwa się na pierwszy plan, inni są potrzebni, żeby ta historia wybrzmiała.

Obejrzałam ostatnio serialowy kryminał. Dowiedziałam się, kto był mordercą, ale już jego motywy były nieprzekonujące. Jak przekonuje swoich czytelników pisarz kryminałów?
Nie na wszystkie pytania da się odpowiedzieć, bo część rzeczy, które opisujesz w książce, to są fałszywe tropy. Zresztą jest jeszcze coś takiego, co zostało nazwane zawieszeniem niewiary. Czytając książkę, nie analizujesz jej treści pod kątem, czy to się mogło naprawdę wydarzyć. W przypadku kryminału wierne kopiowanie nikomu i niczemu by nie służyło. To by była tragicznie nudna książka. Dochodzenia policyjne ciągną się latami, nie ma tam żadnej dynamiki. Co więcej, nawet nie wiesz, w ilu sprawach kryminalnych to przypadek decyduje o tym, że trafiasz na mordercę. Na Netfliksie jest obecnie serial dotyczący zbrodni w Polsce i widać tam jak na dłoni, jak wiele zagadek rozwiązuje los. Na przykład policjanci zatrzymują gościa na kontroli drogowej i on okazuje się seryjnym mordercą. Na dodatek wiezie broń w torbie na siedzeniu pasażera. Wyobrażasz sobie? Naprawdę ludzie nie potrafią ukrywać dowodów. Dokonują zbrodni, po czym chowają trupa do szafy. Wystarczy tylko wejść do odpowiedniej szafy.

Czyli ci zbrodniarze z książek są mądrzejsi i bardziej przebiegli?
Zdecydowanie są bardziej przebiegli.

No ale może nie wjeżdżajmy tym prawdziwym na ambicję.
No nie (śmiech), ale naprawdę można powiedzieć, że w wielu sytuacjach pierwsze skrzypce gra przypadek podparty rzecz jasna solidną policyjną pracą. W książkach musisz zadbać, żeby tego przypadku było jak najmniej. Odwrócić proporcje.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Chcesz sprzedać mieszkanie ? To musisz wiedzieć!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto