Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Ulice w Malborku z błędami. Generał był prezydentem, a bohaterowie zniknęli. Czy nazwy na tabliczkach będą prawidłowe?

Anna Szade
Anna Szade
Radosław Konczyński
W Malborku jest ulica dedykowana generałowi Władysławowi Raczkiewiczowi, choć patron nigdy generałem nie był, na co zwrócił uwagę radny Adam Ilarz. Za to obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku i Westerplatte uhonorowani są połowicznie. Nazwy nadano wiele lat temu, ale widać, że inicjatorzy nie byli z historią za pan brat.

Ulice w Malborku z błędami. Z Władysława Raczkiewicza ktoś zrobił generała

Bohaterowie zwykle mogą liczyć na rozmaite pośmiertne awanse, ale zwykle za zasługi dla kraju honorują ich władze państwowe. W Malborku wysoką wojskową rangę nadano Władysławowi Raczkiewiczowi. Choć nie miał generalskich szlifów, to ulicę, której patronuje, nazwano „Generała Władysława Raczkiewicza”. Przez wiele nikt nie zauważył, jak bardzo pomysłodawcy tej nazwy nie znali życiorysu patrona.

Niezależnie od siebie zgłosiło się do mnie dwóch historyków, którzy zwrócili uwagę, że mamy błędną nazwę, bo Władysław Raczkiewicz nigdy generałem nie był, ale był prezydentem RP na uchodźstwie – mówi Adam Ilarz, malborski radny.

Przed wojną Władysław Raczkiewicz był też związany z naszym regionem, bo od lipca 1936 r. do września 1939 r., czyli do czasu emigracji, był wojewodą pomorskim. W skład ówczesnego województwa pomorskiego wchodziły także powiaty z północy kraju: morski, gdyński, kartuski, kościerski, tczewski, chojnicki, starogardzki czy gniewski. Jako aktywny działacz polityczny i społeczny sprawował też stanowisko ministra spraw wewnętrznych w czterech rządach II RP. Był też senatorem i marszałkiem senatu III kadencji w latach 1930–1935. Prezydentem na uchodźstwie był od 1939 do 1947 r., czyli do swojej śmierci.

Nazwy do poprawki? Burmistrz sprawdzi

A skoro był tak zasłużony dla Polski, tym bardziej należy mu się właściwe upamiętnienie. Dlatego radny Ilarz podpowiada, że warto byłoby nazwę malborskiej ulicy sprostować.

- Kiedyś było sporo zachodu przy zmianie nazwy ulicy, bo trzeba było dowód osobisty wymieniać. Dzisiaj nie ma tam adresów, więc trzeba sprawdzić, jakie byłyby koszty, by ulica nazywała się właściwie. Może warto to zrobić, gdyby okazało się, że nie ma zbyt dużo zachodu, by ten błąd naprawić – proponuje Adam Ilarz.

Ulica Raczkiewicza nie jest jakoś specjalnie wyeksponowana. To pokryta kostką brukową przecznica na przedmieściu, łącząca al. Sprzymierzonych z ul. 500-lecia. Burmistrz Malborka szczerze przyznaje, że… nie wie nawet, gdzie się znajduje. Ale sam temat bardzo go zainteresował.

Zapisałem sobie, żeby sprawdzić, jakie są konsekwencje zmiany nazwy ulicy – mówi nam burmistrz Marek Charzewski znad kalendarza.

Nie można zapominać, że w Malborku są jeszcze dwie ulice z błędami w nazwie. Jedna to Poczty Gdańskiej, o zmianę której upominał się przez lata śp. Arkadiusz Binnebesel, działacz społeczny uhonorowany tytułem „Zasłużony dla Miasta Malborka”. Wielokrotnie apelował o zmianę, tym bardziej, że był synem bohaterskiego obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku i źle się czuł, mieszkając przy tej ulicy w centrum.

"1 września 1939 r. z chwilą zerwania wszelkiej łączności ojciec przejął funkcję sanitariusza, udzielał przez kilka godzin pomocy swoim rannym kolegom. Niestety, sam został postrzelony w brzuch i popalony miotaczem ognia. W wyniku odniesionych ran Bernard Binnebesel zmarł w Szpitalu Miejskim w Gdańsku 3 września 1939 r. - wspominał ojca Arkadiusz Binnebesel.

Korekty wymaga też ul. Westerplatte, inny regionalny symbol początku drugiej wojny światowej. Co ciekawe, według dokumentów, które posiadał śp. Wiesław Jedliński, miejscowy kronikarz i autor książki „Malbork - dzieje miasta”, pierwotnie ulica nazywała się Bohaterów Westerplatte. Taką nazwę nadano jej w październiku 1946 r., bo za czasów niemieckiego Marienburga była to Molkestrasse. Kiedy więc zniknęli „bohaterowie”, trudno powiedzieć. Może po prostu urzędnicy niechcący lub z oszczędności „zgubili” ich, przygotowując tabliczkę z nazwą, bo byłaby zbyt długa?

Jeśli miasto zmieni adresy, to kto zapłaci?

Pytanie, czy jest szansa, że w Malborku nazwy ulic będą zgodne z prawdą historyczną. Burmistrz zapewnia, że nie jest na „nie”, ale nim podjęte zostaną jakiekolwiek kroki, magistrat dokładnie się temu przyjrzy.

Zobaczymy, jakie skutki przyniosłyby zmiany nazw. Przyjęcie uchwały Rady Miasta to nie jest kłopot, zmiana oznakowania to nie jest kłopot. Natomiast mogą być inne konsekwencje, które odczują mieszkańcy. Sprawdzimy, czy to są duże koszty, czy nieduże, bo wprowadzimy zmiany i będzie problem. I potem mieszkańcy nam wytkną, że już nie mamy się czym zająć, tylko dorzucać „obrońców” i teraz muszą iść, płacić, zgłaszać zmiany – tłumaczy Marek Charzewski.

Wcześniej włodarze zasłaniali się właśnie komplikacjami i wydatkami, jakie musieliby ponieść malborczycy, firmy i instytucje, gdyby adresy skorygowano. Wiadomo, kiedyś trzeba było wymienić dowód osobisty, a to kosztowało. Plastikowy dokument tożsamości nie ma już rubryki, w której potwierdza się miejsce zamieszkania, więc jedna komplikacja odpada.

Ale na przykład przedsiębiorcy zgłaszający zmianę w KRS muszą wnieść opłatę. Są też inne dodatkowe koszty, choćby wymiana pieczątek czy tablic informacyjnych.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sukces Neuralink - pacjent steruje komputerem siłą myśli

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto