Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Co dalej z mostem drogowym na Wiśle w Lisewie Malborskim? Wójt Lichnów oczekuje od władz państwa, że przejmą zabytkowy obiekt

Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
archiwum "Dziennika Bałtyckiego"
Po zmianie władzy w kraju po ostatnich wyborach parlamentarnych w mieszkańców gminy Lichnowy, zwłaszcza Lisewa Malborskiego, wstąpiła nowa nadzieja w kwestii zabytkowego mostu na Wiśle. Wójt zapewnia, że będzie wspierał starostę tczewskiego w staraniach o przejęcie obiektu przez państwo.

"Sytuacja jest kuriozalna". Po przeszło 12 latach ta opinia o moście jest aktualna

Most na Wiśle, w pierwszej wersji jako drogowo-kolejowy, powstał w ciągu sześciu lat (1851–1857). Tymczasem jego odbudowa trwa już od ponad 12 lat. Zamiast łączyć, dzieli Tczew i gminę Lichnowy w powiecie malborskim. Przedłużający się remont, a w ostatnich latach wręcz jego brak niezmiennie podnosi poziom adrenaliny mieszkańcom gminy Lichnowy. Tak było na początku...

- Nasi mieszkańcy najbardziej na tym cierpią. Sytuacja jest kuriozalna, bo lisewianie dochodzą do wału nad Wisłą, widzą komin swojego zakładu pracy, ale muszą dojeżdżać 15 km mostem w Knybawie – mówił nam w lutym 2012 roku Jan Michalski, wójt Lichnów.

Tak jest i teraz...
- Mieszkańcy Lisewa Malborskiego płacą już chyba ponad 10 zł, żeby dojechać autobusem do Tczewa, zamiast sobie przejść czy rowerem podjechać – wyjaśnia nam dziś ten sam włodarz.

CZYTAJ TEŻ: Zabytkowy Most Tczewski jest "sprawą obu brzegów Wisły"

Gdy most był zamykany dla ruchu jesienią 2011 r., rządziła koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Od 2015 roku rządy przejęła Zjednoczona Prawica z Prawem i Sprawiedliwością na czele. W pierwszych latach prace remontowe się odbywały, natomiast w 2019 roku Igor Strzok, ówczesny wojewódzki konserwator zabytków w Gdańsku, wstrzymał zadanie, domagając się wyeksponowania na bulwarze nad Wisłą w Tczewie powojennego przęsła ESTB. Spór na linii samorząd – urząd konserwatorski trwał właściwie aż do czasu odwołania Strzoka przez nowego ministra kultury. Nie tylko starosta tczewski, ale i samorządowcy po drugiej stronie rzeki, a zwłaszcza mieszkańcy mają nadzieję, że nowa osoba na tym stanowisku, Dariusz Chmielewski zmieni zdanie w sprawie przęsła.

Jestem po rozmowie z panem starostą tczewskim. Czekaliśmy cały czas na zmianę wojewódzkiego konserwatora zabytków. Ta zmiana nastąpiła. Wrócił człowiek, który był na tym stanowisku i będzie również i nasze problemy samorządowe rozwiązywał – uważa wójt Jan Michalski. - W najbliższym czasie chcemy umówić się z konserwatorem zabytków, żeby go poprosić, by odstąpił od pomysłu eksponowania na bulwarze w Tczewie przęsła ESTB. To ma kosztować ponad 45 mln zł. Nie lepiej te pieniądze przeznaczyć na remont? Nawet 1-2 mln zł to moim zdaniem za dużo. Myślę, że nowy konserwator zrozumie problem.

Jak wyjaśnia Społeczny Komitet Odbudowy Mostu w Tczewie, który od lat trzyma rękę na pulsie, starosta tczewski chce wrócić do zapisu z 2017 roku, w którym mowa jest o pozostawieniu w sąsiedztwie mostów jedynie symbolicznego, krótkiego fragmentu przęsła ESTB, bez konieczności ekspozycji całych 120 metrów. Część już została rozebrana, dlatego lisewianie przeprawę na Wiśle nazywają „molo”.

Wraca pomysł, by Skarb Państwa całkowicie przejął Most Tczewski

Najistotniejsza sprawa to wreszcie ruszyć z kontynuacją odbudowy przeprawy. Władze powiatu tczewskiego, który jest właścicielem obiektu, od dawna przekonują, że nie są w stanie podołać tak wielkiemu wyzwaniu. Teraz wraca pomysł, by państwo przejęło przeprawę nie tylko po to, by w portalu wjazdowym od strony Tczewa utworzyć Muzeum Mostów Tczewskich, ale i zarządzać częścią drogową. Dla mieszkańców Lisewa Malborskiego i innych miejscowości gminy Lichnowy ten aspekt użytkowy jest równie ważny, jak historyczny.

- Starosta tczewski poinformował mnie, że czyni starania, żeby most całkowicie przejęło państwo. Jeżeli chodzi o infrastrukturę drogową, jest problem, ale być może znajdą się rozwiązania. To jest chyba jedyny most tej rangi, którego właścicielem jest powiat. Wiadomo, że nawet gdyby cały budżet przeznaczył, nie jest w stanie go wyremontować. Pomysł z przejęciem przez państwo jest bardzo dobry, tylko trzeba znaleźć sposób – mówi Jan Michalski.

Tyle że mówiło się o tym już w 2012 r. Oznaczałoby to konieczność przejęcia nie tylko drogi na moście, ale też dróg dojazdowych, zwłaszcza około 6-kilometrowego odcinka z Lisewa Malborskiego do Kończewic. Do tej pory żadna z rządzących opcji nie podjęła tematu.

Trzeba usiąść do stołu, włączyć właściwe ministerstwa do rozmów. Trzeba rozmawiać, i to jak najszybciej, bo znowu przelecą 4-5 lat i nic nie będzie. Most w końcu sam się zawali, a on jest naprawdę potrzebny. Atmosfera na razie jest, ale co będzie dalej, czas pokaże. Jednak będziemy robić wszystko, żeby coś się ruszyło, bo to już trwa stanowczo za długo – mówi Jan Michalski, podkreślając, że obietnice to już za mało.

Jak wyjaśnia SKOM, podczas rozmów z nowym wojewódzkim konserwatorem zabytków zostanie omówiony temat powrotu do inwestycji zatwierdzonej w 2017 roku. To wariant historyczny od strony Tczewa, polegający na odbudowie dwóch replik przęseł Carla Lentzego, nowego filara z wieżami oraz portalu wjazdowego, w którym powstanie Muzeum Mostów Tczewskich.

- Jednocześnie z konserwatorem zostanie omówiony kluczowy temat wschodniej części mostu (od strony Lisewa Malborskiego – red.), którą trzeba przeprojektować na wariant historyczny, to wciąż niezrealizowana od wielu lat zaległość. Po stronie lisewskiej docelowo należy m.in. dostawić jedno niecałe przęsło Lentzego (wraz z pozostawieniem małej wyrwy jako pamiątki po wysadzeniu mostu w 1939 r. przez Polaków) oraz wyremontować trzy przęsła dobudowane w 1912 roku – wyjaśniają społecznicy.

Szacuje się na kontynuację pracy przy odbudowie Mostu Tczewskiego potrzeba ponad 200 mln zł.

Mieszkańcy chcą kładki dla pieszych na moście kolejowym

Póki co, mieszkańcy Lisewa Malborskiego chcą utworzenia kładki dla pieszych w miejsce ciągu technologicznego na pobliskim moście kolejowym, zarządzanym przez PKP Polskie Linie Kolejowe. Nadal podpisują się pod petycją internetową w tej sprawie.

- My wcześniej też zebraliśmy 1300 podpisów i wysłaliśmy do ówczesnego ministra kultury i dziedzictwa narodowego, czyli przełożonego wojewódzkiego konserwatora zabytków. Usłyszeliśmy, że pomysł może dobry, ale ministerstwo nic nie może. W tej sprawie mamy też odpowiedź byłej posłanki, pani Małgorzaty Chmiel, która również występowała do Ministerstwa Infrastruktury. Z tej odpowiedzi wynika, że nikt nie podpisze się pod zgodą na kładkę ze względu na ryzyko, bo tam pociągi szybko jeżdżą – mówi Jan Michalski.

Petycję internetową w sprawie kładki dla pieszych na moście kolejowym znajdziesz TUTAJ.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Igor Polak, Najpopularniejszy Talent 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto