Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Rynek jak w czasach PRL. W Starym Polu odbyła się inscenizacja historyczna nawiązująca do przełomu lat 60. i 70. XX wieku

Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Realia rynku z lat 60. i 70. odtworzyli rekonstruktorzy historyczni w Starym Polu z okazji 693 urodziny tej miejscowości. Można było poczuć się tam niemal jak na prawdziwym wiejskim straganie.

Rynek przed siedzibą GOKiS w Starym Polu

Inscenizację, która odbyła się w Starym Polu w sobotę (11 lutego), zorganizowały wspólnie Stowarzyszenie na rzecz Mieszkańców Aktywni Stare Pole oraz Gminny Ośrodek Kultury i Sportu, ale nic by się nie udało bez zaproszonych
gości - pasjonatów historii. Atmosferę rynku z czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a dokładnie z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku wykreowali członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej Retrospekcja z Pruszcza Gdańskiego przy wsparciu GRH Sojusz z Gdańska oraz mieszkańców gminy Stare Pole.

Podczas sobotniego spotkania z okazji urodzin Starego Pola na straganach czekały do kupienia prawdziwe m.in. swojska wędlina, rękodzieło, nabiał oraz melasa i cukier z malborskiej cukrowni. Wydarzeniu towarzyszyła wystawa fotograficzna związana tematycznie właśnie z dziejami przemysłu cukrowniczego na Żuławach ze starymi zdjęciami, które ukazują fabryki w Malborku, Starym Polu i Pruszczu Gdańskim.

Przy tej okazji na parkingu przy siedzibie GOKiS można było zobaczyć m.in. niezwykły rower firmy Adam Kamiński (bardzo popularna marka), który pochodzi sprzed II wojny światowej. Należał do śp. pana Antoniego Ulatowskiego, w dzieciństwie jeździł na nim jego syn, Wiesław, mieszkaniec Starego Pola, a został podarowany grupie Retrospekcja.

Antoni Ulatowski, właściciel roweru, w styczniu 1937 r. rozpoczął naukę i pracę w fabryce rowerów Kamińskiego. Uczył się na ślusarza, czyścił spawy po spawaniu ram rowerowych i przygotowywał się do składania kół i ich centrowania. W kwietniu 1939 roku kupił rower na raty. Pracował tam do rozpoczęcia wojny - można było czytać w opisie umieszczonym przy jednośladzie.

Stary rower przetrwał dziesiątki lat w składziku za kamienicą w Malborku, w której mieszkał pan Antoni. Na koniec miał trafić na śmietnik historii, ale syn przekazał go pasjonatowi rowerów ze Starego Pola. Krzysztof Mikołajczyk – bo o nim mowa - dokonał wstępnego serwisu, a odtworzeniem i restauracją jednośladu na zlecenie GRH Retrospekcja, która otrzymała go w prezencie, zajęła się już firma z Gdańska. Dzisiaj wygląda jak nowy.

Handel w gminie Stare Pole w czasach Polski Ludowej

Na potrzeby inscenizacji rys historyczny dotyczący ogólnie handlu w gminie Stare Pole przygotowała Magdalena Roman ze stowarzyszenia Aktywni Stare Pole. Poniżej przytaczamy to opracowanie w całości. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

„Pierwsi osadnicy zaczęli przybywać do gminy Stare Pole w czerwcu 1945 roku. Jednym z największych problemów nowej gminnej władzy było zaopatrzenie w żywność. Pierwszy sklepik powstał przy ulicy Dworcowej w mieszkaniu kierownika szkoły, pana Sobierańskiego. Rolę dostawcy podstawowych towarów przyjął na siebie przybysz z Lubelszczyzny, działacz chłopski, Franciszek Radomski. Z workiem na plecach dzień w dzień wędrował on do Malborka po zakupy i wracał z tym, co udało mu się zdobyć – pociągiem, przygodnym samochodem, a przeważnie pieszo.

Wkrótce uruchomiono poniemiecki młyn, zaczęła działać piekarnia, której właścicielem był Jan Czyża, masarnia i gospoda. Koło dworca PKP (obecna kwiaciarnia) prosperowała „restauracja”, a właściwie bar o nazwie „Repatriantka”.

Jesienią 1945 roku powstała w Starym Polu Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska, lecz okres jej j samodzielnego działania trwał krótko. Pod koniec lat czterdziestych władze zaczęły realizować program podporządkowania państwu handlu i przejęły kontrolę również nad spółdzielczością wiejską. Wkrótce nasza GS zmonopolizowała handel w całej gminie. Przejęto prywatną piekarnię, masarnię, gospodę, sklepiki w Złotowie i Kaczynosie. GS przez lata rozszerzała zakres swojej działalności, prowadząc skup płodów rolnych, nawozów, materiałów budowlanych, skup żywca. Ten ostatni nazywany popularnie spędem odbywał się początkowo w centrum Starego Pola przy rampie kolejowej.”

W czasie kampanii cukrowniczej był problem z chlebem

„W latach 50. wyremontowano budynek przy ul. Dworcowej (przed wojną sklep) i tam mieściły się teraz sklep spożywczy i przemysłowy oraz biura GS. Chleb kupowało się w małym sklepiku przy budynku piekarni, a mięso (jeśli było) najpierw w masarni koło gospody, a potem w sklepie przy ul. Dworcowej („U Więckowskiego”). Przez lata 50. i 60. oprócz „normalnych” w tamtym okresie braków w zaopatrzeniu największe problemy były z dostaniem chleba w czasie, kiedy trwała kampania cukrownicza (pracownicy tzw. kampanijni, czyli sezonowi to dodatkowe 150-200 osób).
W poszczególnych wsiach działały „punkty sprzedaży pomocniczej”, gdzie dowożono i sprzedawano podstawowe towary. Było ich około 10.

W połowie lat 60. w kolejnym odremontowanym budynku przy ul. Dworcowej urządzono Wiejski Dom Towarowy („WUDET”), gdzie na dole były artykuły spożywcze, a na górze tekstylne. Na przełomie lat 60. i 70. zaczęto budować ciąg sklepów przy ul. Dworcowej. W latach 70. działał już popularny „żelaźniak”, potem sklep meblowy i AGD, gdzie przy odrobinie szczęścia można było dostać telewizor. W drugiej połowie lat 70. artykuły spożywcze przeniesiono do nowego pawilonu (obecne delikatesy) – większa powierzchnia, działy, jak na tamte czasy sklep był dobrze zaopatrzony. Uzyskał nawet miano wzorcowego sklepu wiejskiego – sklep z godłem „Jaskółki”.

Sklepy GS-owskie były otwarte do godz. 16.30, a w sobotę do godz. 13. Na większe zakupy cały okres PRL-u jeździło się głównie do Malborka, gdzie przy ulicy Kościuszki funkcjonował wielki Wiejski Dom Towarowy i inne sklepy. We wtorki i piątki jeździło się na rynek do Malborka, czasami do Elbląga.
Większość mieszkańców Starego Pola i gminy miała własne ogródki, dużo ludzi (nie tylko rolnicy) miało krowy, drób, świnie – co uzupełniało braki w zaopatrzeniu. Na placu za sklepami (obecny bank) staropolscy rolnicy sprzedawali m.in. prosiaki i jajka. Oficjalnie rynku w Starym Polu nie było.”

Galaretka z nóżek, mielony i inne specjały PRL-u

„Niezależnie od sytuacji gospodarczej, politycznej i każdej innej, gospoda ludowa „Staropolanka” zawsze tętniła życiem. Sprzedawano tam hektolitry piwa beczkowego, galaretkę z nóżek, sałatkę jarzynową, kotlet mielony z zasmażaną kapustą i inne specjały PRL-owskiego menu. Największe problemy były z brakiem kufli, na które czekali spragnieni klienci, poganiając szczęśliwców siedzących przy stolikach. Wszystko to w kłębach dymu, oparach alkoholu i zapachach z kuchni. Wieczorem stałych bywalców śpiących na wozach konie same odwoziły do domów.

Przy dworcu funkcjonowała jeszcze w latach 70. popularna „kawiarenka”, której pierwsza nazwa „Repatriantka” nie przyjęła się. Zresztą określenie „kawiarenka” w żaden sposób nie oddawało atmosfery tego specyficznego miejsca. Piwo z kija, oranżada i ciągle mokra podłoga – tak można opisać ten należący do gastronomii kolejowej lokal.

Przez krótki czas działał przy ul. Dworcowej rożen, który stanowił niewątpliwą atrakcję dla dorosłych mieszkańców. Dzieciom natomiast wielką frajdę sprawiał pan, który otworzył budkę z lodami na terenie dzisiejszego „hotelowca”. W niedzielę po skończonej mszy wszystkie dzieciaki biegły, aby ustawić się w kolejce i załapać na porcję truskawkowych w wafelku.”

Opracowanie historyczne: Magdalena Roman

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Czy ubezpieczanie upraw zyskuje na popularności?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto