Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Sprzedaż działki w centrum Malborka wciąż budzi emocje. Radni do burmistrza: "1000 podpisów mieszkańców naprawdę nie robią wrażenia?"

Anna Szade
Anna Szade
Radny Dariusz Kowalczyk zakwestionował podpisy mieszkańców zebrane przez radnych. Akcję prowadzą m.in. radni: Dariusz Rowiński i Paweł Dziwosz, przewodniczący Rady Miasta.
Radny Dariusz Kowalczyk zakwestionował podpisy mieszkańców zebrane przez radnych. Akcję prowadzą m.in. radni: Dariusz Rowiński i Paweł Dziwosz, przewodniczący Rady Miasta. Anna Szade
W środę (5 lipca) po południu radni, którzy sprzeciwiają się bezprzetargowej sprzedaży gruntu przy ul. Piastowskiej 2 w Malborku spotkali się z burmistrzem Markiem Charzewskim. Zaprezentowali listy z podpisami mieszkańców, którzy nie zgadzają się na prywatyzację terenu w centrum miasta. Od piątku swoje zdanie wyraziło w ten sposób ok. 1000 mieszkańców. Na tym nie koniec, bo akcja będzie kontynuowana.

Bezprzetargowa sprzedaż gruntu w centrum Malborka. Radni spotkali się z burmistrzem

Sam początek spotkania nie wypadł najlepiej. Burmistrzowi nie spodobało się, że przeciwnicy bezprzetargowej sprzedaży nieruchomości dla McDonald's powiadomili media o spotkaniu. Druga strona zarzuciła, że nie wiedziała o radnych, którzy byli na „tak” i stanęli za włodarzem.

Później emocji było już tylko więcej.

Zebraliśmy blisko 1000 podpisów mieszkańców, którzy sprzeciwiają się bezprzetargowej sprzedaży nieruchomości przy ul. Piastowskiej 2. Sprzeciw dotyczy decyzji Rady Miasta, która w większości zdecydowała się na taką transakcję w trybie bezprzetargowym. Ale mieszkańcy też wiedzą, że to pan burmistrz będzie ostatecznie decydował, czy ta nieruchomość zostanie sprzedana – mówił Paweł Dziwosz, przewodniczący Rady Miasta Malborka.

Grupa radnych poinformowała również, że będzie dalej zbierać podpisy, by pokazać, że spora część lokalnej społeczności chce, by ten atrakcyjny teren w centrum pozostał w zasobach miasta.
- Żeby była jasność, nie mamy nic przeciwko restauracji McDonald’s, chcemy by dalej funkcjonowała i się rozwijała. Chodzi wyłącznie o mienie miasta, by nie zbywać tak wartościowego terenu, który na dzisiaj przynosi nam dochody. To jest decyzja mieszkańców – tłumaczył Paweł Dziwosz.

Radny Dariusz Rowiński trzymał w garści plik spiętych kartek z podpisami przeciwników prywatyzacji gruntu przy ul. Piastowskiej. Ten sondaż, który jest prowadzony z inicjatywy radnych, rozpoczął się w piątek po południu. Rubryki dość szybko się zapełniają, co dla pomysłodawców akcji jest dowodem na stosunek malborczyków do sprzedażowych planów.

To tylko cztery dni zbierania po trzy godziny dziennie. Więc wyrażona w ten sposób wola mieszkańców powinna być dla nas najważniejsza, a oni uważają, że ta transakcja jest niekorzystna dla miasta. Zdziwiłbym się bardzo, gdyby ta inicjatywa i chęć pokazania, że miasto nie powinno tej nieruchomości sprzedawać, pozostała bez echa – mówił Dariusz Rowiński.

Nieruchomość ma być sprzedana dla McDOnald"s. Dlaczego radni i mieszkańcy nie chcą do transakcji?

Jak mówił radny Rowiński wszystko wzięło się stąd, że „na sesji Rady Miasta nikt nas nie słuchał”.
- I dlatego chcieliśmy zobaczyć, jak na to wszystko patrzą mieszkańcy. A oni chcą, by nieruchomość pozostała w zasobach miasta, a McDonald’s przez następne 15 lat płacił dzierżawę – tłumaczył Dariusz Rowiński.

Warto wspomnieć, że 0,4039 ha gruntu, o którym mowa, zostało wydzierżawione w trybie przetargowym firmie McDonald’s w 2008 r. na 30 lat. To jedyny oferent, który wówczas przystąpił do przetargu. Sieć zobowiązała się także do partycypowania w kosztach budowy ronda u zbiegu ul. Piastowskiej i Parkowej w wysokości 240 tys. zł.
Pierwotna miesięczna stawka wynosiła 11 000 zł netto, ale umowa przewiduje waloryzację. Obecnie to 16 651,81 zł netto miesięcznie, czyli blisko 200 000 zł netto rocznie.
- To daje ok. 4 mln zł, które uzyskamy do końca dzierżawy, jeśli nie sprzedamy terenu versus 7 mln zł, które pozyskamy ze sprzedaży – tłumaczył Tomasz Klonowski, wiceprzewodniczący Rady Miasta Malborka.

Jak przyznał Klonowski, sam był zaskoczony, że tak wiele osób uważa, że miasto nie powinno sfinalizować tej transakcji.

Kilka godzin zbiórki podpisów, w której uczestniczyłem, to kilkadziesiąt rozmów. Choć statystycznie jest to niemożliwe, ale może trafiłem akurat tylko na przeciwników tej sprzedaży. Natomiast nie spotykam się ani w realnym życiu, ani w mediach społecznościowych z opiniami: „Nie, weź Tomek się zastanów, bo to jest dobra decyzja”. Wiem, że pieniądze są potrzebne, bo pieniądze zawsze są potrzebne i każdemu. I dzięki tych 7 mln zł można zrobić wiele pożytecznych rzeczy. Ale zasadnicze pytanie się pojawia: dlaczego bezprzetargowo? A może w przetargu wziąłby udział podmiot, który dałby dwa razy tyle pieniędzy? Może 15, może 20 mln zł. Dopiero przetarg pokazuje, ile taka działka jest warta - stwierdził Tomasz Klonowski.

Burmistrz: "Wykonuję uchwałę Rady Miasta, muszę się trzymać procedur"

Jak do tych argumentów odniósł się burmistrz Marek Charzewski?

Ja bardzo krótko. Myślę, że jeśli wpłynie petycja, to będziemy na nią odpowiadać. Przygotowujemy analizy dotyczące tego terenu i terenów, które w przeszłości przy zamku były sprzedawane, by to przedstawić mieszkańcom. Firma McDonald’s zwróciła się do miasta z zapytaniem i my to zapytanie przekazaliśmy Radzie Miasta, a ona podjęła uchwałę. Jako burmistrz, nie mogę w tej chwili nie wykonać uchwały, bo jest demokracja, większość reprezentantów miasta podjęła taką decyzję, to ja ją muszę wykonywać – tłumaczył radnym Marek Charzewski.

Jak stwierdził, jeśli będzie reasumpcja głosowania i radni zagłosują inaczej, to włodarz przekaże taką informację dalej, potencjalnemu inwestorowi. Na razie do McDonald’s trafiła kopia uchwały Rady Miasta, która dała zielone światło, by ustalić warunki transakcji.
- Muszę trzymać się procedur, bo nie podjąłem tej decyzji ja, ale Rada Miasta – podkreślał włodarz.

Pojawiła się natychmiast uwaga, że burmistrz próbuje rozmyć odpowiedzialność za tę sytuację i przerzuca odpowiedzialność na radnych.

To pan jako burmistrz jest autorem projektu uchwały, który znalazł się w porządku obrad 29 czerwca. Nie może pan teraz mówić, że autorami uchwały są radni miasta. Oczywiście, 9 radnych przegłosowało tę propozycję. Ale to nie nakazuje panu sprzedaży, ale daje taką możliwość. Niewykonanie tej uchwały nie powoduje złamania prawa – zauważył Jacek Markowski, wiceprzewodniczący Rady Miasta.

1000 podpisów sprzeciwiających się mieszkańców. Czy wszyscy z Malborka?

Radni przyszli do burmistrza z zebranymi podpisami, by dowiedzieć się, czy burmistrz, widząc nastawienie mieszkańców, zmieni swoje nastawienie do proponowanego przez inwestora zakupu działki przy ul. Piastowskiej 2.

Paweł Dziwosz przypomniał burmistrzowi, że to nie „większość radnych”, ale w większości radni, którzy startowali z komitetu wyborczego Marka Charzewskiego, zagłosowali „za” przedstawionym przez niego projektem uchwały.

Chcemy też, by to ci radni zrozumieli, że ta decyzja nie idzie w parze z wolą mieszkańców – wyjaśnił przewodniczący Rady Miasta ideę list protestacyjnych. - To jest sprzeciw mieszkańców wyrażony na piśmie swoim podpisem.

Ale burmistrz powtórzył, że prosi o złożenie petycji, bo nie może działać poza prawem.
- Czy na panu te podpisy naprawdę nie robią żadnego wrażenia?**- zdziwił się Dariusz Rowiński. - Nic się nie zmieniło między dniem, w którym podjęta została uchwała Rady Miasta a dzisiaj?
Co włodarz na ok. 1000 podpisów?

To około 3 proc. mieszkańców – próbował bagatelizować akcję Marek Charzewski.

Radny Adam Ilarz stwierdził, że jeśli rada podejmie inną uchwałę na wniosek o chęci kupna przez firmę McDonald’s, to burmistrz i tak mógłby działkę sprzedać.
- Nadal miałby możliwość to sprzedać, ale w trybie przetargowym. I dlatego dla mnie to skandal, że burmistrz i część radnych, którzy burmistrza popierają, rezygnują z trybu przetargowego. Gdzie sami zamykają drogę do tego, by osiągnąć większe pieniądze za ziemię, którą chcą sprzedać – denerwował się Adam Ilarz. - To jest ewidentnie działanie na niekorzyść miasta.

Ale zamiast polemiki, pojawiła się też uwaga, że nie wszystkie zebrane podpisy złożyli mieszkańcy Malborka. Pobieżnie przejrzał listy radny Dariusz Kowalczyk.

Trudno mi odnieść się, czy podpisali się mieszkańcy, bo nie ma adresu zamieszkania, ani PESEL, nie wiem, czy te wszystkie osoby są pełnoletnie – mówił Dariusz Kowalczyk, przeglądając dokumenty. - Widzę Cisy, Stare Pole, takie są podpisy tutaj.

Jak wyjaśnił Jacek Markowski, był plan, by wykreślić te osoby, które faktycznie nie mieszkają w Malborku. Ale jego zdaniem, to maksymalnie 100 z blisko 1000 podpisów, co nie zmienia skali sprzeciwu.

Po ponad godzinnej dyskusji stanęło na tym, że burmistrz przynajmniej do końca lipca nie sfinalizuje transakcji. Radni dalej będą zbierać podpisy od sprzeciwiających się sprzedaży mieszkańców. Natomiast być może pod koniec miesiąca zwołana zostanie sesja Rady Miasta, na którą wróci temat wyrażenia zgody na sprzedaż grunty przy ul. Piastowskiej 2.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: „Wojna cenowa” sklepów. Ile sklepy na tym zarabiają?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto