Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Czy na mapie jest miejsce na dwa Malborki? Miasto ma duży apetyt na gminny obwarzanek, ale połączenia raczej szybko nie będzie

Anna Szade
Anna Szade
Gmina Malbork z terenami głównie rolniczymi otacza miasto prawie z każdej strony.
Gmina Malbork z terenami głównie rolniczymi otacza miasto prawie z każdej strony. Radosław Konczyński
Malbork ma nieodpartą chęć wchłonięcia gminy Malbork, która otacza miasto niemal z wszystkich stron. Temat dyskutowany jest od lat, za każdym razem budząc opór wiejskiego samorządu. Gmin obwarzankowych na Pomorzu jest więcej. Czy władze centralne zdecydują się na ustawowe rozwiązania?

Duży obwarzanek wokół Malborka. Gmina otacza miasto

Granice Malborka pozostają niezmienione od ponad pół wieku. Miasto mogło być dwa razy większe, ale za czasów PRL na szczeblu rządowym zapadła decyzja o odebraniu mu 17,4 km kwadratowych gruntów słabiej zaludnionych i rolnych, a także Nowej Wsi i włączenia ich do gromady Kałdowo. Stało się to dokładnie 1 stycznia 1972 r.
Gromady istniały w Polsce w latach 1954-1973. Ta kałdowska była poprzedniczką gminy Malbork, która otacza obecnie miasto.

Gmina Malbork ma obecnie powierzchnię 100,9 km kwadratowych, mogłaby więc spokojnie pomieścić prawie sześć Malborków, bo miasto „kisi się” na 17,2 km kwadratowych.

Malbork jest ograniczony rozwojowo. Jesteśmy otoczeni gminą obwarzankową, nie posiadamy terenów inwestycyjnych. Jedną z możliwości jest połączenie gminy miejskiej i wiejskiej. To się dzieje w Polsce, problem gminy obwarzankowej nie dotyczy tylko nas – podkreśla Paweł Dziwosz, przewodniczący Rady Miasta Malborka.

Co to jest „gmina obwarzankowa”? Po raz pierwszy to określenie zostało użyte w 2013 r. w raporcie „Ocena sytuacji samorządów lokalnych” Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. To nic innego jak gmina wiejska otaczająca miejską, z siedzibą na terenie gminy miejskiej lub miasta na prawach powiatu. Wówczas zdefiniowano 158 takich gmin, z czego 14 miało siedzibę w mieście na prawach powiatu.

Funkcjonowanie takich samorządowych par, zdaniem resortu, pociąga za sobą wiele negatywnych konsekwencji: zwiększenie kosztów administracyjnych związanych z funkcjonowaniem urzędów gmin, ale i występowanie dwóch organów uchwałodawczych i wykonawczych. Autorzy raportu zwrócili uwagę na nasilenie efektu „pasażera na gapę”, czyli korzystania z usług publicznych przez mieszkańców, których podatki odprowadzane są do innej gminy. Minusem jest też brak koordynacji wykonywanych usług.

W województwie pomorskim taka sytuacja dotyczy nie tylko Malborka, ale też: Chojnic, Człuchowa, Kościerzyny, Kwidzyna, Pruszcza Gdańskiego, gdzie siedziba jest na terenie gminy wiejskiej, ale nazwa pochodzi od miasta), ale też Pucka, Skórcza, Redzikowa (do końca 2023 r. gminy Słupsk) z siedzibą w Słupsku, Starogardu Gdańskiego, Tczewa, Ustki i Wejherowa.

Zamki na piasku „miastowych”. Gmina ma własną strategię i wodę błękitną jak w Chorwacji

Urząd Gminy Malbork znajduje się przy ul. Ceglanej, w dzielnicy Kałdowo, do tego w budynku... dzierżawionym od miasta. Ale choć tamtejsi włodarze nie do końca są "na swoim", to nie tracą pewności siebie. Dlatego Marcin Kwiatkowski, wójt gminy Malbork, odnosi się do pomysłów fuzji z dużą rezerwą.

To my możemy „połknąć” miasto – usłyszeliśmy od wójta Kwiatkowskiego.

Dla niego koncepcje „miastowych" radnych to jak budowanie zamków na piasku. Tymczasem gmina ma swoje plany i swoje strategie.

Nasza wiejska gmina - Malbork jest znana w całej Polsce i nie tylko. Jesteśmy silni w promowaniu naszej wspólnoty przez koła gospodyń i ochotnicze straże. Znana jest przodująca w województwie nasza baza sportowo-rekreacyjna. Kwitnie u nas mała gastronomia, sieć z lokalnymi produktami i posiłkami. Turyści lubią nasze pola namiotowe, woda w naszym akwenie po piaskowni jest błękitna jak w Chorwacji. Rozwój dróg na terenie naszej gminy może być przykładem dla innych. Nasz samorząd nie ustaje w wysiłkach na rzecz zaspokojenie potrzeb mieszkańców. Działa spójnie z powiatem, miastem i województwem. Rośniemy i jest nas coraz więcej – to wizja gminy zapisana w strategii na trzecią dekadę lat 2000.

- W żaden sposób nie ograniczamy rozwoju miasta, to my się po prostu rozwijamy. W przypadku wielu miast ktoś jest dookoła, Tczew też ma swoją gminę Tczew – przywołuje bliski przykład Marcin Kwiatkowski.

Ofiarami ewentualnego malborsko-malborskiego mariażu byłaby obecna gminna społeczność.

Straciliby moi mieszkańcy, bo wszystkie wpływy trafiałyby do jednego budżetu, a robione za te pieniądze byłoby głównie w centrum miasta. Poza tym, nie można byłoby pozyskiwać środków z funduszy przeznaczonych dla typowo wiejskich terenów – tłumaczył nam wielokrotnie Marcin Kwiatkowski.

Wójt uważa, że najbardziej łakomym kąskiem dla miejskich sąsiadów jest teren byłego poligonu, który wiele lat temu został przez gminę Malbork przejęty, stając się jej wielkim rozwojowym atutem. Graniczy z miastem, więc część malborczyków chciałoby położyć na nim rękę. Zwłaszcza że przy okazji mowy o połączeniu dwóch samorządowych organizmów pada argument o rozwiązaniu kluczowych miejskich problemów: braku miejsc pracy i braku miejsc inwestycyjnych.

PRZECZYTAJ TEŻ: Połączenie gminy i miasta - fakty i mity. Miejscy radni w fuzji widzą szanse na rozwój

- Nie planujemy tam wielkich fabryk, choć liczymy, że inwestorzy tam zawitają. Na razie ludzie budują swoje domy, osiedlają się. Z tego są dochody w postaci podatków od nieruchomości, ale i udział w PIT – wyjaśnia Marcin Kwiatkowski.

Bo w gminie jest „jakby luksusowo”. Przeciętna powierzchnia użytkowa mieszkań w 2022 r. wynosiła 103,2 m kw. To bardzo dużo, bo na podmiejskich terenach króluje jednorodzinna zabudowa. Dla porównania w mieście, gdzie jest więcej budynków wielorodzinnych, to raptem 63,5 m kw., w województwie pomorskim – 73,2 m kw., w kraju ciut więcej, bo 75,3 m kw.

Z punktu widzenia mieszkańca miasta nie jest to wielka różnica, że wyprowadza się poza Malbork. Jak ktoś chce się wybudować, szuka działki pod dom, to w mieście praktycznie są one niedostępne, więc przenosi się do gminy wiejskiej. Tak naprawdę to jest różnica 10 metrów, jeśli spojrzymy na osiedle po byłym poligonie, bo tam mamy granicę między miastem a gminą – przyznaje Tomasz Klonowski, miejski radny.

Jak wynika z opublikowanej jesienią 2023 r. prognozy Głównego Urzędu Statystycznego, w gminie Malbork, jedynej w powiecie malborskim, cały czas będzie rosła liczba mieszkańców. W pozostałych krzywa ostro leci w dół.
W gminie przybywać będzie ok. 50-70 mieszkańców rocznie, co w 2040 r. da 6447 osób. To nie jest zawrotne tempo. Dla porównania, mieszczuchów w tym czasie będzie 33 364, bo miasto od lat się wyludnia i wyliczenia statystyków tylko to potwierdzają. Ale by osiągnąć taką liczbę ludności, gmina potrzebowałaby jakichś... 700 lat. Właściwie wszystko się zgadza, miastu też zajęło to siedem wieków. Malbork będzie obchodzić w tym roku 734 urodziny, a według prognozowanych danych GUS mogłoby je świętować 36 639 mieszkańców.

„Miasto grozi likwidacją gminy”. Nie będzie zapisów w miejskich dokumentach?

Zdaniem włodarza gminy, nie ma racjonalnych przesłanek, by doszło do połączenia. Marcin Kwiatkowski uważa, że Malbork jest zwyczajnie za duży, by to rozwiązanie się sprawdziło. Takie miasta, jak Nowy Dwór Gdański czy Sztum, mogą mieć charakter miejsko-gminny, ale nie prawie 40-tysięczny ośrodek.

Formalnie i prawnie jest to możliwie , bo łączy się tego typu gminy. Myślę, że w interesie miasta jest to jak najbardziej konieczne, w gminie już mniej. Zdaję sobie sprawę, że proces nie jest łatwy, a wprost, że trudno byłoby przekonać do tego władze czy mieszkańców gminy wiejskiej – przyznaje Paweł Dziwosz.

Ale, jak podkreśla, w debacie publicznej ten temat wciąż żyje.
- No tak, słyszymy o nim praktycznie przed każdymi wyborami samorządowymi – śmieje się wójt Kwiatkowski.

Według przewodniczącego Dziwosza, zapis o fuzji miasta i gminy powinien być wpisany w strategicznych miejskich dokumentach.

Gdyby to się znalazło na przykład w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania, wywołalibyśmy wojnę rad, bo po uchwale Rady Miasta byłaby zaraz uchwała Rady Gminy. Dlatego powinniśmy podchodzić do tego tematu z dystansem, bo w przeciwnym razie gminna społeczność mogłaby zapytać: „Jakim prawem miasto grozi nam likwidacją?” – uważa Jan Tadeusz Wilk, wiceburmistrz Malborka.

Jak przyznaje, od lat władze centralne zapowiadają, że rozstrzygną tego typu sytuacje ustawowo.
- Myślę, że się tego w końcu doczekamy, bo to potrzebne rozwiązanie. Ale gdyby zorganizować w tej sprawie referendum w roku wyborczym, to w mieście wiemy, jaka byłaby odpowiedź. W gminie nie byłoby to takie oczywiste, bo tam jest 16 sołectw – przypomina wiceburmistrz Wilk.

W starym studium Malborka, które uchwalone było w drugiej połowie lat 90. XX wieku, widziano to nieco inaczej.
- Zobowiązuje się wszystkie struktury samorządu miasta do aktywnej współpracy z gminą Malbork na rzecz rozwoju obszarów otaczających miasto. Ewentualne korekty granic powinny być wprowadzone w oparciu o zasadę wzajemnych korzyści miasta i gminy. W myśl tych ustaleń, należy rozważyć włączenie do miasta części obszaru byłego poligonu w Wielbarku oraz terenu pod rozbudowę parkingu strategicznego w Kałdowie (wyrównanie granicy do terenów kolejowych) – zapisano w dokumencie.

Przez 28 lat studium zdążyło się przeterminować, ale nie marzenia o jednym Malborku.

Temat jest na tapecie od lat. Jak zaczynałem swoją przygodę z samorządem 9 lat temu, proponowałem połączenie miasta i gminy w kampanii wyborczej – przypomina Tomasz Klonowski, który po raz pierwszy starał się wówczas o fotel burmistrza. -W mojej ocenie, z perspektywy miasta, byłoby to korzystne. Ale bądźmy realistami: do tego tanga potrzeba co najmniej dwojga. Dlatego powinniśmy rozmawiać z gminą wiejską, bo jest dużo korzyści, są też dodatkowe granty z budżetu państwa związane z takim połączeniem.

Malborczycy wybierają gminę. Tam tylko śpią?

Ale dotąd szczególnie sprzyjającej atmosfery do dyskusji o stworzeniu jednego organizmu nie było.

Już kiedyś poruszałem tę sprawę na jednej z sesji w 2020 r., to się bałem potem do Kałdowa pójść po zakupy, taki zrobił się z tego szum, że nie wiem. A ja wtedy tylko zaproponowałem rozważenie możliwości połączenia miasta i gminy. To tam ludzie kupują działki, budują domy i się wyprowadzają. I ubywają z naszego stanu, choć tam tylko śpią. Mam znajomych, którzy mieszkają na dawnym poligonie czy w Gościszewie, w powiecie sztumskim. Też były kiedyś takie rozważania, czy nie przyłączyć Gościszewa do Malborka, bo raptem dwa kilometry, żadna odległość. Były takie rozmowy, ale na tym etapie pozostały – mówi Edward Orzęcki, miejski radny.

Radny Klonowski uważa, że władze samorządowe powinny zadbać nie tylko o fuzję, ale i o to, by miastu nie ubywało mieszkańców.
- Uderzmy się w pierś i przyznajmy, jak traktujemy te części miasta, w których są osiedla domków. Nie zapominajmy o nich. Co możemy zrobić, by zatrzymać mieszkańców w mieście? By z niego nie uciekali, musimy o nich zadbać, bo wciąż mam sygnały, że tu nie ma oświetlenia, tam drogi, a w gminie są. Jeśli dana osoba poszukująca miejsca pod domek spojrzy, w jaki sposób są traktowani mieszkańcy domków w gminie wiejskiej i gminie miejskiej, to wybiera wiejską – przyznał Tomasz Klonowski.

Ale to gminne eldorado może już długo nie potrwać. Nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym może być jak kubeł zimnej wody.

Miasto może konkurować z gminą tylko pod względem jakościowym, jeśli chodzi o infrastrukturę i zaopatrzeniem mieszkańców miasta. Ale co do cen gruntów, ale też możliwości w gminie, to w niedługim czasie to może się zmienić o 180 stopni. Przyczynkiem może być ustawa wprowadzająca plany ogólne. Ograniczą rozwój zabudowy mieszkaniowej, tam, gdzie nie jest to poparte infrastrukturą techniczną i sąsiedztwem zwartej zabudowy. Główne cele planu ogólnego to uporządkowanie rozwoju zabudowy i tego, by nie tworzyły się tereny suburbanizacji wokół miast bez właściwego dostępu do infrastruktury społecznej i technicznej – tłumaczy Michał Sobieraj z Biura Architektoniczno-Urbanistycznego BDK w Olsztynie, które opracowało projekt studium dla Malborka.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Co dalej z cenami sprzętu AGD?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto