Festyn na Skwerze Papy Smerfa, czyli Dzień Sąsiada po raz trzeci
Stacja Malbork+, miejska placówka utworzona w ramach realizowanego przez samorząd projektu rewitalizacji Śródmieścia, zaprosiła w sobotę (30 września) mieszkańców na Dzień Sąsiada. Festyn odbył się na Skwerze Papy Smerfa, czyli na podwórku przy ul. Sienkiewicza.
Spotkanie rozpoczęło się od wspólnego zdjęcia. Do fotografii wraz z uczestnikami stanęli zaproszeni goście, a wśród nie mogło zabraknąć przedstawicieli władz miasta. Burmistrz Marek Charzewski tradycyjnie życzył uczestnikom zabawy, by „moc była z nimi”. Paweł Dziwosz, przewodniczący Rady Miasta, stwierdził, że wszystkim pracownikom placówki i dzieciom należą się podziękowania za przygotowanie festynu.
- Na Dzień Sąsiada pracujemy przez cały rok. Bardzo dużo pracy składa się na efekt końcowy. Wiele rzeczy wypracowaliśmy wraz z upływem czasu, jak współpraca z rodzicami, którzy angażują się jako wolontariusze, czy z instytucjami, gdzie wystarczy jeden telefon, żeby otrzymać pomoc – mówi Beata Matyjaszczyk z Chorągwi Gdańskiej ZHP. To harcerze na zlecenie władz miasta prowadzą placówki w kamienicy przy ul. Sienkiewicza i w wieży ciśnień na pl. Słowiańskim.
W tym roku myślą przewodnią Dnia Sąsiada było zdrowe jedzenie. W programie znalazło się więc zdrowe grillowanie, sałatki, przekąski, prozdrowotne warsztaty kulinarne. A oprócz tego animacje dla dzieci, malowanie twarzy, warkoczyki. Wystąpił też zespół muzyczny Załoga Szklanego Jasia, a festyn zakończył się „kinem pod chmurką”, w którym można było zobaczyć film „Czarne stopy”.
ZOBACZ TEŻ: Dzień Sąsiada na Skwerze Papy Smerfa. Frekwencja dopisała, integracja się udała
Stacja Malbork+ stała się częścią podwórka, ale projekt się kończy
Frekwencja dopisała. Między innymi dlatego, że przez ten czas, gdy placówka funkcjonuje, "stała się częścią podwórka".
Jak coś wychowawczynie robią, to rodzice przychodzą, mieszkańcy przychodzą. Posadziliśmy kwiaty, to za chwilę ktoś przyniósł i dosadził parę kwiatków. Malowaliśmy mural, przyszli rodzice i też pomagali. Więc myślę, że placówka dla nich jest istotnym miejscem. My specjalnie nie używamy słowa "placówka", tylko "Stacja" albo "Fabryka Cudów", bo ma to być miejsce bardzo rodzinne, wspólne, co nie zmienia faktu, że praca pedagogiczna jest bardzo istotna - tłumaczy Beata Matyjaszczyk.
Festyn był podsumowaniem projektu "Stacja Malbork na Plus". Kończy się zadanie, w ramach którego w wyniku konkursu burmistrz Malborka wybrał ZHP do realizacji tzw. części miękkiej projektu rewitalizacji Śródmieścia. Do końca grudnia na pewno są środki na funkcjonowanie placówek na Sienkiewicza i w wieży ciśnień.
- To jest projekt unijny, więc musi być potem zapewniona tzw. trwałość. Pozostaje kwestia zlecenia zadania przez miasto Malbork, mam nadzieję, że nam, ZHP, na kontynuację. Jeśli tak, to będziemy też my szukać dodatkowych środków na dodatkowe zajęcia i materiały. Utrzymanie tej placówki jest dosyć drogie, to są i wynagrodzenia wychowawców, i prąd, ogrzewanie. Obecnie, dzięki projektowi rewitalizacyjnemu, bardzo bogaty jest program, bo to i obóz zimowy, obozy w lato - wędrowny dla starszej grupy, stacjonarny dla wszystkich. Wyjazdy, wycieczki. Była Warszawa, jeszcze będzie w tym roku Toruń dla młodszych, Wrocław dla starszych. Masa warsztatów. Pewnie więc przez ten czas, kiedy nie będzie pieniędzy unijnych, będzie trochę bardziej stacjonarnie, ale będzie. Tutaj nie słyszymy od władz miasta: „Dobra, kończymy projekt, zabierajcie rzeczy, kończymy współpracę” - mówi Beata Matyjaszczyk.
Burmistrz Marek Charzewski potwierdził, że z jednej strony miasto musi kontynuować projekt ze względu na wspomnianą tzw. trwałość, a z drugiej - jest zainteresowane dalszą współpracą z Chorągwią Gdańską ZHP.

Gdyńska Arka postawiła się Treflowi Sopot
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?