Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Malborkowi grozi marginalizacja. Czy ten trend odwróci fundusz szwajcarski? W mieście powstaje lista potrzeb

Anna Szade
Anna Szade
Radosław Konczyński
Czy Malbork stanie na nogi? Obecnie jest w gronie średnich polskich miast, które tracą funkcje społeczno-gospodarcze. Szansą są dotacje z tzw. funduszu szwajcarskiego, które można zainwestować w projekty infrastrukturalne. Na liście ważne zadania, które poprawią jakość życia mieszkańców.

Malbork na liście miast tracących funkcje społeczno-gospodarcze. Fundusz szwajcarski pomoże?

Szwajcaria, chociaż nie jest członkiem Unii Europejskiej, wspiera rozwój kilkunastu państw Wspólnoty, w tym Polski, poprzez specjalną pulę funduszy. Pierwsza edycja Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy obejmowała lata 2007-2017. Wystartowała już druga edycja.

Malbork chce skorzystać z możliwości, jakie daje Polsko-Szwajcarski Program Rozwoju Miast z budżetem 327,882 mln franków szwajcarskich, z czego 278,7 mln to wkład Szwajcarii, a 49,182 mln - wkład krajowy. Aby miasto mogło ubiegać się o dofinansowanie, musi być zakwalifikowane przez Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju do grona 139 miast tracących funkcje społeczno-gospodarcze. Malbork na tej liście zajmuje 125 miejsce. Znajduje się wśród ośrodków zagrożonych marginalizacją.
- To nam się nie wydaje, to się po prostu dzieje – martwi się Dariusz Rowiński, miejski radny, który analizował pozycję Malborka.

Ale urzędnicy liczą, że jeśli uda się zdobyć finansowanie, ta karta choć częściowo się odwróci. Tym bardziej, że miasta mają zostać objęte zarówno wsparciem finansowym, jak i doradczym, którym zajmie się Związek Miast Polskich.

Przygotowujemy się do tego tzw. programu szwajcarskiego w zakresie dedykowanej miastom, które tracą funkcje społeczno-gospodarcze, wśród których znalazł się Malbork. Punktem wyjścia jest analiza tych funkcji, które miasto traci i próba zmiany tej sytuacji – przyznaje Monika Sasin, naczelnik Wydziału Projektów Rozwojowych w Urzędzie Miasta Malborka.

Polsko-Szwajcarski Program Rozwoju Miast. Na co można pozyskać środki?

Polsko-Szwajcarski Program Rozwoju Miast to szeroki instrument, który będzie obejmował bardzo wiele dziedzin wsparcia.
- To obszary infrastruktury: gospodarka wodno-ściekowa, zarządzanie odpadami, ochrona przyrody i bioróżnorodność czy transport publiczny i efektywność energetyczna. Ale obowiązkowy będzie również moduł społeczny, której mogą dotyczyć kształcenia i szkolenia zawodowego, społeczeństwa obywatelskiego, mniejszości, grup znajdujących się w niekorzystnej sytuacji społecznej – wylicza Monika Sasin.

Nabór najwcześniej ma rozpocząć się w marcu.

Obecnie rozmawiamy w bardzo szerokim gronie na temat tego projektu. Mamy zebranych kilka pomysłów od naszych spółek i od jednostek, z którymi współpracujemy. Próbujemy to wszystko spisać w jedną koncepcję. Wychodzi nam, że będzie ona oparta o bezpieczeństwo środowiskowe i energetyczne. Chcemy się skupić na efektywności energetycznej i odnawialnych źródłach energii. Chcielibyśmy przyjąć takie założenie, by maksymalizować samowystarczalność energetyczną w mieście na tyle, na ile będzie to możliwe. Drugi moduł dotyczy ekologicznego transportu publicznego. Tu myślimy o rozbudowie sieci połączeń autobusowych, o modernizacji floty autobusowej i doposażenie w „elektryki” – mówi Monika Sasin.

Gospodarka komunalna stawia na ekologię. Wymiana pieców, śmieciarki i... wodór

Jest też element dotyczący inwestycji w gospodarkę wodno-ściekową z udziałem „wodociągów”, czyli miejskiej spółki. Ważne są również przedsięwzięcia w branży odpadowej.

Mamy projekt i pozwolenie na budowę stacji przeładunku odpadów, która ma kosztować ok. 20 mln zł. Wiąże się to z oszczędnościami dotyczącymi transportu, ale też ochrony środowiska. Efekt społeczny będzie taki, że więcej środków zostanie mieszkańcom, bo będą płacić mniejsze rachunki. Odpady byłyby wożone samochodami z kontenerami, gdzie mieści 400 m sześc. śmieci. W jeden pojazd zmieści się jednorazowo zawartość trzech śmieciarek – opowiada nam Andrzej Wrona, prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Malborku sp. z o.o.

A na tym szef miejskiej spółki nie chce poprzestać. Bardzo chciałby postawić na ekologiczny transport.
- Naszą przyszłością jest wodór. Firmy wywożące odpady w Niemczech czy Holandii już opierają się na autach zasilanych wodorem. No i mieszkańcy też. W Polsce powstają pierwsze autobusy pana Solorza. Rozmawiałem ze swoją branżą i wszyscy „śmieciarze” idą w kierunku wodoru. Zakup trzech śmieciarek wodorowych oznaczałby całkowicie bezemisyjny transport, a dodatkowo rozważamy też stację tankowania wodorem. To są duże pieniądze, razem pochłonęłoby to około 30 mln zł. Ale to jest nieuniknione. Ekologia jest bardzo ważna, bo będzie nas później wszystko dużo drożej kosztować – uważa Andrzej Wrona.

Na kolejne 20 mln zł szacowana jest wymiana źródeł ogrzewania w zasobach komunalnych.

Od tego też nie uciekniemy. W tej chwili coraz więcej mówi się o czystej energii, bezemisyjności, skrócenia okresu używania węgla. Myślimy tu przede wszystkim o mieszkańcach. W 2023 r. ponad 800 tys. zł przeznaczyliśmy na zmianę form ogrzewania, część to pieniądze z bezzwrotnej dotacji na remonty z Banku Gospodarstwa Krajowego, reszta z naszych środków. Wykonujemy to również na podstawie porozumień zawieranych z mieszkańcami, gdzie finansujemy taką wymianę 50 na 50 proc. i lokatorzy swoją część mają rozłożoną na raty. Ale zyskują, bo uwalniają piwnice, nie muszą nosić węgla i popiołu. To też wygoda – uważa prezes Wrona.

Firma komunalna jest również zainteresowana budową bezemisyjnego budynku komunalnego.
- W takim przypadku koszt 1 metra kwadratowego to ok. 10 tys. zł. Myśleliśmy o budynku na ok. 30 mieszkań, co może kosztować 16 mln zł. Szukamy różnych rozwiązań, by nasz Malbork rozwijać. Nie tylko remontujemy, ale idziemy w kierunku odtwarzania majątku. To jest najbardziej racjonalne. Mieszkańcy zasługują na to, by dostać nowe mieszkanie. Co lepsze zostały wykupione, a ludzie zostali w najgorszych zasobach, a nieraz nie mają z czego opłacać rachunków. Przy budynku bezemisyjnym koszty utrzymania takiego mieszkania są naprawdę nieporównywalnie niższe niż tych naszych komunalnych, gdzie nie można dogrzać tych mieszkań, a nie można docieplić budynków, ponieważ trzeba spełnić wymogi konserwatora zabytków – tłumaczy Andrzej Wrona.

Ostateczna decyzja w sprawie wyboru zadań, na które miasto będzie starało się pozyskać środki, jeszcze nie zapadła.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kto musi dopłacić do podatków?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto