MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Radosław Michalski, łącznik PZPN: „Michał Probierz ma dobry kontakt z piłkarzami, którzy czują zażenowanie ostatnimi wynikami reprezentacji”

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Radosław Michalski nadal będzie łącznikiem między zarządem PZPN-u a pierwszą reprezentacją Polski
Radosław Michalski nadal będzie łącznikiem między zarządem PZPN-u a pierwszą reprezentacją Polski Jakub Steinborn
Rozmowa z gdańszczaninem Radosławem Michalskim, łącznikiem zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej z pierwszą reprezentacją, o błędach popełnionych przez Fernando Santosa, nadziejach związanych z wyborem na selekcjonera Polaka i zadaniu odbudowania atmosfery wokół drużyny narodowej.

Nadal lubi pan Portugalię?
Samą Portugalię lubię (śmiech). Myślę jednak, że długo nikt nie zatrudni portugalskiego trenera w reprezentacji Polski.

Z Fernando Santosem wiązane były duże nadzieje, bo to doświadczony trener. Pan był w środku reprezentacji Polski. Co pana zdanie nie zadziałało, że Portugalczyk się pogubił?
Ciężko oceniać tak doświadczonego trenera. Oczywiście, liczyliśmy na dużo, dużo więcej. Miałem wrażenie, że zabrakło kontaktu z zawodnikami. Troszkę te personalne ruchy, jak patrzyliśmy z boku, nie były trafione. Chyba trener nie poczuł tej reprezentacji do końca. Będąc tyle lat w reprezentacji Portugalii, gdzie ma się tak klasowych piłkarzy, a potem zobaczył Roberta Lewandowskiego, Piotra Zielińskiego, czy Wojciecha Szczęsnego i pomyślał, że to kolejny samograj. A dobrze wiemy, że poza wymienioną trójką pozostali zawodnicy nie są wiodącymi piłkarzami w swoich klubach. Źle ocenił tę reprezentację. Można powiedzieć, że jak porównamy ostatni mecz Czesława Michniewicza z Francją do kolejnych, to jest jakaś przepaść. Tutaj jesteśmy bardzo zawiedzeni. Trudno, ale trzeba patrzeć do przodu.

Myślę, że możemy być dumni z naszego kraju. Co jest takiego w sferze organizacyjnej, że selekcjonerzy piłkarscy nie chcą mieszkać w Polsce?
Ogólnie były chyba tylko dwa takie przypadki. Akurat portugalskie. W przypadku trenera Santosa nie było tak, że w ogóle nie mieszkał. Miał wynajęte mieszkanie i bywał w Polsce. Może nie za często pokazywał się na meczach ligowych. To bardzo zamknięty człowiek. Szczerze mówiąc, po pół roku jego pobytu za dużo o nim nie powiem, bo nie jest to osoba, która rozmawia. Ma swoje wizje, które woli sam przemyśleć. Gdybym go miał oceniać, jako człowieka, to ciężko to zrobić.

Wróciliśmy do polskiego selekcjonera w kadrze piłkarskiej. Jak ocenia pan wybór Michała Probierza na to stanowisko?
Wiadomo było, że jest bardzo mało czasu na decyzję. Już zaraz trzeba było wysyłać powołania. Nie ma co się oszukiwać, że wybór wśród polskich trenerów nie był wielki. Jak byśmy sobie popatrzyli, to byli Maciej Skorża, Marek Papszun, Michał Probierz i może jeszcze Jan Urban. Maciek Skorża od początku zakomunikował, że nie jest w stanie teraz zerwać kontaktu w Japonii. W tej sytuacji zostało praktycznie tych dwóch trenerów. Wydaje mi się, że Michał zasłużył przez te wiele lat kariery na polskich boiskach na tę funkcję. Miejmy nadzieję, że sobie poradzi. Na pewno nie jest to łatwe zadanie. Czasami, po ciężkich czasach i tak trudnym trenerze personalnie, może się to zmienić. Michał jest bardzo otwarty. Ma dobry kontakt z piłkarzami.

Wciąż jesteśmy w grze o Euro 2024?
Liczę na to, że jeśli Albania pokona Czechy, a my Wyspy Owcze, to pojawi się nowy duch, bo otworzy się szansa na bezpośredni awans z drugiego miejsca. Trzeba oczywiście wygrać pozostałe mecze. Personalnie jesteśmy niezłym zespołem, a na pewno nie tak słabym, jak teraz gramy.

Trener Probierz na pierwszej konferencji podkreślał, że trzeba odbudować atmosferę. Wiadomo, że piłkarzy mamy dobrych. Co pana zdaniem jest największą bolączką w tej chwili?
Trzeba powiedzieć, że praktycznie w selekcji opieramy się na ligach zagranicznych. Większość piłkarzy gra w dobrych klubach. Indywidualnie to jest w porządku, ale trzeba stworzyć zespół. Na ostatnich mistrzostwach świata wyszliśmy z grupy. Może wtedy ta histeria dziennikarzy o stylu była zbyt wielka. Prawda jest bowiem taka, że Polska nigdy nie grała takiej piłki, jak hiszpańska czy portugalska reprezentacja. Zazwyczaj dobrze graliśmy z kontry, z bardzo solidną defensywą. Okazuje się, że teraz największy problem mamy właśnie w defensywie. Gdzieś ci chłopcy muszą zapomnieć już o słynnych premiach i innych niedomówieniach, a wziąć się za siebie. Mamy nadzieję, że Michałowi uda się stworzyć z tego zespołu prawdziwą drużynę, która będzie chciała ze sobą współpracować.

Pan nadal będzie blisko reprezentacji Polski. Ta rola się jakoś zmieni? Jak to będzie wyglądać?
Ja nadal zostaję na tej samej funkcji (łącznik między zarządem PZPN-u a drużyną – przyp.). Jestem pewny, że zmieni się kontakt będzie dużo lepszy z Michałem Probierzem, Sebastianem Milą i pozostałymi członkami sztabu. Liczę też, że ta moja rola będzie dużo większa. Przy trenerze Santosu miałem w zasadzie za zadanie doglądanie tylko, czy wszystko jest OK.

Czyli co zmieni się na korzyść?
Myślę, że wszystko się musi zmienić na korzyść. Tak, jak już powiedziałem, personalnie mamy dobrą drużynę i liczę, że Michał dotrze do zawodników. Piłkarze też czują na pewno niedosyt i może taki wstyd, zażenowanie tymi ostatnimi wynikami. Sami w sobie pewnie potrafią się zebrać. Trzeba patrzeć pozytywnie.

Dużo mówi się o potrzebie odmłodzenia kadry. Kamil Grosicki jest w gazie w lidze polskiej, ale reprezentacji może pomóc na kilkanaście minut. Z kolei Kamil Glik miał nieprzyjemne zderzenie z naszą ligą.
Ja jestem zdania, ze odmładzanie reprezentacji musi przyjść naturalnie. Uważam, że bez znaczenia, czy ktoś ma 35 lat czy 18, bo trzeba powoływać sportowców w najlepszej dyspozycji. Co z tego, jak po meczach z Holandią, czy Belgią, wydawało się, że Jakub Kiwior wszedł z przytupem do reprezentacji Polski, a potem nie grał przez rok w Arsenalu. Nie da się oszukać, że jeśli ktoś nie gra w swojej lidze, to w reprezentacji raczej też nie zagra. Kiedy rozgrywa się raz na parę miesięcy mecz, to nie można być w formie. Zawsze uważałem, że w kadrze muszą być zawodnicy w najlepszej dyspozycji na dany moment. Było to widać u trenera Jerzego Engela, Pawła Janasa czy Leo Beenhakkera, że ten skład sam się wykrystalizuje. Lepsi zostaną, a gorsi odpadną. Rotacja musi być cały czas, bo wiadomo, że są chociażby kontuzje, wchodzą nowi zawodnicy, czy ktoś dochodzi do super formy. Na pewno trener też jakieś zmiany będzie chciał wprowadzić, ale nie na siłę. Trzeba sobie zdać sprawę, że nie mamy 50 piłkarzy, którymi można żonglować i pół składu wymienić.

Mamy okazję poprawić atmosferę wokół kadry przez dobre wyniki eliminacji do Euro 2024. Wspomniał pan jednak o tym, że nie wszystko zależy od nas.
Na pewno szybkim bodźcem byłoby zwycięstwo z Wyspami Owczymi i porażka Czechów w Albanii. To dałoby szybki powrót do gry. Wtedy wszystko znów zależy od naszych piłkarzy. A jeżeli coś nie pójdzie, to wiadomo, że trzeba się przygotowywać na mecze barażowe. Bo nadal ta szansa będzie. Tak na to patrzymy. 12 października będziemy trochę mądrzejsi.

W sztabie reprezentacji Polski oprócz pana z Pomorza mamy jeszcze wspomnianego Sebastiana Milę i Tomka Kuszczaka. To już zupełnie inna półka. Poradzą sobie?
Wiadomo, że wódz jest jeden. Michał Probierz jest doświadczonym trenerem. Dobrał sobie ludzi, którym ufa. Fajnie, że akurat Sebastian Mila grał już kiedyś w reprezentacji z Robertem Lewandowskim. Wiem, że się przyjaźnią, są w dobrych kontaktach. Może będzie przez to mógł dotrzeć do Roberta, żeby ten zespół bardziej pojednał. Wydaje mi się, że personalnie to fajnie wygląda, ale w piłce, jak to wiadomo, wynik wszystko pokaże.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto