Marlon Orlando Escobar pochodzi z Gwatemali. Jak opowiada, w swoim kraju grał w I i II lidze jako nastolatek, a w wieku 20 lat pojechał szukać szczęścia w niższych ligach w Argentynie. Jest trochę niespokojnym duchem, więc potem postanowił udać się za „wielką wodę” – do Europy i tak trafił do Niemiec, gdzie miał okazję występować na szóstym i siódmym poziomie rozgrywkowym. Stamtąd już tylko „rzut beretem” do Polski i tak latem 2019 roku Gwatemalczyk „wylądował” w Pomezanii. Próbował sił na jednym z otwartych treningów w wówczas III-ligowym Gromie, ale ostatecznie został ulubieńcem malborskich kibiców.
- Futbol na poziomie piątej ligi jest dobrze zorganizowany. Co do stylu gry, ten jest bardzo agresywny, ale również techniczny – ocenia Marlon. Tę agresywność niejednokrotnie odczuł na własnej skórze, czy to w spotkaniach ligowych, czy pucharowych.

- Bywało, że zespoły przeciwne bezpardonowo go traktowały. Niejednokrotnie Marlon zastanawiał się, dlaczego innych zawodników nie kopią tak, jak jego – mówi Andrzej Tołstik, trener Pomezanii.
Zdaniem szkoleniowca, Gwatemalczyk to zawodnik o dużym potencjale - z bardzo dobrym dryblingiem, balansem ciałem i swobodą w graniu. Gdy rozpoczyna „taniec” z piłką, trudno mu ją odebrać w grze jeden na jednego. Pokazał to w pierwszej rundzie poprzedniego sezonu i z pewnością w tym trzeba szukać odpowiedzi o przyczynę „polowania” na nogi Marlona.
Wiosna na boiskach została odwołana, a teraz 25-latek szuka formy. - Od pewnego czasu trapią go kontuzje i widać, że to nie jest ten sam Marlon, co w ubiegłym sezonie. Ale jak tylko jest zdrowy, zawsze daje z siebie sto procent – podkreśla trener malborczyków.
- Wciąż jest perspektywicznym zawodnikiem. Mamy nadzieję, że wróci do formy z tamtego sezonu. W szatni to bardzo pozytywna postać. Lubi posłuchać muzyki, pośmiać się, pożartować. I skupiać się na pozytywach.
- W Malborku czuję się świetnie – zapewnia więc Marlon.
Ale choć sam tego nam nie powiedział, niestety doświadczył ataków na tle rasistowskim nawet w swoim mieście, bo tym dla niego obecnie jest Malbork. Na wyjazdach zdarzały się wyzwiska. Na szczęście, nie brakuje też sympatycznych sytuacji, tak jak prośby o autograf od grupki chłopców w Ryjewie.
Marlon grę w piłkę łączy z pracą w jednej z malborskich firm budowlanych.
- Codziennie wstaję o godz. 6 i idę do pracy. Po pracy na trening, a kiedy nie ma treningów, ćwiczę na siłowni – opowiada.
Jest tu sam, bez rodziny, ale poniekąd drugi dom znalazł w Pomezanii. Z kolegami z drużyny i kibicami znalazł wspólny język: trochę na migi, trochę po angielsku, ale też już po polsku, którego uczy się sam w domu i, siłą rzeczy, podczas treningów.
Oczywiście, bardzo szybko poznał najbardziej popularne polskie przekleństwo...
- Język jest bardzo trudny w porównaniu z niemieckim, którego też się uczyłem, gdy grałem w Niemczech. Ale jestem pewien, że za trzy miesiące nauczę się dużo więcej – dodaje.
Piłkarskim marzeniem Marlona jest zagrać w lepszych ligach w Europie i występ w drużynie narodowej Gwatemali, co było największym marzeniem jego ojca.
- Moim planem na ten sezon jest pomóc Pomezanii i dać z siebie wszystko, żebyśmy mieli szansę na awans. Jeszcze nie porzucam tych nadziei. Kibice zawsze są z nami i wierzą w klub, ale niestety sprawy w ostatnim czasie nie idą po naszej myśli – mówi Marlon. - A moje plany na dalszą przyszłość będą bardziej sprecyzowane w czerwcu przyszłego roku. Niestety, po tym okresie nie planuję pozostać w Malborku. Ale tylko Bóg wie, jaki będzie mój następny krok.
Tym krokiem nie będzie kolejna runda regionalnego Pucharu Polski w sezonie 2020/2021. W czwartej rundzie na szczeblu malborskiego podokręgu Pomorskiego ZPN-u Pomezania przegrała 4:5 z drużyną ze swojej ligi, Spójnią Sadlinki.
Gladiatorzy na Narodowym, relacja z gali XTB KSW Colloseum 2
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?