Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Spadł z drogi krajowej nr 22 w gminie Stare Pole, bo „się skończyła”. Odszkodowania nie będzie?

Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Bartłomiej Dłużniewski przy swoim samochodzie, uziemionym przy bloku.
Bartłomiej Dłużniewski przy swoim samochodzie, uziemionym przy bloku. Radosław Konczyński
20-letni mieszkaniec Malborka wystąpił do sądu przeciwko wykonawcy przebudowy drogi krajowej nr 22 w gminie Stare Pole. Chce odszkodowania po tym, jak spadł z jezdni i uszkodził samochód. Wykonawca nie ma sobie nic do zarzucenia. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty pieniędzy. Policja mówi o „nieprawidłowym oznakowaniu drogi”.

20-letni Bartłomiej jechał swoim wymarzonym fordem z Elbląga do domu w Malborku. Było ciemno. Miał do pokonania odcinek drogi krajowej nr 22 między Starym Polem a Malborkiem, który od kilku miesięcy jest placem budowy. Zapewnia, że dobrze o tym wiedział, dobrze zna tę drogę.
- Nie jechałem tam pierwszy raz. Jest ciemno, jest budowa, więc wiedziałem, że muszę jechać zgodnie z przepisami, ostrożnie – mówi Bartłomiej Dłużniewski.

Ale nagle... spadł, bo droga się skończyła. Jak się czuł? Każdy, kto kiedykolwiek stracił grunt pod nogami, może to sobie łatwo wyobrazić. Wszystko przewraca się w żołądku, serce podchodzi do gardła. Młody malborczyk nie robi z siebie bohatera, przyznaje, że w tamtym momencie przeraził się.

Samochód spadł z wysokości około pół metra. Równie dobrze mogłem się zabić – mówi Bartek.

Nawet jeżeli trochę dramatyzuje, trzeba znaleźć się w takiej sytuacji, żeby zrozumieć najpierw strach, a potem żal związany z sekwencją zdarzeń, która nastąpiła w kolejnych miesiącach.

Na szczęście, młody kierowca nie odniósł żadnych obrażeń. Ucierpiał natomiast samochód. I tu zaczyna się serial związany z uzyskaniem odszkodowania od wykonawcy. Na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad inwestycję na około 10-kilometrowym odcinku między Malborkiem a granicą województwa pomorskiego realizuje Grupa NDI. Z perspektywy 20-latka wszystko wydawało się proste: nie ja jestem winny, potwierdza to policja, jechałem zgodnie z przepisami, dostaję pieniądze na remont auta i jest po sprawie. Okazało się, że tak to nie działa.

CZYTAJ TEŻ: Przebudowa DK 22 rozpocznie się lada dzień. GDDKiA podpisała umowę z wykonawcą

Samochód spada z drogi. Jak to w ogóle możliwe?

Do opisanej sytuacji doszło 24 maja br. wieczorem w okolicy skrzyżowania drogi krajowej nr 22 z drogą na lotnisko wojskowe. Wtedy w tym miejscu „krajówki” znajdowało się jedno z wahadeł. Ruch pojazdów odbywał się jednym pasem, a drugi był rozebrany, bo na tej części trwała budowa nowej jezdni. 20-latek jechał więc w kierunku Malborka, w pewnym momencie skończyły się dwa pasy ruchu i wyjechał na rozebrany pas. I tutaj pojawia się kluczowy element, o który toczy się spór. Kierowca zapewnia, że nie było żadnego zabezpieczenia, żadnej zapory drogowej, która byłaby dla niego ostrzeżeniem.

- Jak Bartek zadzwonił, od razu pojechałem na miejsce. Obeszliśmy cały teren. Bariery ochronnej nie było – mówi Wiesław Dłużniewski, tata malborczyka. - Powiadomiliśmy policję. Policjanci chodzili razem z nami. Znaleźli barierę i znaki leżące w rzepaku. Moim zdaniem, bariera przynajmniej dwa dni musiała tak leżeć, bo było widać skropliny po deszczu, a w dniu zdarzenia nie padało. Jedyny znak, jaki tam był wieczorem 24 maja, to „zwężenie drogi”. Tamtego wieczora natknąłem się na ochroniarza. On mówi do mnie: „Co pan tu robi?”. „Syn spadł z urwiska, bo droga niezabezpieczona ” - odpowiadam. To ja się teraz pytam, jak oni monitorują plac budowy, skoro sami nie widzą i dopiero, jak dostają zgłoszenie od kierowców, to poprawiają potrącone znaki? Od czego jest ochrona?

Malborska policja potwierdza, że 24 maja br. około godziny 22.30 dostała zgłoszenie z drogi krajowej nr 22 koło Malborka.

W miejscowości Królewo na terenie prowadzonych prac remontowych w ramach przebudowy drogi krajowej nr 22 doszło do zdarzenia drogowego. Policjanci, którzy pracowali na miejscu, ustalili, że w wyniku nieprawidłowego oznakowania remontowanego odcinka drogi kierujący fordem 20-letni mieszkaniec Malborka zjechał z nasypu w dół po zerwanej nawierzchni jezdni. Na szczęście, młodemu człowiekowi nic się nie stało, ale jego pojazd uległ znacznemu uszkodzeniu – mówi nam asp. sztab. Sylwia Kowalewska, oficer prasowy KPP Malbork.

Jeszcze raz podkreślmy: kwestia zabezpieczenia drogi lub jego braku jest tutaj kluczowa, bo od niej zależy wypłata odszkodowania. Wykonawca ma swoją wersję.

- Odcinek drogi zabezpieczony był zgodnie z zatwierdzonym projektem czasowej organizacji ruchu, a znaki A-14 (roboty na drodze), A-30 (niebezpieczeństwo innego rodzaju) oraz ograniczenie prędkości do 50 km/h ostrzegały i obligowały uczestników ruchu do zachowania szczególnej ostrożności w trakcie przejazdu. O kończącym się pasie ruchu informował znak A-12 (zwężenie jezdni prawostronne). Na koniec tego dnia pracy zapory i tablice prowadzące były prawidłowo usytuowane. Stan oznakowania tymczasowego i prawidłowość jego lokalizacji kontrolowane są codziennie. W dniu 24 maja 2023 r. także było skontrolowane i nie było do niego zastrzeżeń. W notatce sporządzonej przez Policję w pkt. I „Okoliczności zdarzenia”, jak i w pkt. VII „Uwagi mające związek z zaistniałym zdarzeniem” nie znajduje się stwierdzenie, by zapory nie były należycie ustawione – twierdzi Magdalena Skorupka, przedstawicielka Grupy NDI ds. kontaktów z mediami.

Z takim stanowiskiem zupełnie nie zgadzają się mieszkańcy Malborka.
- Bariera sygnalizująca koniec drogi leżała w rowie - zapewnia Bartłomiej Dłużniewski.
- Wykonawca twierdzi, że bariera stała, ale tę barierę postawili policjanci – dodaje tata malborczyka.

Z Komendy Powiatowej Policji w Malborku otrzymaliśmy odpowiedź, która potwierdza wersję kierowcy. Jeszcze raz wykonawca: w policyjnej notce nie znajduje się stwierdzenie, by zapory nie były należycie ustawione. A policja...

- Policjanci po zakończonej interwencji, zgodnie z procedurą, sporządzili notatkę urzędową ze zdarzenia drogowego, w której jako przyczynę zdarzenia wskazali niewłaściwe oznakowanie remontowanego odcinka drogi. Na tym czynności w tej sprawie się zakończyły, nie było przesłanek procesowych do prowadzenia dalszego postępowania – odpowiada nam asp. sztab. Sylwia Kowalewska.

Zakończenie czynności oznacza, że nie stwierdzono winy po stronie kierowcy.

Jeśli to byłaby wina syna, to policjant powiedziałby na „dzień dobry”, że należy się 1500 zł mandatu, a nic takiego nie miało miejsca – mówi Wiesława Dłużniewska, mama 20-latka.

Bo gdyby bariera tam stała, malborczyk musiałby w nią uderzyć, a potem spaść z drogi.

Droga była zabezpieczona, czy nie? „Zrobiłem zdjęcie. Bariera leży”

Do zdarzenia doszło na drodze krajowej, więc 20-latek oczekiwałby jakichś wyjaśnień ze strony zarządcy, ale ich się nie doczeka. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odsyła do wykonawcy.

- Zgodnie z zawartą umową z wykonawcą, z chwilą przekazania placu budowy pełna odpowiedzialność za wszelkie działania, w tym zdarzenia na przejętym odcinku drogi, leży po stronie wykonawcy. Wykonawca jest odpowiedzialny za porządek i bezpieczeństwo na przejętym odcinku drogi. Wykonawca odpowiada także za opracowanie i wdrożenie zatwierdzonego projektu tymczasowej organizacji ruchu (PTOR). To wykonawca decyduje o szczegółach sposobu przeprowadzenia robót budowlanych, dlatego przedmiotem przygotowywanego przez niego PTOR jest m.in. ustalenie odpowiedniego oznakowania, wprowadzenie ograniczenia prędkości itp. - tłumaczy nam Mateusz Brożyna, rzecznik prasowy gdańskiego oddziału GDDKiA.

Jak dodaje, zgodnie z obowiązującym prawem budowlanym oraz warunkami kontraktu wykonawca, przejmując plac budowy, jest za niego w pełni odpowiedzialny, łącznie z zapewnieniem bezpieczeństwa użytkownikom drogi.

Ruch pojazdów na remontowanym odcinku drogi jest prowadzony na podstawie zatwierdzonej organizacji ruchu. Stan oznakowania jest na bieżąco korygowany przez służby GDDKiA oraz działającego w imieniu inwestor inspektora nadzoru. Codzienne przeglądy inspektora nadzoru są udokumentowane protokołami z przeglądu oznakowania – wyjaśnia Mateusz Brożyna.

Tata kierowcy odpiera, że też ma swoją dokumentację.

- Zrobiłem zdjęcie na miejscu zdarzenia. Co widzimy na zdjęciu? Bariera leży na poboczu. Dla mnie to jest czarno na białym, ale dla nich to nie jest dowód. Słyszałem taką wersję, że może wandale akurat przyszli i ją przewrócili, ale to jest ciężkie. Człowiek nie da rady tego przenieść. Według mnie to jest tak, jakby ktoś nie chciał przyznać się do winy, żeby nie było, że to jest nieodpowiedzialność i niedopełnienie obowiązków, przez co w danych sytuacjach mogą ginąć ludzie – uważa mieszkaniec Malborka.

Spadł autem z DK 22 w gminie Stare Pole
Tata malborczyka zapewnia, że to zdjęcie wykonał wieczorem w dniu zdarzenia. Widać na nim barierę leżącą na poboczu. archiwum prywatne

GDDKiA: „Inwestor nie ma wpływu”

Właściciel auta wylicza, że zniszczone zostały: nadkola, zderzak, miska olejowa, plastikowe elementy, osłona silnika, tłumik, hak z tyłu. Jak mówi, pierwsza wycena opiewała na ponad 15 tys. złotych.
- Zaproponowali mi 5300 zł, na co ja się nie zgodziłem. Powiedzieli, że mogą wziąć do swojego serwisu. Przysłali lawetę i samochód stał nieużywany w Elblągu – opowiada Bartłomiej Dłużniewski.
- Mieliśmy taką nadzieję, że jeśli biorą, to naprawią – mówi mama 20-latka.

Jednak skończyło się telefonem, że musi zabrać samochód z warsztatu. Odszkodowania nie będzie. Dlaczego? NDI wyjaśnia nam, że szkoda została zgłoszona do ubezpieczyciela wraz z informacjami o zabezpieczeniach terenu budowy i oznakowaniu, które tam się znajduje.

- Pracownicy NDI zarówno z biura budowy, do których zgłosił się kierowca, jak i specjalista ds. ubezpieczeń, poinformowali o procedurze, która obowiązuje w takich sytuacjach. Pracownik wykonawcy prac drogowych poinformował, iż szkoda zostanie zgłoszona za pośrednictwem brokera ubezpieczeniowego obsługującego wykonawcę prac drogowych, a następnie ubezpieczyciel bezpośrednio skontaktuje się z nim w celu szczegółowego uzupełniania dokumentacji dotyczącej szkody. Wykonawca z uwagi na konieczność uzupełnienia formularza informacyjnego ubezpieczyciela dotyczącego zgłaszanej szkody poprosił właściciela uszkodzonego pojazdu o przekazanie kosztorysu napraw (wyceny), o ile taki uzyskał, lub wskazanie szacunkowej kwoty uszkodzeń. Właściciel pojazdu nie przekazał nam takiego kosztorysu. Z uwagi na brak odpowiedzi szkoda została zgłoszona bez podania takiej wyceny. O kolejnych krokach informował kierowcę ubezpieczyciel. Właściciel pojazdu nie kontaktował się już z pracownikami NDI - odpowiada Magdalena Skorupka-Kaczmarek.

NDI w kwestii ubezpieczenia placu budowy współpracuje z Generali T.U. S.A.

Odszkodowanie możemy zapłacić tylko wówczas, gdy ustalimy zaniedbania wykonawcy w utrzymaniu remontowanej drogi. W postępowaniu likwidacyjnym są procedowane jednocześnie dwa elementy: wycena wysokości szkody i ustalenie odpowiedzialności - odpowiada Justyna Szafraniec z Generali T.U.

Jak dodaje, tak było również w tym przypadku.

- Sporządziliśmy kalkulację szkody i przekazaliśmy ją do poszkodowanego, zaznaczając, że nie oznacza ona przyjęcia odpowiedzialności za szkodę, a jedynie obrazuje wstępną wysokość tej szkody. Równolegle od naszego klienta - wykonawcy drogi otrzymaliśmy wyjaśnienia dotyczące należytych zabezpieczeń, oznakowania budowy oraz regularnego sprawdzania jego kompletności. W otrzymanej dokumentacji znajdowała się również notatka policji. Nasza decyzja została podjęta na podstawie całej posiadanej dokumentacji dotyczącej tej szkody. Po ustaleniu wszystkich okoliczności, po przeprowadzeniu postępowania likwidacyjnego, nie dopatrzyliśmy się odpowiedzialności cywilnej ze strony klienta. W związku z tym odszkodowanie z polisy wykonawcy drogi jest nienależne. Stanowisko wraz ze szczegółowymi powodami odmowy przekazaliśmy poszkodowanemu – wyjaśnia Justyna Szafraniec.

GDDKiA nie uważa się za stronę w sprawie.

- Inwestor nie ma wpływu na przebieg procesu likwidacyjnego zaistniałej szkody, jak i na decyzję ubezpieczyciela, zwłaszcza w sytuacji, gdy jest to ubezpieczyciel wykonawcy. Zgodnie z zawartą umową po stronie wykonawcy leży obowiązek ubezpieczenia robót, urządzeń, materiałów, dokumentów wykonawcy i sprzętu wykonawcy wykorzystywanego przy realizacji umowy. Ubezpieczenie powinno być zawarte na sumę nie niższą niż wartość umowy – wyjaśnia Mateusz Brożyna.

20-latek z Malborka: „Czego ta sytuacja ma mnie nauczyć?”

Bartłomiej zapewnia, że pomimo młodego wieku nie jest niedzielnym kierowcą.

- Od kiedy dostałem prawo jazdy, czyli od trzech lat jeździłem dzień w dzień, więc nie można powiedzieć, że nie potrafię. Trochę głupio i przykro, że muszę prosić się o coś, co mi się należy. Jak tamtego mogło być dobrze na drodze, skoro skończyłem na dole? Czego ta sytuacja ma mnie nauczyć? Że jak ktoś ma wielką firmę, to może wszystko? – pyta.

Malborczyk i jego bliscy nie kryją rozżalenia z decyzji ubezpieczyciela.

Gdyby policja stwierdziła, że to wina syna, tobyśmy machnęli ręką, a tak to jesteśmy rozczarowani – dodaje Wiesława Dłużniewska.

- Skoro robią inwestycję na 80 mln zł, to odszkodowanie, jakiego chce mój syn, jest kroplą – mówi tata 20-latka. - Dla nich to są grosze, bo miliardami obracają, a dla mnie to są duże wydatki. Ja tego po prostu nie mogę zrozumieć. Skoro syn dostał zielone światło, to był pewien, że tam jest droga, a to, że bariera leżała z boku, powinno wystarczyć. Pozostaje nam sąd, to są koszty i nie wiadomo, jak i kiedy się zakończy, ale nie mogliśmy zostawić sprawy tak sobie. Mam prośbę do osób, które być może znalazły się w podobnej sytuacji, uszkodziły samochód na DK 22, ale nigdzie tego nie zgłaszały, o kontakt ze mną. Można dzwonić pod numer tel. 660 855 681.

Samochód, sprowadzony z warsztatu, stoi dziś pod blokiem. I tak pewnie zostanie do rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.

CZYTAJ TEŻ: Wymyślona kradzież. Rozbite auto znalazło się na DK 22 w powiecie malborskim

Policja i zarządca o sytuacji na drodze krajowej nr 22

Przebudowa drogi krajowej nr 22 między Malborkiem a granicą województwa pomorskiego ma potrwać do końca listopada 2024 roku. Jak usłyszeliśmy w malborskiej komendzie policji, nie licząc przypadku zgłoszonego przez 20-latka, w ocenie policjantów „sposób zabezpieczenia i organizacja ruchu na przebudowywanym odcinku drogi w gminie Stare Pole jest zgodny z projektem tymczasowej organizacji ruchu”.

Ewentualne zagrożenia powstają najczęściej w wyniku działania osób trzecich lub niekorzystnych warunków atmosferycznych, kiedy z tego powodu dochodzi do usunięcia oznakowania – tłumaczy asp. sztab. Sylwia Kowalewska.

Od początku prac remontowych w tym rejonie „krajówki” malborska komenda, oprócz opisanego przez nas zdarzenia, odnotowała trzy zgłoszenia. Jak wyjaśnia oficer prasowa, we wrześniu kierujący seatem uszkodził auto, najeżdżając na leżący na jezdni kamień pochodzący z budowy. W październiku kierujący kombajnem nie zachował ostrożności i wjechał w bariery kończące pas drogi. 23 listopada kierowca osobówki wpadł w poślizg i wylądował w wykopie. Jedną sprawą zajmowała się też... sztumska policja. 58-letni mieszkaniec powiatu sztumskiego po pijanemu wjechał w skarpę i porzucił auto, następnie powiadomił KPP w Sztumie, że samochód został mu skradziony na jednej z ulic w Sztumie.

- Wiele zgłoszeń dotyczyło nieprawidłowego działania sygnalizacji świetlnej regulującej ruch wahadłowy w tym rejonie DK 22 – dodaje asp. sztab. Sylwia Kowalewska. - Każde zgłoszenie było weryfikowane i przekazywane do wykonawcy robót, który natychmiast poprawiał nieprawidłowości.

W województwie pomorskim trwa obecnie dużo inwestycji prowadzonych przez GDDKiA. Zapytaliśmy, czy ta skala w jakikolwiek sposób utrudnia kontrolę inwestorską nad budowami.

Liczba prowadzonych inwestycji nie wpływa na ich jakość. Na każdej budowie jest wykwalifikowany personel po stronie wykonawcy, który zapewnia bezpieczeństwo wykonywania prac oraz wszystkich użytkowników drogi. Wykonywanie tych obowiązków jest monitorowane przez GDDKiA – odpowiada Mateusz Brożyna

.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Igor Polak, Najpopularniejszy Talent 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto