Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Spotkanie autorskie z Aleksandrą Jeryś w Muzeum Miasta Malborka. Opowiedziała o 44 minutach, które na zawsze odmieniły jej życie

Anna Szade
Anna Szade
Rozmowę z Aleksandrą Jeryś, autorką książki "Stasiu, miłości Ty nasza" poprowadziła Marta Borowiec.
Rozmowę z Aleksandrą Jeryś, autorką książki "Stasiu, miłości Ty nasza" poprowadziła Marta Borowiec. Anna Szade
Maleńki chłopczyk, tytułowy Staś z książki „Stasiu, miłości Ty nasza” Aleksandry Jeryś, żył zaledwie 44 minuty. Rozmowa z autorką, której przysłuchiwała się widownia w Muzeum Miasta Malbork, trwała 43 minuty. Ale emocje, miłość, wdzięczność i wzruszenie zostały jeszcze na długo.

„Stasiu, miłości Ty nasza” to bardzo osobista książka. Aleksandra Jeryś napisała ją pod wpływem bolesnych doświadczeń. Ale ta opowieść o kobiecej duszy nie powstała po to, by budzić współczucie, a ci, którzy ją przeczytają, nie mają tonąć we łzach rozpaczy. To świadectwo, że dzięki miłości można się podnieść po stracie. Praktyczna lekcja kochania i akceptowania tego, co do nas przychodzi.

Nasze spotkanie jest o rodzinie, miłości, macierzyństwie, żałobie, o tym, że można znaleźć drugie życie po śmierci swego dziecka - mówiła Marta Borowiec, prowadząca rozmowę z autorką.

Wieczór spędzony w piątek (27 stycznia) w Muzeum Miasta Malborka był więc wyjątkowy.

"Stasiu, miłości Ty nasza" to kobiecy pamiętnik

„Stasiu, miłości Ty nasza” to literatura, w której ujście znalazły emocje w najczystszej postaci.

Pamiętniki pisałam całe życie, ale spaliłam je pięć lat temu, cały wielki stos. Bo po co to. I po paru latach zrodził się nowy pamiętnik, w tej książce – tłumaczyła Aleksandra Jeryś.

Czas spotkania skrupulatnie odliczał zegar. Nie dlatego, że trzeba było ściśle trzymać się scenariusza, a wszyscy w piątkowy wieczór spieszyli się, by celebrować weekend. Wręcz przeciwnie. To był celowy zabieg, bo maleństwo będące inspiracją dla rodziców żyło niecałe trzy kwadranse. Uczestnicy spotkania mogli więc przekonać się, że to jak okamgnienie.
- Sercem książki jest Stasiu, nasz syn, który przyszedł na ten świat na 44 minuty. Ja, będąc w tej swojej największej żałobie, musiałam trafić do tego, czy to ma sens, jaki to ma sens, dlaczego ja tu jestem, dlaczego jestem na ziemi. Walczyliśmy o dziecko, walczyliśmy z bezpłodnością, a okazało się, że Stasiu żył tak krótko. Człowiek traci wtedy poczucie świata. Musiałam dla własnego bezpieczeństwa i spokoju cofnąć się do czasu dzieciństwa, domu rodzinnego, narodzin, by poczuć, że do czegoś przynależę – opowiadała Aleksandra Jeryś.

Rozpacz, choć jest treścią publikacji, nie zawsze jest wyrażona wprost.
- Miałam takie wrażenie, że wszystko „przeuśmiechiwałaś”, stworzyłam na to takie nieco zawadiackie słowo. To tak wyglądało, że ten ból, smutek, ta rozpacz wewnętrzna, twoja, Bartka (męża - dop. red.), były zakryte taką osłoną, kocykiem, który chroni, by nikt was nie zranił. Uśmiechałaś się, by przeżyć - zwróciła się do autorki Marta Borowiec.

Tak, starałam się obrócić coś w żart, by wyjść z dobrą miną. Myślę, że Staś miał na to jakiś plan. Wcześniej usłyszeliśmy, że nigdy nie będę w ciąży, a potem nastaje pandemia i okazuje się, że jestem w ciąży. Trochę się śmieję, że Stasiu tak to wymyślił, że nawet świat zatrzymał - żartowała Aleksandra Jeryś. - Wtedy doświadczaliśmy cudu, wielkiej radości i euforii.

Tulipani. Fundacja, która pokazała, jak żyć przed stratą i po niej

Ale potem już było tylko trudniej. Badania i lekarze wierzącym i szczęśliwym młodym rodzicom nie pozostawili złudzeń. Staś, kochany i wyczekiwany, może nie dożyć końca ciąży. By całkiem nie stracić gruntu pod nogami, skorzystali z pomocy specjalistów. To trudny rozdział. Opieką otoczyło ich Hospicjum Perinatalne Tulipani. Właśnie dzięki fundacji przeżyli go, celebrując tę ciążę, doświadczając cudu narodzin.
- Szliśmy tylko z miłością na porodówkę. Nie wiem, jak by było, gdybyśmy nie trafili do hospicjum, bo jak bym miała być w miłości, skoro bym krzyczała: „Podłączcie go”, „Zróbmy coś”, „Czemu on nie płacze?” Byliśmy przygotowani - dzieliła się wspomnieniami Aleksandra Jeryś. - To Stasiu wybrał drogę, że przyszedł na 44 minuty. W fundacji pomogli nam. Przyjęliśmy, że to jest jego wybór. Ale wcześniej musieliśmy w naszych głowach uświadomić sobie, że my na nic nie mamy wpływu, musimy przyjąć wszystko takim, jakim jest. To było wyzwanie: skoro on wybrał nas na rodziców, to sprostajmy temu.

Wydawnictwo ZEN jest z Malborka

Książka „Stasiu, miłości Ty nasza” ukazała się nakładem wydawnictwa ZEN, które po raz pierwszy zaprezentowało się malborskiej publiczności.

Wspólnie z mężem prowadzimy wydawnictwo w Malborku. To dla nas szczególny dzień, bo po raz pierwszy organizujemy spotkanie autorskie w naszym mieście – mówiła podczas prezentacji Monika Holke z wydawnictwa ZEN.

Zaczęło się niewinnie i nic nie wskazywało na to, że na wydawniczej półce w krótkim czasie, bo wydawnictwo istnieje od 1,5 roku, znajdzie się 10 tytułów. Jakie były początki?
- Jestem współautorką książki „Droga Serca Do Ludzi” Marioli Sokołowskiej. Zaproponowała mi udział w tym projekcie. Zgodziłam się, jak i pozostałych 12 autorów. Dzięki temu, że prowadzimy drukarnię, mamy techniczne możliwości przygotowania publikacji, więc zaproponowaliśmy, by wspólnie ją wydać – opowiadała Monika Holke.

Ta pierwsza publikacja dla firmy była niczym milowy krok.

To był cudowny czas, tak pełen przeróżnych emocji, że podjęliśmy decyzję o poszerzeniu działalności - przyznała wydawczyni.

Nazwa wydawnictwa też nie jest przypadkowa.
- ZEN, bo bardzo zależało mi na tym, by nazwa nawiązywała do modlitwy, do matki ziemi, natury, wdzięczności, rozwoju osobistego, mentalnego i duchowego – tłumaczyła Monika Holke.
To przekłada się na tematykę publikacji, ale też prawdziwe historie ludzi, które są świadectwem, które dzieją się po coś, wyciągać wnioski i żyć dalej MH

W przygotowaniu kolejna książka. To „Nic nas nie zniszczy” Marty Kotyzy. Premiera już 10 lutego w Malborku.

ZOBACZ TEŻ: Wojenne wspomnienia dwóch mieszkanek Domu Pomocy Społecznej w Malborku w książce "Wojna jest kobietą". Wzruszające spotkanie autorskie

emisja bez ograniczeń wiekowychprzemocseks
Wideo

Strona Kobiet: Przemoc seksualna wojsk rosyjskich wobec Ukrainek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto