Odnawialne źródła energii w Malborku? To możliwe, by w mieście produkowany był prąd dla mieszkańców i biznesu

Anna Szade
Anna Szade
Największą inwestycję fotowoltaiczną w Polsce oraz w tej części Europy uruchomiono w październiku 2022 r. w Zwartowie (gmina Choczewo).
Największą inwestycję fotowoltaiczną w Polsce oraz w tej części Europy uruchomiono w październiku 2022 r. w Zwartowie (gmina Choczewo). Respect Energy
Wokół Malborka pełno elektrowni wiatrowych. Okazuje się, że jest też szansa na odnawialne źródła energii w mieście. To dobra wiadomość w dobie kryzysu energetycznego i rosnących cen. Docelowo z wyprodukowanego na miejscu prądu mogliby korzystać i mieszkańcy, i lokalny biznes. Tylko kiedy?

Samowystarczalność energetyczna Malborka jeszcze kilka dekad temu wymagała sporej wyobraźni. Ale wytwarzanie prądu w mieście z odnawialnych źródeł i korzystanie z niego na miejscu ma szansę stać się realnym planem. Taka myśl przyświecała zresztą inicjatorom powołania do życia Klastra Energetycznego Malbork-Żuławy, który skupia rozmaite podmioty, w tym samorządy, zainteresowane współpracą.

Strategia jest jasna: potrzeba nam odnawialnych źródeł energii dla miasta, dla wszystkich instytucji, dla firm komunalnych, dla przedsiębiorców i mieszkańców – przyznaje Arkadiusz Mroczkowski, malborski radny i przewodniczący rady Klastra Energetycznego Malbork-Żuławy.

Odnawialne źródła energii w Malborku. Co jest brane pod uwagę?

Na niewiele ponad 17 km kwadratowych powierzchni, jaką obecnie zajmuje miasto, trudno jednak wygospodarować miejsce na wielkie inwestycje energetyczne. A przy dość gęstej zabudowie miejskiej i perle architektury średniowiecznej, jaką jest malborski zamek, trudno choćby o inwazyjne dla krajobrazu elektrownie wiatrowe.
Wciąż poszukiwane są więc takie technologie, które można byłoby zaszczepić w Malborku, bo będą przyjazne dla natury, ale też miejskiego środowiska. Niedawno przedstawiciele klastra i Urzędu Miasta uczestniczyli w konferencji, podczas której prezentowano pomysł na niezależność energetyczną Szwecji.

Czy tamten model sprawdziłby się u nas? Szwedzi spróbowali zagospodarować odpady, zamieniając je na źródło energii, i elektrycznej, i cieplnej. Jedne spalają, drugie wykorzystują w biogazowniach.

Ekspert tłumaczył, że jeśli taka instalacja jest ulokowana nie jest w centrum miasta, tylko gdzieś na uboczu, to sam cykl pracy biogazowni nie wydziela fetoru. Może go natomiast emitować to, co jest składowane nim zostanie przerobione – przyznaje Zbigniew Charmułowicz z Urzędu Miasta Malborka.

Zbigniew Charmułowicz opowiada, że zwiedzał sporą działającą biogazownię w gminie Wicko w powiecie lęborskim. Tam biogaz powstaje z lokalnych surowców pochodzenia roślinnego oraz gnojowicy z pobliskiego zakładu trzody chlewnej. Staje się później paliwem dla silnika spalinowego do wytwarzania energii elektrycznej i ciepła z odnawialnego źródła energii w wysokosprawnej kogeneracji.
- Tam usłyszeliśmy, że mieszkańcy nie skarżą się na fetor. Ale mamy swoje lokalne doświadczenia i jeśli na ich podstawie mielibyśmy decydować o takiej inwestycji, to mówimy „nie” – mówi Zbigniew Charmułowicz.

Już raz takie przedsięwzięcie, które według planów miało powstać na pograniczu Malborka i gminy Malbork, zostało oprotestowane i przez mieszkańców, i przez władze samorządowe. Tamte obawy wcale nie stopniały.

Prowadziliśmy niedawno rozmowy z inwestorem niemieckim, ale obawiamy się oporu społecznego dla tego typu inwestycji. Co prawda mowa była, że byłyby to obrzeża, przy oczyszczalni ścieków, ale to też jest Malbork – mówi Charmułowicz.

Mowy nie ma też o miejskiej spalarni śmieci. Ta ma powstać w Gdańsku i być regionalną instalacją. Malbork jest jednym z partnerów tego przedsięwzięcia i w przyszłości, na mocy porozumienia, będzie mógł dostarczać najtrudniejsze do zagospodarowania frakcje odpadów. Ale warto wiedzieć, że na zakłady termicznego przekształcania odpadów patrzy się w Europie z coraz większą niechęcią, choćby z uwagi na emisję dwutlenku węgla.

Farmy fotowoltaiczne w mieście. Gdzie można zamieniać słońce w prąd?

Malbork najchętniej zwróciłby się ku słońcu i przymierza się do stworzenia warunków dla farm fotowoltaicznych. Na pewno nie będą to gigantyczne przestrzenie zastawione dziesiątkami czy setkami modułów. Duszące się na niedużym obszarze miasto nie jest w stanie wygospodarować wielu takich nieruchomości. Ale to nie przekreśla na amen takich pomysłów.

Mowa jest o terenach przemysłowych. Przy ul. Dalekiej mamy sześć hektarów, które można przeznaczyć na ten cel. To działka, którą interesowało się Dino Polska. Ze względu na niestabilny grunt nie nadaje się pod zabudowę, a jego wymiana pochłonęłaby miliony złotych. Druga lokalizacja to Kałdowo, gdzie farmy fotowoltaiczne mogą powstać na dawnych składowiskach odpadów – słyszymy od Zbigniewa Charmułowicza.

Jeśli faktycznie uda się zamienić zrekultywowane śmietniska w instalacje słoneczne, to mogłoby zyskać całe Kałdowo i na przykład znajdujące się tam Malborskie Zakłady Chemiczne Organika SA.
- Natomiast na Piaskach takim stuprocentowym odbiorcą mógłby być położony po sąsiedzku Elewarr – tłumaczy Charmułowicz.

Plany zagospodarowania nie nadążają za technologiami. Są do zmiany

Co stoi zatem na przeszkodzie, by te idee zamienić w rzeczywistość?

Klaster energetyczny czeka na nowe studium warunków i zagospodarowania przestrzennego Malborka. Dopóki go nie będzie, a później nie wprowadzi się zmian w miejscowych planach zagospodarowania dotyczących terenów inwestycyjnych, to żaden przedsiębiorca nie będzie mógł prowadzić swojego przedsięwzięcia – mówi nam Arkadiusz Mroczkowski. - Jest sporo firm, które są zainteresowane miastem i są tereny wyznaczone przez burmistrza pod konkretne inwestycje, ale brak zapisów w dokumentach planistycznych powoduje, że wszystko jest wstrzymane.

To nie znaczy, że miasto śpi i nic z tym nie robi. Wręcz przeciwnie, władze rozpoczęły proces tworzenia od podstaw studium, które nakreśli na nowo politykę przestrzenną i lokalne zasady zagospodarowania. Obowiązujący dokument pochodzi z 1996 r. Jego zapisy już dano się zdezaktualizowały.
Projekt studium jest prawie gotowy. Burmistrz Marek Charzewski zapowiada, że jest szansa, by jego wyłożenie nastąpiło na przełomie roku. Ale to dopiero pierwszy etap aktualizacji.

Musimy zmienić zapisy punktowo w dwóch planach zagospodarowania – tłumaczy Zbigniew Charmułowicz. Mamy firmę, która rozpoczęła projektowanie, ale nie może nic zrobić i nie dostanie pozwolenia na budowę, bo wszystko musi być zgodne z zapisami prawa lokalnego. Jeśli nie mamy obszaru wyznaczonego pod farmy fotowoltaiczne w studium, nie mamy zmienionych planów, to nic się nie wydarzy.

Ostrożne szacunki mówią, że proces aktualizacji dokumentów planistycznych może zająć 2-3 lata, bo tyle normalnie trwa procedura i uzyskanie wszystkich niezbędnych uzgodnień, które kończą się uchwałami Rady Miasta.

Ulice w Malborku nie utoną w mroku, ale zgasną wszystkie iluminacje obiektów miejskich

Malbork. Oszczędzanie energii w mieście. Magistrat szuka "pr...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Nowe narządzie do walki z cyberprzestępczością od CERT Polska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie