Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Plac zabaw na Parkowej w Malborku nie ma jeszcze miesiąca. Gdy mieszkańcy krytykują inwestycję, burmistrz mówi, że to lekcja

Anna Szade
Anna Szade
Wideo
od 16 lat
Choć to już prawie miesiąc od otwarcia, nie cichną komentarze w sprawie placu zabaw przy ul. Parkowej w Malborku. Mieszkańcy odwiedzają to miejsce, ale mają swoje uwagi, tym bardziej, że to nie jest tania inwestycja, bo kosztowała ponad 8 mln zł. Zdaniem burmistrza, skoro wszystko jest na gwarancji, to nie powodów, by dramatyzować.

Plac zabaw przy ul. Parkowej w Malborku. Wkrótce miesiąc uwag

Plac zabaw przy ul. Parkowej w Malborku został oddany do użytku niecały miesiąc temu, bo 10 sierpnia. Użytkownicy cały czas mają szereg zastrzeżeń. Skarżą się na jakość zastosowanych materiałów. Uważają też, że 8 mln zł, które wydano na tę inwestycję, to nieadekwatna kwota w stosunku do wyposażenia terenu oraz jakości sprzętów i zabawek. Bardzo często podnoszony temat to mała liczba elementów służących najmłodszym dzieciom.

Właśnie to niezadowolenie zainspirowało Pawła Dziwosza, przewodniczącego Rady Miasta Malborka, by przyjrzeć się sprawie.

Pozwoliłem sobie złożyć projekt uchwały, która zawierała wniosek o zlecenie kontroli Komisji Rewizyjnej wykonania placu zabaw w Malborku. Wystarczy porozmawiać z mieszkańcami, z niektórymi radnymi. Widać, jak ten plac został wykonany. Kilka dni po otwarciu były zniszczone niektóre elementy – mówi nam Paweł Dziwosz.

Ale większość radnych było na „nie”, by w ogóle Rada Miasta podjęła ten temat.

- Według mnie, zrzucanie odpowiedzialności na dzieci za zniszczenia to raczej nie jest nic dobrego. To przecież normalne, że dzieci się bawią i mają prawo używać tego placu. Powinien być tak wykonany, by nie dochodziło tak łatwo do zniszczeń – uważa przewodniczący Rady Miasta.

Jak burmistrz odnosi się do tych kolejnych uwag, które mają rodzice odwiedzający z dziećmi nowe miejsce? Przede wszystkim zapewnia, że nawet jeśli zdarzają się usterki, to koszty ich usuwania nie leżą po stronie miasta.

Jeśli coś się dzieje, to jest naprawa w ramach gwarancji. Przecież Komisja Rewizyjna nie sprawdzi gwarancji na użyte materiały – słyszymy od Marka Charzewskiego, burmistrza Malborka.

Zdaniem włodarza, ale i radnych, którzy uważali, że na tym etapie nie jest potrzebna żadna kontrola, to umowa z wykonawcą przewiduje, że to on musi usuwać usterki.
- Nie przemawiają do mnie argumenty, że plac zabaw jest na gwarancji. Mieszkańcy zgłaszają wątpliwości i chcieliśmy je rozwiać, jeśli nic złego się nie działo – komentuje Paweł Dziwosz.

Rodzice mają swoje zdanie. W internecie wciąż pojawiają się opinie, że to, co powstało, nie jest warte wydanych pieniędzy.
- Miasto musi zrobić przetarg. Jeśli można było to zrobić za o wiele mniej, to dlaczego inne firmy się nie zgłosiły? - odnosi się do tych zarzutów Marek Charzewski.

- Ok. 8,5 mln zł to jest bardzo duża kwota za taki plac zabaw. To może budzić wątpliwości – uważa natomiast przewodniczący Rady Miasta.

Warto dodać, że ta kwota jest trochę jak kula śniegowa. Według pierwotnego kosztorysu inwestycja szacowana była na 2,7 mln zł. Rynek te wyobrażenia urzędników boleśnie zweryfikował. Dopiero w trzecim przetargu rozstrzygniętym na początku 2021 r. znalazł się wykonawca za blisko 4,6 mln zł, ale robót nie dokończył. Jego zapłata pochłonęła niecałe 1,5 mln zł, bo zrealizował większość prac ziemnych.

Aby dokończyć zadanie, trzeba było znaleźć kolejną firmę. Ten wykonawca zgodził się, proponując swoją cenę: 5 997 787,93 zł. To nie wszystkie wydatki, bo oddzielnie wykonano m.in. toalety oraz rozbudowano sieć miejskiego monitoringu.

A planety szaleją... Ludzie trochę rozczarowani

Ci, którzy regularnie odwiedzają plac przy ul. Parkowej, mają swoje spostrzeżenia. Niektórzy czują się rozczarowani, gdy na przykład elementy wyposażenia rozpadają się na ich oczach. Tak było z jedną z planet z edukacyjnego kącika odzwierciedlającego układ słoneczny.

Dlatego została przesłana do naprawy i zostanie naprawiona, nie na koszt miasta. Planujemy też wykonać ogrodzenie, które uniemożliwi lądowanie kul w Kanale Juranda. By planety nie pływały, tylko jednak krążyły – zapowiada Marek Charzewski.

Zdaniem włodarza to normalne, że część rzeczy wychodzi „w praniu”.
- Zazwyczaj tak jest, że jak się realizuje inwestycję, to sam projekt i to, jak wyobrażamy sobie, że coś będzie wyglądało, różni się od tego, co jest później – uważa burmistrz.

Dlatego magistrat uznaje ten początek funkcjonowania placu zabaw za okres testowy.

- Po to jest to pierwsze półrocze użytkowania, by zebrać informacje, co działa, co nie działa, co trzeba poprawić. Myślę, że na wiosnę obiekt będzie o wiele lepiej funkcjonował, bo nauczymy się, co zrobiliśmy dobrze, co źle. Teoria i praktyka często się do końca nie pokrywają. Mamy taki plan, by tę dużą powierzchnię uzupełnić o to, czego brakuje, czyli kolejne zabawki. Ten początek jest nauką, z której wyciągniemy wnioski, by na wiosnę te rzeczy poprawić – zapewnia Marek Charzewski.

Na pewno nie można spodziewać się wielkiej rewolucji, jeśli chodzi o kolory. Wyposażenie placu jest bardzo stonowane. Niektórzy uważają, że tradycyjne huśtawki i zjeżdżalnie na osiedlach wyglądają lepiej. Ale plac tuż obok zamku wymagał uzgodnień konserwatorskich.

- Tak samo jak z bulwarem, mieliśmy swoje pomysły na bulwar, a później „zderzyliśmy się”, mówiąc kolokwialnie, z zaleceniami konserwatorskimi. Musieliśmy z pewnych rzeczy zrezygnować, bo w projekcie była choćby fontanna, gdzie konserwator powiedział, że to nie jest do zrealizowania w tym otoczeniu. Podobnie z placem zabaw, też musieliśmy się dostosować do wymogów, jak choćby stosowanymi barwami. Chcemy, by było tam jak najwięcej zielonego koloru, i to nie malowanego, tylko jak najwięcej roślinności. Tam są jeszcze zupełnie świeże nasadzenia, ale myślę, że w kolejnych latach będzie jej coraz więcej, bo się rozrośnie. Takie jest nasze założenie. Duża ilość naturalnej zieleni i dla dzieci, i dla wszystkich innych będzie dobrym miejscem - podsumowuje Marek Charzewski.

Przewodniczący Paweł Dziwosz zapowiada, że nie złoży broni i ponowi wniosek o kontrolę inwestycji.

Jeszcze raz złożę ten uchwały zlecający przyjrzenie się tematowi przez Komisję Rewizyjną. Jeśli się nie uda, to zaproponuję, by skontrolowanie zadania zostało wpisane do planu pracy Rady Miasta na 2024 r. To publiczne pieniądze, powinny być wydatkowane jak najbardziej starannie – tłumaczy Paweł Dziwosz.

Plac zabaw nad Nogatem w Malborku jest ostatnim z trzech zadań, obok bulwaru i dokumentacji na ratowanie zabytkowego Ratusza, realizowanych w ramach projektu „Rozwój potencjału turystyki rekreacyjnej i turystyki wodnej w miastach Swietłyj i Malborku (FAZA 2)”

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na malbork.naszemiasto.pl Nasze Miasto